poniedziałek, 26 czerwca 2017

RECENZJA: Wielka Księga Legend Warszawy - Anna Wilczyńska, Małgorzata Lewandowska

Ile znacie legend poświęconych części kraju w której żyjecie? Dwie, trzy?... To na pewno. Ale czy to jedyne przypowieści jakie nagromadziły się przez lata o miejscu bliskiemu Waszemu sercu?
 
Jak Polska długa i szeroka, każdy rejon, okręg czy miasto ma swoje własne legendy.  Oczywiście najwięcej posiadają  ich Kraków i  Zakopane, lecz niemniejszą ilością może pochwalić się  również Warszawa. To głównie tu, w rejonach Starego i Nowego Miasta oraz obu brzegów Wisły rozegrały się wydarzenia, które jeszcze przed przyjęciem Chrztu  zaczęły kształtować  naszą świadomość oraz kulturę.  
Stolica Polski najbardziej słynie z czterech charakterystycznych przypowieści.  Bazyliszek, Syrenka, Wars i Sawa oraz Złota Kaczka - te legendy znane są  również poza granicami naszego kraju. Jednak  rodzima historia  oraz wyobraźnia sięgają  znacznie dalej.
 
Anna Wilczyńska, autorka Wielkiej Księgi Legend Warszawy  przy pracy nad swoim dziełem  postanowiła zgłębić temat, ambitnie sięgając do samych źródeł,  odnajdując w mrokach dziejów   mity  mniej znane.  Stworzyła tym samym całkowicie autorskie wersje przekazywanych z ust do ust opowieści.
A czego tu nie ma! Historia szabli króla Zygmunta III Wazy, Kupalnocka w Kamionie, tajemnicza studnia Stanisława Augusta Poniatowskiego, opowieść o początkach Wilanowa z czasów Jana III Sobieskiego, legenda mostu Zygmunta Augusta, mroczna przypowieść o cmentarzu przy kościele św. Jerzego czy wspomnienie o losach dziadów z Powązek. To oczywiście tylko niektóre z nich.
 
Jak sama autorka podkreśla, większość zapisanych w książce  podań  jest jedynie wytworem jej wyobraźni. Lecz czy nie właśnie tak powstały te najbardziej znane? Wystarczy jedno magiczne wspomnienie, wierność faktom historycznym (przy osadzeniu podania w konkretnej epoce) i już powstaje najprawdziwsza legenda! Później pozostaje tylko zadbać, aby taka opowieść przekazywana była dalej, żyjąc odtąd swym własnym życiem.
 
Autorka uporządkowała wszystkie legendy w kolejności chronologicznej. Taki zabieg sprawił, że łatwiej połapać się w odmętach historii,  podczas których  rozgrywała się akcja  wszystkich wydarzeń. Księgę rozpoczyna przypowieść o Warsie i Sawie, a kończy historia dzwonu na Kanonii za katedrą św. Jana.
Oczywiście, w książce nie zabrakło też  postaci historycznych. Królowie, wynalazcy, pisarze, rzemieślnicy i artyści faktycznie żyjący w stolicy, pełnią rolę swoistego kręgosłupa przytaczanych treści. W ostatnim rozdziale autorka składa im jeszcze jeden hołd, nawiązując do swych inspiracji, oraz tłumacząc jak rodzą się kreatywne pomysły na mity i wspomnienia. Ten mały zabieg sprawił, że cała książka jest dziełem poukładanym oraz głęboko przemyślanym.
 
Wspaniałą częścią Wielkiej Księgi Legend Warszawy są ilustracje Małgorzaty Lewandowskiej.
Jej obrazy przeplatają się z opowiadanymi historiami, pomagając wyobraźni w kreowaniu wizerunku zamierzchłych czasów. Obie autorki ściśle współpracowały ze sobą w trakcie powstawania książki, co zaowocowało spójną wizją prezentowanego dzieła.
Stworzenie indywidualnej szaty graficznej  bardzo przysłużyło się  wydaniu. Sądzę, że gdyby wykorzystano kopie jakichś istniejących już  prac, takie połączenie psułoby odbiór zbioru jako kompletnej całości.
 
Nie wyobrażam sobie  polskiego (a tym bardziej warszawskiego) domu, w którego księgozbiorach brakuje tej jednej, tak charakterystycznej pozycji. Pozycji, która  została celowo skierowana do czytelnika w każdym wieku.
Wielka Księga Legend Warszawy to książka dla ludzi, którym wyobraźnia i szacunek dla dziedzictwa naszego kraju  pomaga otworzyć się na piękno wspomnień i historii. A przecież to właśnie stanowi sedno naszej rodzimej świadomości.
 
Moja ocena: 6/6.

Moje spotkanie z autorkami podczas Warszawskich Targów Książki 2017
 

1 komentarz: