czwartek, 18 maja 2017

RECENZJA: DC Rebirth Titans Annual #1 - Titans: Legacy

Titans Annual #1 to inaczej specjalne wydanie komiksu Titans: Legacy, wypuszczonego na rynek w USA niespełna dwa miesiące temu. Scenariusz tej historii popełnił Dan Abnett, a rysunkami zajął się Minkyu Jung.
 
The Key uprowadza i przenosi najważniejszych członków Tytanów i Ligi Sprawiedliwości do zamkniętego, potężnie zabezpieczonego oraz całkowicie nieznanego im kompleksu. Od teraz, zmuszeni podjąć wszelkie próby wydostania się na zewnątrz, będą musieli zmierzyć się z wzajemnymi podejrzeniami, ale również ze swoim dziedzictwem. Wybór złoczyńcy nie był bynajmniej przypadkowy. Aby posiąść moc potrzebną do uwolnienia pewnej potężnej istoty, zmusza on superbohaterów do konfrontacji  z tym, co ich łączy, ale też (co dla niego najważniejsze) tym, co ich dzieli.
 
Pomysł na skontrastowanie postaci ze swoimi "wychowankami" był całkiem ciekawy (Batman - Nightwing, Flash - Wally, Wonder Woman - Donna "Wonder Girl" Troy, Aquaman - Tempest), bo oprócz dynamicznej akcji oraz metod działania postaci pokazano tu ich uczucia wobec siebie nawzajem. Nie często w komiksach DC mamy okazję poczuć te więzi, a tym bardziej w tak krótkich historiach. 
 
Titans: Legacy czyta się dość szybko i przyjemnie, jedyny problem stanowi nieco zbyt otwarte zakończenie. Sądziłem, że dostanę zwykłą, zamkniętą historię z dość wyraźnie zarysowanym początkiem i końcem. Oczywiście wiem, że prędzej czy później poznam ciąg dalszy (w końcu czytam Tytanów w Rebirth) zapowiedziany na ostatniej stronie komiksu, więc nie jest to aż tak wielkim problemem.
 
Rysunki oddają ducha tego,  co  w swej wyobraźni zaplanowali twórcy. Jest dość dynamicznie i klarownie, choć czasem niektóre kadry mogłyby zostać bardziej dopieszczone.  Lekko przyciemnione kolory uzupełniają tajemniczość historii, a postacie wyglądają szczególnie dobrze na zbliżeniach.
 
Dziedzictwo Tytanów jest więc krótką (38 stron), dość wciągającą lekturą, która robi przedsmak na to, co pojawi się w tej serii przyszłości.
Historia miesza akcję z pewną nutą nostalgii, a wizualizacja stoi na całkiem niezłym poziomie. Nie jest to z pewnością rzecz dla każdego, ale i tak wiem, że sięgnie po nią większość sympatyków grupy Wally'ego.
 
Moja ocena: 4/6.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz