piątek, 17 lutego 2017

RECENZJA: Niesłychane Losy Ivana Kotowicza tom I i II - M. Ambrzykowski, K. Kusina

 
 
Nieczęsto w ostatnich latach miałem okazję czytać komiksy rodzimych twórców, bo albo scenariusz nie robił na mnie wrażenia, albo graficznie owe dzieła nie mieściły się w subiektywnych ramach dobrego smaku. Żeby jednak nie być całkowicie odizolowanym od Polskiej literatury obrazkowej, zachęcony pozytywnymi recenzjami postanowiłem sięgnąć po nowe wydawnictwo duetu Kusina/Ambrzykowski. W zasadzie aż po dwa wydawnictwa, ponieważ odniosę się w poniższym tekście do obu części Niesłychanych Losów Ivana Kotowicza. 
 
Jak głosi tekst na odwrocie okładki pierwszego tomu, komiks ten to swojego rodzaju "weird fiction", czyli dość szeroko pojmowany nurt, łączący tematykę naukową z fantastyczną. I zaiste jest tak w tym przypadku, choć ów termin stanowi zaledwie cząstkę materii z tej wielce zajmującej opowieści. Mamy tu bowiem wątki przygodowe, rodzinno-obyczajowe i humorystyczne. Prawdziwy kalejdoskop, który jak się okazuje sprawdza się w tej formule doskonale.
 
Ivan Kotowicz to szesnastoletni obywatel niewielkiej rybackiej wsi znajdującej się na pograniczu Rosji i Azerbejdżanu. Jego ojciec był niegdyś wojskowym, matka natomiast pochodzi z wielodzietnej rodziny szewskiej. O naszym bohaterze można powiedzieć, że w chwili rozpoczęcia komiksu nic szczególnego nie odróżnia go od reszty jego rówieśników. Nic, poza niepochamowaną chęcią poznania świata. Tymczasem, dnie spędza na pomaganiu ojcu, który cieszy się tytułem stachanowca, czyli rybaka osiągającego dwukrotne wyniki w połowach.
Wszystko zmienia się w życiu Ivana, kiedy do wioski na kilka dni przybywa niejaki Malinow, dawny kompan Siergieja Kotowicza z wojska. Młody chłopak podgląda nocą, jak przybysz pokazuje jego ojcu dziwną lampę wypełnioną krwistoczerwoną substancją. Ivan z trudem powstrzymuje się z pytaniami. Jakiś czas później Siergiej otrzymuje list, w którym Malinow wzywa go do stawienia się w tajnej kopalni na dalekiej Syberii. Okazuje się, że ojciec Ivana jest w istocie dezerterem z wojska, któremu groziło niebezpieczeństwo z powodu członkostwa w grupie propagującej idee komunizmu. Dawny kolega pod przykrywką obowiązku dla ojczyzny wciąga go w spisek, którego konsekwencje będą bardzo poważne dla naszych bohaterów. Ojciec i syn ruszają w długą drogę na północ, gdzie w pilnie strzeżonej kopalni-fabryce wydobywa się i prowadzi eksperymenty nad widzianą wcześniej przez Ivana, dziwną substancją o nazwie stalinium. Jak twierdzi Malinow, jej moc pozwoli wpłynąć na losy całego świata.  Ivan i Siergiej nie wiedzą jeszcze, że na końcu podróży czeka na nich coś, czego się zupełnie nie spodziewają.
 
Tak w zarysie przedstawiają się pierwsze strony tomu pierwszego, a każda kolejna kartka przynosi ze sobą moc wydarzeń, tajemnic i wrażeń. Niezwykłe, prorocze sny tytułowego bohatera, nowi sprzymierzeńcy i wrogowie, dziwne stwory oraz ciepły humor przeplatają się z dynamiczną narracją przygód przyszłego żołnierza, Ivana.
Świat wykreowany przez Michała Ambrzykowskiego jest bardzo bliski czytelnikowi, a jego prawdziwie fantastyczne odmalowanie uwypukla cechy czyniące go niepowtarzalnym oraz naprawdę interesującym. Wielka też w tym zasługa Kajetana Kusiny, w którego głowie narodził się cały ten pomysł. Każda strona wciąga nowym pomysłem, a każda ilustracja zbliża nas do tego niezwykle ciekawego świata.
Warto też zaznaczyć, że jest to świat, w którym na równi żyją ludzie ze swoimi zwierzęcymi, spersonifikowanymi  odpowiednikami.  Jest to poprowadzone tak uroczo i sprawnie, że wcale nie stanowi problemu, a wręcz jest dodatkowym plusem historii. 
Ambrzykowski mocno naśladuje styl Mignoli z Hellboy'a, ale widzę tu też sporo oryginalnych elementów jego własnego stylu. Tak zarysowaną inspirację zaliczam więc na zdecydowany plus.
 
Oceniam oba tomy Kotowicza jednocześnie, ponieważ stanowią jednolitą strukturę fabularną.
Tu tkwi też pewna zagłostka. Te dotychczas wydane, dwie części przypominają mi trochę układ analogicznych sezonów serialu Lost. W Niesłychanych Losach mamy do czynienia z wielką tajemnicą. Jednak ani w końcówce pierwszej, ani drugiej części nie dostajemy prawie żadnych odpowiedzi na interesujące nas pytania. Powiedziałbym wręcz, że ilość zagadek mnoży się w stosunku do ilości przeczytanych stron. Nie jest to minus, ale mam cichą nadzieję, że w tomie trzecim dostanę coś, co pozwoli mi ukoić tak mocno rozbudzoną ciekawość. No i że autor scenariusza nie pogubi się w tych wszystkich wątkach.
 
Za sprawą świetnych ilustracji i (mam nadzieję) skrupulatnie przemyślanego scenariusza, dostałem komiks, który jest zwyczajnie bardzo dobry. Wciąga mnie wartką akcją, pozwala lubić i martwić się o bohaterów oraz dostarcza wielce intrygującej rozrywki.
Trzymam więc kciuki za autorów, życząc im niesłabnącej weny twórczej, aby czas spędzony na oczekiwaniu na trzeci tom minął jak najszybciej.
 
Moja ocena: 5/6.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz