poniedziałek, 6 lutego 2017

RECENZJA: Droga Królów - Brandon Sanderson

Podobno nastało nowe. Podobno objawił się niezwykły talent. Podobno nic już nie będzie takie jak wcześniej...
Jakiś czas temu czytałem podobne słowa na temat cyklu Archiwum Burzowego Światła Brandona Sandersona, którego pierwszy tom nosi tytuł Droga Królów. Rzecz jasna, musiałem sam przekonać się czy to wszystko prawda, bo tak wielkie nagromadzenie entuzjastycznych opinii nie zdarza się często. Sądzę, że Ci z Was, którzy jeszcze tego nie zrobili, powinni wiedzieć dokładnie o co w tym wszystkim chodzi.
 
Droga Królów to historia z kilkoma głównymi postaciami. Pierwszoplanowe to Kaladin - młody wojownik, niedoszły chirurg, za sprawą podstępu rzucony jako niewolnik w wir bitwy na Strzaskanych Równinach świata Rosharu, oraz Dalinar Kholin - dowódca oddziałów Alethich, doświadczający niepokojących wizji, sprawiedliwy i dzielny mężczyzna. Pozostałymi bohaterami są Shallan - młoda dziewczyna pragnąca utrzymać wysoką pozycję swej rodziny, starając się o staż praktykantki u księżniczki Jasnah, planując w ten sposób zuchwały rabunek, i ostatni, Szeth - tajemniczy zabójca, niewolnik tajemniczej magii, nie mogący pogodzić się ze swymi brutalnymi czynami. To właśnie oni będą główną osią wydarzeń, które po przeszło kilku tysiącach lat na nowo rozegrają się w ich świecie.
rys. SDumagny

To co w Drodze Królów najciekawsze i co rzuca się od razu czytelnikowi w oczy, to sam świat książkowego uniwersum. Nie dość, że jest tak odmienny pod względem geografii czy zasiedlających go istot, roślin i duchów, to Brandon Sanderson opisał go tak, że dopiero po wielu stronach dociera do nas co i jak tu w ogóle się dzieje. Autor posłużył się nietypowym zabiegiem wprowadzenia nas w wir wydarzeń i opisów, bardzo powoli i pozornie przypadkowo tłumacząc nam funkcjonowanie owych prawideł. Może jest to z początku trochę deprymujące, ale w statecznym rozrachunku ciekawe.

Nie każdy pisarz jest w stanie dźwignąć tak złożoną historię (podobno autor planuje ten cykl na dziesięć tomów) i uczynić z niej ponad dziewięćset naprawdę pasjonujących stron. To sztuka. Choć ja w połowie tomu doznałem małego znużenia (zwolniona akcja, nagminne powtórki z dylematów bohaterów), zakończenie ostatecznie rozwiało moje wątpliwości. Tym razem ogólny zachwyt nad książką udzielił się także i mnie.
Jest to świetna opowieść. Bo należy wiedzieć o tym koniecznie - Droga Królów to książka, w której dobrzy bohaterowie wygrywają. Ich droga jest usłana cierniami, ale ostatecznie to oni podnoszą zwycięski puchar. Tak dzieje się przynajmniej w pierwszym tomie.
 
rys. mighty5cent

No i pozostaje jeszcze kwestia suspensu. Ukazuje on potęgę tej wielowątkowej historii, udowadnia jej szczegółowe opracowanie i zakres, którego (po przeczytaniu tej części) możemy się jedynie domyślać.
Nic tu nie dzieje się przypadkiem - prolog znajduje część swojego rozwiązania w epilogu, a to wszystko co działo się na każdej stronie z pewnością zaowocuje gigantycznym ciągiem dalszym. I będziemy tego doświadczać powoli, bowiem Brandon Sanderson jest mistrzem klimatycznego opowiadania historii, gdzie nie tylko liczy się fabuła, ale (a może przede wszystkim) narracja i sposób opowiadania historii. Taki, dzięki któremu możemy smakować ją jak najlepszy owoc.
 
Jest zatem Droga Królów książką dobrą. Nawet bardzo dobrą. Za sprawą wspomnianego spowolnienia i nie aż takiej ilości zdarzeń (których można by się spodziewać po tak grubej księdze) nie jest idealna, ale na pewno nie zawiedzie sympatyków gatunku fantasy. Nie może tak być, gdyż jednocześnie wprowadza oddech świeżości do tego specyficznego, i w sumie niezbyt elastycznego gatunku.
 
Moja ocena: 5/6.
 

1 komentarz:

  1. 5/6?! 1000000/6 moim zdaniem. Jako psychofanka książek fantasy czytałam sporo, a tę stawiam na równi z moją biblią- Dragonlance. Oprócz tej sagi, to jest najlepsza książka, jaką czytałam w życiu.

    OdpowiedzUsuń