niedziela, 7 maja 2017

RECENZJA: Smerfy i Wioska Dziewczyn - Zakazany Las

Jeszcze w tym miesiącu w kinach pojawi się produkcja Smerfy: Poszukiwacze Zaginionej Wioski. Jak to przy podobnych okazjach bywa, aby biznes kręcił się jeszcze lepiej, w sprzedaży pojawiają się różnego rodzaju oferty okolicznościowe. Tak jest też w przypadku poniższego komiksu wydanego właśnie przez Egmont.
Czyli już na wstępie zdradziłem, że raczej jest źle...
 
Nie miałem jeszcze oczywiście okazji zobaczyć filmu, jednak z tego co wiem ze zwiastunów, smerfy wybiorą się do pewnej zaginionej osady, gdzie spotkają przedstawicielki płci pięknej swego gatunku. No i odwieczna zagwozdka dotycząca istnienia smerfetek  zostanie wreszcie wyjaśniona.  Na resztę rewelacji  musimy już poczekać do premiery filmu.
 
Poniższy komiks bazuje na idei tego odkrycia oraz spotkania, opowiadając nam pięć krótkich, zamkniętych historyjek. Wszystkie one rozgrywają się w tytułowej Wiosce Dziewczyn, a ich treścią są odwaga, przyjaźń, spryt i przygoda. Nie jest to więc bezpośrednia adaptacja filmu, a raczej swobodne rozwinięcie pewnych jego wątków.
 
Uwielbiam Smerfy. Naprawdę. Niestety, od czasu śmierci ich pomysłodawcy i autora, Pierra Culliforda (Peyo) cykl prowadzą inni autorzy. I choć scenariusze pisze m.in. syn twórcy (Thierry Culliford), to, co było ich największym atutem, zniknęło już chyba bezpowrotnie. Zabrakło błyskotliwego, prostego żartu, a przede wszystkim charakterystycznej nuty nawiązania do zachowań społecznych i międzyludzkich. A były to elementy, które sprawiały, że Smerfy szybko stały się rozrywką komiksową dla każdego, a ja ceniłem je za to najbardziej.
 
Niestety, najnowszy albumik jest już wyłącznie rozrywką dla najmłodszych. Historyjki są proste, z oczywistym morałem, jednak podane w typowo dziecięcy często zbyt "łopatologiczny" sposób. Narracja w dymkach podpowiada nam to, co dzieje się na obrazkach, bohaterowie mówią to co właśnie robią, a dialogi kłują w oczy prostotą i zbyteczną trywialnością. Nawet zakończenia (przez to, że mają potencjał ciągu dalszego), nie zostają tutaj należycie wykorzystane.
Niestety, humor też jest niezbyt wyszukany i choć czytając uśmiechnąłem się kilka razy, nie mogę ocenić Wioski Dziewczyn nawet jako komiksu komediowego.
 
Rysunki w albumie są oczywiście przepiękne. Barwy (Paolo Maddaleni), cienie i sama kreska (Alain Maury, Miguel Diaz) nie pozostawiają absolutnie nic do życzenia. Świat smerfetek zachwyca swym fantastyczno - przyrodniczym otoczeniem, domkami na drzewach zbudowanymi z liści oraz lotami niebieskich dziewuszek na ważkach, zwanych nazbyt przesadnie smokami (ang. dragonfly).
Komiks jest więc niezwykle żywy i cieszy oko nie tylko pod względem opowiadanej historii, ale także dynamiki akcji i bogactwa przedstawianego świata. No, ale do tego przyzwyczaił już nas Peyo.
 
Zatem, pierwszy album z cyklu Smerfy i Wioska Dziewczyn to niestety lektura wyłącznie dla najmłodszych. Gdybym miał  osiem lat, z pewnością ten komiks byłby jednym z moich ulubionych. A tak, z bólem serca muszę przyznać, że strefa ilustracyjna oraz pewna nuta nostalgii to jednak zdecydowania za mało, aby ocenić go powyżej przeciętnej.
 
Moja ocena: 2/6.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz