poniedziałek, 3 kwietnia 2017

RECENZJA: Flash tom 4 - Cofnąć Czas

Barry Allen. Najszybszy człowiek na świecie. Flash. Znakomity policyjny śledczy, a także obdarzony niezwykłą empatią i wewnętrznym spokojem bohater.
W najnowszej, czwartej już odsłonie historii wchodzącej w erę Nowego DC Comics (lub New 52) Francis Manapul i Brian Buccellato rzucają naszego ulubieńca w szpony przeciwnika równie groźnego co sam goryl Grodd. Czy Barry da radę zmierzyć się Odwrotnym Flashem i rozwikłać tajemnicę jego tożsamości?...
Oto historia zatytułowana Cofnąć Czas.

Ktoś zabija osoby bliskie Barry'emu, które za jego sprawą przebywały w Mocy Prędkości. Pierwszą ofiarą tajemniczego mordercy  jest  Albert, ostatnio życie straciła też uwięziona w Iron Heights Marissa. Wszystko wskazuje na to, że kolejnymi celami złoczyńcy będą Gomez, Iris oraz sam Flash. Barry nie może do tego dopuścić.
Wszelkie podejrzenia prowadzą do Młodego Flasha, członka grupy Nastoletni Tytani. Flash postanawia skonfrontować z nim swoje podejrzenia, ale czy pyszałkowaty, obdarzony super-mocą chłopak w ogóle zechce z nim rozmawiać? Czy jego druga tożsamość to właśnie Reverse Flash?

Tak zaczyna się najnowsza odsłona cyklu i muszę napisać, że prawie wszystko co zaplanowali sobie autorzy, wyszło tu co najmniej sprawnie. Wątki osobiste głównego bohatera przeplatają się z zagadką do rozwiązania, a dynamiczna akcja współgra z nieźle przemyślanym scenariuszem.
Najnowszy tom Flasha jest też zamknięciem całej dotychczasowej historii. Autorzy zadbali, aby wszystkie poruszane w poprzednich częściach  kwestie zostały sprawnie rozwiązane. Jeśli więc chcielibyście mieć na półce fajny komplet, a macie już dotychczasowe wydania, powinniście zdobyć również to najnowsze.

Na samym końcu albumu znajduje się jeszcze jedna historia - Linia Startu. Opowiada ona o wizycie Barry'ego w Gotham, podczas wydarzeń znanych jako Rok Zerowy.  Nasz bohater nie posiadał jeszcze wtedy swoich mocy, a do miasta Batmana przywiodło go śledztwo w sprawie nowego, niebezpiecznego narkotyku o nazwie Ikar. Jak skończyła się ta sprawa oraz kogo przyszły Flash wtedy poznał, musicie już sprawdzić sami.

Jest tu też jeden mały zgrzyt. Po lekturze  tomu zaczynam  wreszcie rozumieć zarzuty niektórych czytelników odnośnie brutalnego zrywania z kanonem w New 52.
Sposób, w jaki sprzedano nam  Młodego Flasha (to chyba oryginalny Kid Flash, jak rozumiem?) jest nieco trudny do przełknięcia. Znam Wally'ego Westa z Rebirth, ale ten koleżka zaprezentowany tutaj, to naprawdę jakieś kuriozum. Oczywiście, jest to zupełnie inna postać (co wynika z treści), ale podobieństwo do oryginału z Teen Titans (obecnie Titans) oraz to, że w DC tak źle pozamieniali genezy wielu postaci, pozostawia jakiś niesmak. Zwrócicie na to uwagę, jeśli choć trochę orientujecie się w historii komiksów wydawnictwa.

Co natomiast można powiedzieć o samych rysunkach? Pewnie już się domyślacie, bo nie od dziś wiadomo, że Francis Manapul maluje Flasha jak mało kto! Ilustracje tego grafika dodają bohaterom niezwykle realistycznej lekkości, przy jednoczesnej dbałości o szczegóły. Ja sam bardzo chciałbym zobaczyć go w akcji przy opowieściach o innych bohaterach DC.
Oprócz prac Manapula, w albumie znalazły się też ilustracje Scotta Hepburna i Chrisa Sprouse'a, które ładnie komponują się z bonusową historią oraz ważnymi retrospekcjami jednej z postaci.


Tom czwarty Flasha stoi więc ogólnie na wysokim, satysfakcjonującym poziomie. Może nie jest to historia godna pamiętnego Flashpointu, ale też nie o to w niej chodzi. Jeśli lubicie zagadki, akcję, emocje oraz głównego bohatera, któremu da się kibicować - jest to książka dla Was.
Cofnąć Czas to naprawdę niegłupia historia, nie uwłaczająca inteligencji czytelnika, a jednocześnie zapewniająca oczekiwaną frajdę i zabawę.

Moja ocena: 5/6.

Ps. Nie wiem czy Flash i Reverse Flash walczyli ze sobą w drukarni Egmontu, ale mój egzemplarz ma wszystkie strony odwrócone względem okładki. W sytuacji, gdy album w oryginale nosi tytuł Reverse, uważam to za ciekawy zbieg okoliczności. ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz