poniedziałek, 10 lipca 2017

RECENZJA: Ksin Koczownik - Konrad T. Lewandowski

Cykl opowieści o Ksinie kotołaku to obok Wiedźmina najlepsza i najciekawsza seria Polskiego fantasy. Oczywiście, to zbiór historii o Geralcie z Riwii rozpala myśli fanów nie tylko w naszym kraju, lecz osobiście uważam, że Ksin jest postacią znacznie ciekawszą od białowłosego, etatowego łowcy potworów. Dlaczego, zapytacie? Ano, choćby przez to, że sam jest potworem. I będąc potworem zachował więcej człowieczeństwa niż zwykli przedstawiciele gatunku ludzkiego.
 
Skoro już wiecie jak bardzo lubię powieści K. T. Lewandowskiego, czas opisać w skrócie co ciekawego dzieje się w piątym tomie Sagi o Kotołaku. A dzieje się sporo, choć nieco inaczej niż w poprzednich tomach.
Już z opisu na tylnej stronie okładki dowiadujemy się, że autor pieczołowicie przygotował  cały cykl do wznowienia, toteż podczas lektury poprzednich tomów w wielu miejscach można było wyczuć, które fragmenty powstały na nowo, a które napisane zostały wiele lat temu. Nie żeby to miało jakieś wielkie znaczenie, bo czyta się to wszystko bardzo fajnie, lecz jest jednak zauważalne. Piszę o tym, ponieważ w Ksinie Koczowniku takiego wrażenia już nie ma. To spójna, od początku do końca zaplanowana opowieść z wprowadzeniem, rozwinięciem i emocjonującym finałem.

Zapewne pamiętacie jak osobowość Ksina uległa magicznemu rozdwojeniu, za sprawą którego ta część jego bytu, która nie była obarczona klątwą pozostała w Świecie Błądzących Gwiazd. Tu właśnie rozpoczyna się nowy tom serii, a my zastajemy naszego bohatera jako nowo wybranego księcia oraz przywódcy koczowników. I tak u boku swej ukochanej Amarelis kotołak prowadzi dumny, wolny lud ku wizji stabilnego państwa.
Oczywiście, powieść Lewandowskiego nie byłaby kompletna, gdyby przeszłość Ksina nie upomniała się w końcu o jego życie. I tak też właśnie się dzieje. Gdy pewnej nocy nasz bohater zostaje zaatakowany przez krwiożerczą modliszkołaczkę, na jaw szybko wychodzą dawne sprawy i urazy jakie w poprzednim świecie pozostawił po sobie nasz bohater. Teraz, oprócz kłopotu z obroną własnego honoru i zapanowaniem nad strukturą plemiennych obyczajów, Ksin będzie też musiał walczyć o swoje życie oraz bezpieczeństwo współplemieńców.

Ksin Koczownik to świetna powieść drogi, gdzie poznajemy barwne zwyczaje koczowniczych rodów. Autor operuje zrozumiałym, prostym językiem, malując za pomocą swej wyobraźni obraz walecznej ludności oraz tego co jest dla nich najważniejsze. Próby wojowników, noc inicjacji, zaślubiny i honorowe tradycje opuszczania grupy to tylko niektóre z nich. Co ważniejsze, wszystko co przedstawia tu autor, fabularnie współgra z wydarzeniami w powieści.
A ta skupia się najczęściej na samym Ksinie, który w tym nowym dla siebie świecie musi udowodnić sobie i swym poddanym, że nie jest tylko potężną postacią z przepowiedni. Ze wszystkich sił stara się utrzymać autorytet, a co najważniejsze, zachować zimną krew gdy z poprzedniego świata dosięgnie go zemsta jednego z dawnych wrogów.
K. T. Lewandowski wprowadził w tej części kilka bardzo ciekawych postaci. Moją ulubioną od razu został straszliwy, okaleczony Czaszkun, ale oprócz niego z pewnością w pamięć zapadają postacie Hakonoża i Arpii, młodszej siostry Amarelis. Świetnie zarysowana została także nastoletnia Najsza, dziewczyna obarczona straszliwą klątwą oraz tajemniczy Moliwda, snujący Ksinowi niezwykłą opowieść o rzece.

Piąty tom cyklu o kotołaku jest przede wszystkim świetną powieścią przygodową, osadzoną w nowym, barwnym świecie. Autor kontynuuje swą historię dodając do niej nowe, świeże elementy, nie zapominając też o sednie  całego cyklu. Ja w tej części znalazłem nieomal wszystko co lubię. Zmagania z przeznaczeniem bohaterów, dynamiczne wojny i potyczki, miłość, a także głębsze emocje.
Jako minusy lektury wymieniłbym zbyt pospieszne zakończenie i chyba samą objętość powieści. Przy możliwościach jakie daje wykreowanie nowego świata, do całości śmiało można było jeszcze dodać z kilkadziesiąt stron.

Na koniec mała uwaga - jeśli nie czytaliście wcześniejszych książek o Ksinie, śmiało możecie zacząć swą przygodę właśnie z tym tomem. Za sprawą przeniesienia tytułowego bohatera do innej rzeczywistości, dotychczasowe wątki pojawiają się rzadko i nie powinny stanowić zagwozdki dla nowego czytelnika.

Moja ocena: 4,5/6.
 

1 komentarz:

  1. Mam w planach całą serię - pamiętam, że kiedyś połknęłam Ksina...:)

    OdpowiedzUsuń