niedziela, 2 lipca 2017

Dlaczego warto sięgnąć po Reborn Millara i Capullo?

Mark Millar to świetny scenarzysta, którego możecie znać choćby ze scenariusza do  Civil War Marvela, Kingsman czy serii Kick-Ass. Greg Capullo jest artystą tworzącym wraz ze Scottem Snyderem większość odsłon Batmana w DC New 52. Co może się wydarzyć, gdy dwa tak  wielkie talenty  odejdą od konwencji superhero, aby powołać do życia serię fantasy opartą na dość niecodziennym pomyśle? Z pewnością coś, co jest godne odnotowania na moim blogu.

Każdy człowiek zastanawiał się z pewnością nie raz, co dzieje się z nim po śmierci. To pytanie również nie dawało spokoju naszym autorom. Czy trafiamy do nieba? Jeśli tak, to jak ono może wyglądać? A może po śmierci nie ma przed nami już nic?... W ten sposób powstała generalna koncepcja Reborn, nowej serii wydawanej przez Image.
Co jednak powiedzielibyście na to, gdyby kolejnym krokiem po śmierci było znalezienie się w zupełnie nierealnym świecie fantasy, gdzie istniejemy dalej pośród bezgranicznych krain, smoków, zamków,  nowoczesnej technologii oraz różnorodnych form życia? Nie wiem jak Wy, ale dla mnie to brzmi świetnie!

78-letnia Bonnie Black, doświadczając udaru mózgu  trafia do takiej właśnie rzeczywistości. Przenosi się ze szpitala do świata zupełnie innego od naszego. Jest 10-krotnie większy od Ziemi, a rządzi się swoimi, tajemniczymi prawami. Okazuje się, że wszyscy dobrzy ludzie zamieszkują Adystrię, szczęśliwą krainę piękna i spokoju. Natomiast ci źli i występni trafiają do Mrocznych Krain, gdzie ich istnieniem nadal kierują te same niegodne żądze co za życia (oczywiście, nie są też przez to ani trochę ładniejsi).
Jednak nie to jest najdziwniejsze. Choć nie wiadomo dlaczego tak się stało, Bonnie ma znów 25 lat, a na sobie tajemniczy jasny strój z hełmem i miecz u boku. Uczestnicząc w bitwie ze sługami Lorda Golgothy odnajduje pod postacią potężnego wojownika własnego ojca (który zginął wiele lat temu w wypadku). W odróżnieniu od Bonnie, mężczyzna jest w tym samym wieku, kiedy zmarł. Tom objaśnia córce sekrety nowego świata, twierdząc, że jest ona zapowiedzianą wybranką, mającą położyć kres nękaniu Adystrii prez oddziały Golgothy. Dziewczyna nie jest pewna wszystkiego co słyszy, lecz jedna kwestia całkowicie zaprząta jej myśli. Chce odnaleźć swojego męża, zastrzelonego przez snajpera-szaleńca kilkanaście lat temu.
Wyruszając na wyprawę nawet nie podejrzewa jak dziwny świat przyjdzie jej poznać, jaką tajemnicę skrywa śmierć jej ukochanego, oraz co ta niesamowita przygoda w zaświatach otworzy w jej sercu.

Skoro przybliżyłem Wam treść dzieła Millara i Capullo, przejdźmy teraz do zasadniczej kwestii moich dywagacji - dlaczego w ogóle polecam Wam Reborn?
Po pierwsze, to cudownie narysowana i wykreowana historia. Capullo jest naprawdę utalentowanym grafikiem. W jego kadrach znajdziemy dużo dynamiki, życia i emocji, a każda plansza wydaje się być narysowana bez pośpiechu, dokładnie i co najważniejsze - bardzo szczegółowo. Już wspomniany wcześniej Batman zachwycał mnie swą wizualizacją, lecz tu artysta mógł w pełni rozwinąć swe skrzydła. Warto też wspomnieć, że Capullo ma niebywały talent do rysowania straszliwych obrazków rodem z koszmaru, co bardzo przydało mu się przy tworzeniu mrocznego świata. Zresztą wystarczy spojrzeć jak zaprezentował zwykłą postać snajpera (to oko widoczne w lunecie broni mówi przecież samo za siebie).
Po drugie, Reborn jest świetnym komiksem przygodowym. Jeśli lubicie wędrówki, tajemnice, epickie walki i  wielkie wyzwania, nie będziecie się nudzić. Akcja toczy się wartko, a ogrom przedstawionego świata sugeruje, że kolejne powroty tutaj będą za każdym razem niosły ze sobą coś ciekawego.
Po trzecie, sam pomysł na ten świat. Umieramy i przenosimy się do innego miejsca. Możemy mieć odmienny wygląd  lub  wiek, ale zachowujemy wszelkie wspomnienia. To co robiliśmy i kim byliśmy jest odzwierciedleniem naszych nowych możliwości. Zwierzęta pomagają nam odnaleźć bliskich, lecz te skrzywdzone mogą cierpliwie czekać aby dokonać słodkiej zemsty. Tajemnice spowijają ten świat, a niektórzy źli posiedli wiedzę, która może zniszczyć poprzedni, w którym dotychczas żyliśmy.
Po czwarte, jest to seria, która stawia bardzo ważne pytania o to kim jesteśmy i  jak powinniśmy żyć. Przesłanie, że każda drobna rzecz jest istotna, ma swój fabularny sens oraz nie jest wyłożone zbyt nachalnie. Dzięki temu mamy możliwość zastanowienia się nad tymi kwestiami jeszcze nie raz po lekturze.


Tak właśnie odbieram Reborn. Choć ta odsłona (6 zeszytów) jest zapowiadana jako pierwsza w cyklu, warto przeczytać ją też jako pojedynczą, zamkniętą całość. To naprawdę dobra, ciekawie przemyślana rozrywka z unikalnym pomysłem, która nie uleci Wam z głowy w pięć minut po przeczytaniu.
Jej wartość potwierdzają też wyniki sprzedaży poszczególnych zeszytów, które w USA były dodrukowywane nawet po cztery razy z rzędu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz