poniedziałek, 19 grudnia 2016

Rozszerzanie filmowych uniwersów - czy to dobry pomysł?

Ostatnio przeczytałem, jakoby dyrektor generalny HBO, Richard Plepner wraz ze swymi decyzyjnymi poważnie rozważali możliwość powstania tzw. spin-offu serialu Gra o Tron. Oczywiście, szef stacji twierdzi, że najpierw serial musi dobrnąć do finału, a w międzyczasie oni będą zastanawiać się jak jeszcze wykorzystać uniwersum stworzone przez George'a R. R. Martina. Nieoficjalnie mówi się o projekcie, który przedstawi wcześniejsze dzieje Westeros.
Czy to dobry pomysł? Czy warto wchodzić dwa razy do tej samej wody? Ja uważam, że tak. A dlaczego rozpoczynam w ogóle ten temat?

Niestety, od dłuższego czasu boleję nad brakiem oryginalności w filmach i serialach. Od ponad dekady zalewani jesteśmy nadmierną wręcz ilością wszelkich adaptacji, prequeli, sequeli i nowszymi wersjami historii, które widzieliśmy już dziesiątki razy. Nie wiem jak Wy, ale ja przejadłem się tym wszystkim już dawno temu. Tymczasem pomysł na umieszczanie kolejnych filmów w uniwersum danego świata daje dużo więcej kreatywnego potencjału. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że nadal będzie to coś zbliżonego, ale możliwości, na które taki zamysł się otwiera są naprawdę nieograniczone. Zresztą, na dobrą sprawę, nie jest to wcale najnowsza koncepcja. Proszę spojrzeć choćby na tzw. Marvel Cinematic Universe, czyli wszystko powiązane z bohaterami Avengers. Filmy z tego cyklu można z całą pewnością nazwać prekursorami tego trendu. Kolejnym przykładem jest serial Fear The Walking Dead (nie najlepszej jakości, wiem...), który wpasował się w początek historii apokalipsy znanej z The Walking Dead. Zakończona po 2 sezonie Agentka Carter była zarazem prequelem i spin-offem Agentów T.A.R.C.Z.Y. Te filmy i seriale w koncepcyjny sposób rozszerzają lubiane światy, co w przypadku Marvela okazało się także wielkim sukcesem finansowym. Jest szansa, że w przyszłości będzie jeszcze ciekawiej, jeśli (wzorem choćby Rogue One, które wojennym klimatem odróżnia się nieco od pozostałych Gwiezdnych Wojen) twórcy sięgną po sposoby, aby poruszać się w tych światach za pomocą bardziej urozmaiconych stylów. I to jest najważniejsza przyczyna, dla której przyklaskuję spin-off'om: Różnorodność. 

Pomyślcie tylko, o ile lepsze mogą być najrozmaitsze historie w kontekście eksploracji danego świata, od bezsensownego tłuczenia kolejnych odsłon tego samego cyklu. Daje to m.in. szansę na znaczną redukcję "rebootowanej franczyzy", zupełnie bezsensownej z punktu widzenia zwykłego widza. Doskonale rozumiem potrzebę przygotowania współczesnej wersji (remake'u) filmu sprzed np. 30-40 lat. Nowe środki wyrazu oraz aktualne spojrzenie często pozwala docenić nowemu pokoleniu niepowtarzalność jakiegoś "archiwalnego" dzieła. Lecz to co zrobiono ze Spider-Manem oraz Fantastyczną Czwórką, to już po prostu jakieś nieporozumienie. I nawet jeśli ten nowy, przyszłoroczny Pajączek będzie świetny, to jakiś niesmak i tak pozostanie.


Z poszerzania uniwersów może wyjść wiele bardzo interesujących rzeczy. Pozwólcie, że na szybko podam kilka własnych przykładów:
Adaptacja Silmarillionu J.R.R. Tolkiena - to, w jaki sposób napisana jest ta książka, a także fakt, że stanowi ona kompletną historię Śródziemia, pozwoliłoby na ukazanie wielu fascynujących epok, a mnogość wieków na przestrzeni których się dzieją, dałoby realizującej ją stacji TV możliwość powstania nawet kilkunastu sezonów serialu. Oczywiście przy nakładach finansowych porównywalnych do Gry o Tron lub Westworldu, z wspomnianego wyżej HBO. 
Dalsze przedstawianie świata z Harry'ego Pottera (nie tylko w serii Fantastyczne Zwierzęta) - średniowieczny świat czarodziei, powstanie szkół magii (z Hogwartem na czele), losy bliższych lub dalszych postaci znanych z kart książek Rowling, szczegółowa historia Voldemorta.
Animowane realia Kung Fu Pandy - naprawdę sporo historii można by tam osadzić, a najciekawsza z nich byłaby oczywiście o mistrzu Oogway'u. Bo, że okrągła panda mogła nauczyć się walczyć, to jeszcze nic. Pytanie, jak dokonał tego ten ogromny żółw?


I choć wiem, że ktoś niechętny może nazwać takie podejście próbą odcinania kuponów lub odgrzewania kotletów, to ja już wolę coś takiego, niż wałkowanie do znudzenia kolejnych wersji znanych opowieści. Nie chcę kolejnego Terminatora, nie potrzebuję następnego Dnia Niepodległości!
Na szczęście Hollywood zdaje się to dostrzegać i przez stopniowe wprowadzanie owego zagadnienia na rynek daje sobie szansę na stworzenie czegoś bardziej kreatywnego. Jest w tym szansa dla nas, widzów nieustannie spragnionych czegoś niepowtarzalnego. Daje możliwość rozwoju w tych dziwnie trudnych dla kreatywności czasach.
Niech więc HBO robi ten spin-off Gry o Tron. Czekam na historię rebelii Roberta, albo opowieści z epoki podboju Targaryenów. Oby w tym temacie działo się dużo i ciekawie.
Teraz kolej na Was. Napiszcie, jakie widzicie w tym szanse? Jakie światy powinien eksplorować film lub serial? A może nie zgadzacie się ze mną i chcecie kolejnej odsłony Underworldu?...
Zapraszam do dyskusji na ten temat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz