niedziela, 12 marca 2017

RECENZJA: Harley Quinn, tom 3 - Cmok, Cmok, Bang, Dziab

Z takimi dziełami jest zawsze pewien problem. Co napisać o kolejnym już tomie w serii, skoro tak samo jak poprzednie, stoi on na identycznym, wysokim poziomie? Na szczęście dla mnie, na blogu nie było jeszcze recenzji Harley z New 52! Sprawa jest więc prosta.

Kim jest w ogóle ta cała Harley Quinn? Ktoś jeszcze nie wie? To najbardziej nieprzewidywalna, zwariowana postać z całego obecnego katalogu postaci DC. Wielkoduszna, urocza wariatka z dyplomem psychiatrii, niegdyś zakręcona na punkcie notorycznego przestępcy-psychopaty Jokera, z takim samym jak jego, białym odcieniem skóry. Uwielbia czerń, czerwień i biel. Mieszka na Coney Island w Brooklynie, gdzie została właścicielką kamienicy, którą przepisał jej z wdzięczności jeden z byłych pacjentów. Całe jej obecne życie (wreszcie z dala od morderstw i przestępstw Gotham) kręci się wokół życia z ogromną ilością zwierzaków domowych (i nie tylko), wzdychaniem do koleżanki po fachu (Poison Ivy) oraz coraz bardziej wymyślnymi próbami związania końca z końcem.

W najnowszym tomie, jak zawsze niezawodni Amanda Conner i Jimmy Palmiotti bez zmian kreują naszą niezwykłą bohaterkę. Miss Quinn to osoba wrażliwa, wybuchowa oraz nieustannie poszukująca niecodziennych wrażeń. A te zdają się jej same szukać.
Z tej właśnie przyczyny Świrunia wplątana zostaje w aferę z pojmaniem Poison Ivy w Arkham Asylum, usiłuje wygrać licytację na rzecz wsparcia schroniska dla zwierząt fundacji Wayne'a (w której nagrodą jest kolacja z samym Brucem W.), pilnuje aby nowo narodzone szczeniaki i kociaki znalazły na Gwiazdkę dobry dom, a także przytłoczona nadmiarem obowiązków zbiera drużynę, która pomogłaby jej rozwiązywać codzienne wyzwania.

I jest oczywiście śmiesznie oraz nietypowo, bo komiks ten ogranicza jedynie wyobraźnia twórców. Harley Quinn to nie klasyczne superhero z ratowaniem świata i tysiącami złoczyńców czyhających na dobro naszej planety. To nieskrępowana zabawa konwencją, pastisz, świetne pomysły i podejście do tematu czasem kojarzące się ze światem po drugiej stronie lustra. Wyprawy w kosmos (poprzedni tom), dziwne, kreatywne sny czy przeczące prawom fizyki rozwiązania czynią tę pozycję jeną z najciekawszych na rynku komiksów humorystycznych dla dorosłych.

Graficznie jest nie mniej ciekawie. Najbardziej lubię rysunki Chada Hardina i Johna Timmsa, ale obecni w albumie Mauricet, Brandt Peters i Ben Caldwell też wzorcowo dali radę. Graficy wybierani do tworzenia tego komiksu są chyba nieprzypadkowo. Do pełnego fantazyjnych rozwiązań stylu bycia Harley ich prace zwyczajnie pasują jak ulał.

Jeśli więc nie jesteście chlipiącymi w samotności smutasami, pogrążonymi w żalu dla siebie i reszty pięknego świata, sięgnijcie po 3 tom Harley. Nie tylko po to, aby sprawdzić, czy w tej części Świrunia skradnie całusa Batmanowi. Po prostu po to, aby bawić się świetnie w świecie, do którego ucieczka jest najlepszym sposobem na bezkompromisowo spędzony czas.
I pamiętajcie - rozsądek zostawiamy za sobą! :-)

Moja ocena: 5,5/6.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz