wtorek, 27 czerwca 2017

RECENZJA: Jak Ciotka Fru-Bęc Uratowała Świat od Zagłady - Anna i Tadeusz Baranowscy

Napiszę to wprost: Tadeusz Baranowski jest jednym z moich ulubionych twórców komiksów wszechczasów.
Jego rysunki towarzyszą mi od wczesnych lat dziecięcych, kiedy to  z wypiekami na twarzy śledziłem na łamach Świata Młodych przygody Profesorka Nerwosolka, Orient-Mena czy Smoka Diplodoka. Jego niepowtarzalna, bardzo plastyczna kreska natychmiast stała się dla mnie synonimem niczym nie ograniczonej wyobraźni, która w dużej mierze ukształtowała moje dzisiejsze upodobania.
A do tego ten humor! Tak charakterystyczny i  kreatywny, wynikający z umiejętności spoglądania na świat z wnętrza krzywego zwierciadła.
Tak, jeśli chodzi o Tadeusza Baranowskiego, nie umiem być obiektywny. I nie będę też obiektywny w ocenie jego najnowszego (choć tak naprawdę wznowionego po 28 latach) dzieła, Jak Ciotka Fru-Bęc Uratowała Świat od Zagłady.
 
Tym razem Mistrz wraz ze swoją żoną przygotował opowieść dla najmłodszych. I jako taka spełnia ona wszystkie założenia dziecięcej historyjki. Jest prościutko, wesoło, a czasem nawet bardzo, bardzo naiwnie. I tak właśnie ma być. To komiks dla 7/10-latków.
Jednak czar Baranowskiego sprawia, że nawet dorosły, w pełni świadomy czytelnik historyjek obrazkowych nie może przejść obok niego obojętnie. I to nie tylko za sprawą legendy, jaką jest sam autor. Doświadczcie tego świata, tych rysunków, tej wyobraźni! Toż to piękno, pomysł i radość w najczystszej formie.
 
Cała historia bierze swój początek, gdy dwójka zakochanych do szaleństwa Fruwaczków - Amadynka i Huzarek zostają uprowadzeni do mrocznej siedziby Czarnego Ptaszyla. Ten niecny łobuz planuje  zapanować nad złem tego świata,  lecz aby tego dokonać musi najpierw położyć swe śmierdzące łapska na nasieniu Kwiatu Zła.
Do czego więc są mu potrzebne Bogu ducha winne Fruwaczki? Otóż ich przywódca, czcigodny Kakapo jest jedyną istotą, która wie gdzie dokładnie znajduje się Tęczowa Dolina, bo właśnie tam ów poszukiwany Kwiat Zła rośnie. Oczywiście Amadynka z Huzarkiem odmawiają pomocy Ptaszylowi, za co  ten  obiecuje zgładzić  ich następnego dnia o świcie. Tymczasem w krainie Fruwaczków, świadomy  powagi sytuacji  Kakapo organizuje wyprawę, w której skład wchodzą starannie dobrani śmiałkowie. Oczywiście jest wśród nich Ciotka Fru-Bęc, która będzie odtąd dobrym duchem wyprawy, a ponieważ zna zaginionych od dziecka, bardzo zależy jej na ich ocaleniu.
 
Anna i Tadeusz Baranowscy stworzyli cudowny, wprost bajeczny świat, gdzie zło jest przepięknie przerysowane, a bohaterowie mogą liczyć na pomoc od wielu niecodziennych sojuszników. Oczywiście, jest to epicka opowieść, w której dość często trzeba będzie podejmować karkołomne decyzje, lecz silna wola sprawi, że wszystko i tak potoczy się zgodnie z oczekiwaniami czytelnika.
 
Prostota albumu niestety nie uchroniła scenariusza przed kilkoma nieścisłościami, które w innym przypadku napiętnowałbym z wielką przyjemnością. Logika scenariusza czasem całkiem bierze w łeb, a tytułowa bohaterka nie ma aż tak znaczącej roli w ratowaniu całego świata.
Jednak (co dobitnie zaznaczyłem powyżej) nie taki stary dziad jak ja powinien być głównym odbiorcą tej opowieści. Wybaczam więc pokornie Mistrzowi to co tu uczynił, jednocześnie zapewniając Was, że pomimo tych kilku zgrzytów lektura  będzie  co najmniej  satysfakcjonująca.
 
Warto też nadmienić, że ten tom stanowi zaledwie początek przygód  Fruwaczków. Dalsze  losy naszych bohaterów  oraz Czarnego Ptaszyla znajdują się w kolejnym albumie, To Doprawdy Kiepska Sprawa Kiedy Bestia się Pojawia.
 
Jak Ciotka Fru-Bęc Uratowała Świat od Zagłady to świetny komiks dla wszystkich, w których wciąż drzemie nieokiełznany dzieciak. Znajdziecie tu emocje, ponadczasowe prawdy, ale przede wszystkim świat, który mógł wyjść wyłącznie spod dłoni jednego z najlepszych rodzimych komiksiarzy. I choćby dlatego warto zerknąć na tę historię. Przygoda odnajdzie Was sama. 
 
Moja ocena: 5/6.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz