piątek, 10 lutego 2017

RECENZJA: The Lego Batman Movie

 
Strzeżcie się filmów Lego! Jeśli oczekujecie nudy, ponurych min i nieśmiesznych sekwencji, to nie są filmy dla Was. Jeśli na co dzień chowacie się w smutnym, żałosnym świecie własnej egzystencji, a tak po prawdzie zamieszkujące najchłodniejsze rejony Krainy Deszczowców, to nawet nie zbliżajcie się do kina. Dlaczego? Bo Lego Batman to najfajniejszy, najbardziej zwariowany i śmieszny film tego sezonu! I nie ma w tym ani cienia przesady.

Jednak po kolei. The Lego Movie (Lego Przygoda) przetarł szlaki dla stylizowanej na poklatkową animacji, wykorzystującej w 100%-tach budowle oraz bohaterów skonstruowanych z klocków Lego. Sukces był ogromny, toteż tylko kwestią czasu było, kiedy powrócimy do tego kreatywnego, bajecznie kolorowego świata. I tak, właśnie dziś swoją premierę ma film, którego głównym bohaterem jest nie kto inny jak sam Mroczny Rycerz. Batman. Najbardziej rozpoznawalny superbohater komiksowy i filmowy wszechczasów.

Czy ta nowa produkcja była w stanie dodać coś nowego lub świeżego do tak już w sumie wymęczonego wizerunku obrońcy miasta Gotham? Okazuje się, że jak najbardziej! Batman z filmu Chrisa McKay'a to osobnik nieziemsko skupiony na sobie i swojej misji. Niezbyt chętnie zdejmuje maskę z twarzy nawet kiedy wraca do domu, a poza misją obrońcy sprawiedliwości nie dostrzega już zupełnie niczego. Być może zbyt długo przykładał się do obowiązków, aż zatracił się w nich tak, że przestał zauważać świat i bliskich mu ludzi. Tak moi Drodzy, bo Batman ma towarzyszy, którzy stoją zawsze po jego stronie. Tacy jak Alfred, wierny lokaj, albo chociaż Liga Sprawiedliwości, która nie mogąc znieść uporu mściciela aby zawsze działać solo, zaczęła sprawnie obchodzić się bez niego. Nawet Joker, główny złoczyńca i zaciekły przeciwnik Batmana błędnie sądzi, że jest jego największym wrogiem. Jakież jest więc jego zdziwienie, kiedy Gacuś oznajmia mu, że jest zaledwie jedną z wielu szumowin, z którymi tak uparcie walczy.
I tu pogrzebany jest główny wątek filmu. Batman jest tak skupiony na sobie, że nie dostrzega nawet tego, że adoptował niedawno chłopca z sierocińca. Tym chłopcem jest Dick Grayson. Kiedy Alfred "nieumyślnie" wpuszcza młodziana do Bat-Jaskini, zaczynają się kłopoty i zabawa, która doprowadzi Batmana do zmiany stanowiska w kwestii wielu życiowych spraw. A głównym sprawcą zamieszania, z jakim przyjdzie  zmierzyć się bohaterom,  będzie nie kto inny jak knujący w tajemnicy, niedoceniony Joker.

Ponieważ w Lego Batman zabawa jest najważniejsza, twórcy dosłownie bombardują nas przednim humorem i dynamiczną akcją, nie dając nam nawet chwili wytchnienia. I ja nie mam im tego za złe. Świat animacji Lego rządzi się swoim specyficznym klimatem, niemożliwym do skopiowania w innych produkcjach dla najmłodszych. Tylko tu absurd jest tak rozkosznie komiczny, dźwiękonaśladowcze sygnały zastępują dźwięki codzienności, a bohaterowie łamią prawa fizyki nie budząc naszego zdziwienia ani sprzeciwu. A gagi słowne i sytuacyjne następują po sobie tak często, że z pewnością trzeba będzie szybko wrócić do tego filmu, aby bawić się przy nich jeszcze raz.
To ile żartów, a co jeszcze ciekawsze, nawiązań do filmów, komiksów i seriali o Batmanie upchnięto do tej opowieści, budzi najprawdziwszy podziw. Już samo wyłapywanie tego wszystkiego stanowi niezłą sztukę i gimnastykę dla bat-fanów niezależnie od wieku. A mając nadzieję, że te smaczki zainspirują najmłodszych do samodzielnego odkrywania historii Mrocznego Rycerza udowadnia, że zadanie zrealizowano na tip-top.
Niemałą robotę odwalił tu też Will Arnet, który tak pięknie i dosadnie sportretował (werbalnie) naszego protagonistę, że charakterystyczny głos Batmana dźwięczy nam w uszach jeszcze kilka godzin po seansie.


Myślę, ze Lego Batman to obok Batmana Tima Burtona, najlepszy film o Gacku z Gotham.
Mamy tu wspaniałą historię o zdejmowaniu brzemienia z własnych ramion i budowania zaufania wobec bliskich. Zaserwowano tu nam nowe spojrzenie na popularnego bohatera, ciekawą historię z morałem akceptowalnym także dla dorosłych oraz prawdziwe tony humoru wraz ze wspaniałą animacją.
Ja nie wymagam niczego więcej. No, może poza tym, że sam chciałbym być Batmanem. ;-)

Moja ocena: 6/6.
 

1 komentarz:

  1. Świetna recenzja:) Dzięki ☺Pora wybrać się do kina.

    OdpowiedzUsuń