sobota, 22 lipca 2017

RECENZJA: To Doprawdy Kiepska Sprawa, Kiedy Bestia się Pojawia - Tadeusz Baranowski

To Doprawdy Kiepska Sprawa, Kiedy Bestia się Pojawia jest bezpośrednią kontynuacją przygód Fruwaczków, których losy opisane w albumie Jak Ciotka Fru-Bęc Uratowała Świat od Zagłady recenzowałem w tym miejscu. Już na końcu tamtego albumu została zasugerowana kontynuacja przygód Amadynki, Huzarka, czcigodnego Kakapo, wuja Ludwika i ciotki Fru-Bęc. Poszedłem więc za ciosem i przypomniałem sobie tą uroczą historię sprzed lat. Tym bardziej, że wydawnictwo Ongrys wznowiło ją ostatnio wraz z pierwszym tomem cyklu.

Jak przystało na prawdziwie emocjonującą historię, komiks Tadeusza Baranowskiego rozpoczyna istne trzęsienie ziemi. Osada Fruwaczków zostaje zaatakowana przez hordę szarańczy, która niszczy wszystko na swojej drodze. Owadzia armia działa na polecenie Czarnego Ptaszyla, a jej celem jest zdobycie ukrywanego przez małe istotki nasiona kwiatu zła. Jakby tego było mało, prawie wszyscy mieszkańcy zostają schwytani i uprowadzeni przez bezwzględne oddziały robali. Na wolności pozostają tylko Amadynka i Huzarek, którzy co prędzej udają się po pomoc do dobrego Kakapo.
Czy uda im się uratować swych pobratymców? Jak Czarny Ptaszyl zamierza wykorzystać nasiono zła? Kto okaże bohaterom pomocną dłoń? Spokojnie, wszystkie te pytania znajdują swe szczęśliwe rozwiązanie w komiksie.

Choć sama historia ponownie jest bardzo prościutka, muszę stwierdzić, że zrobiła na mnie jeszcze lepsze wrażenie niż jej poprzedniczka. Stało się tak za sprawą kilku mądrych decyzji, które podjął autor, planując cały scenariusz.
Mamy więc powracających bohaterów, których zdążyliśmy poznać i polubić w pierwszej części. Różnicą jest odwrócenie ról, bowiem teraz to Amadynka i Huzarek będą starali się uratować swoich przyjaciół. Oprócz starych znajomych poznajemy też kilku nowych, a pojawiają się oni zarówno po stronie dobra jak i zła. Do mnie najbardziej przemówił pająk Paproszek, na którego słodko-drapieżny widok od razu zmiękło mi serce. 
Zamiast tworzyć kolejnego złoczyńcę, autor zaproponował nowy wygląd poprzedniego. I tak jak w przypadku poprzedniej opowieści, gdzie nasz niepokój budziła nieznajomość dokładnego wyglądu Ptaszyla, tutaj skóra cierpnie nam, kiedy widzimy go w całej okazałości. Oprócz tego, jego kwestie dialogowe są naprawdę rozbrajające. To niezwykły przykład dyktatora, który kontroluje całą sytuację, lecz jest tak zaślepiony w swej domniemanej wspaniałości, że umyka mu to, co zwykle ma przed nosem. Doskonale i z humorem zbudowana postać.
Rozwojowi uległ też pomysł i sposób pielęgnacji nasiona zła. To właśnie z niego ma narodzić się tytułowa bestia, lecz nie zamierzam psuć Wam frajdy, zdradzając w jaki ohydny sposób Ptaszyl chce tego dokonać. Napiszę jeszcze tylko, że uwięzione Fruwaczki będą miały bardzo nieprzyjemne zadanie do wykonania. 
W nowej części nie skupiamy się też wyłącznie na trwającym związku Amadynki i Huzarka. Oprócz nich miłość odnajdują także inne postacie, a komitywa istniejąca pomiędzy pozostałymi bohaterami zyskuje oczekiwaną w swej strukturze głębię.

W strefie graficznej Tadeusz Baranowski kontynuuje to, co uczyniło go jednym z najbardziej rozpoznawalnych artystów w naszym kraju. Plansze komiksu są klarowne, niezwykle barwne i wesołe. Nawet sceny z zamku i owadziej krainy Czarnego Ptaszyla cieszą oko, nie wywołując strachu wśród najmłodszych. W opowieści dominuje brąz, czerwień i zieleń, czyli kolory typowe dla lasu, łąki i ziemi. W końcu to wśród nich rozgrywa się każda przygoda Fruwaczków.
Nie po raz pierwszy znać, że autora w ilustrowaniu swych dzieł nie ogranicza nic, poza własną, niezmierzoną wyobraźnią.

To Doprawdy Kiepska Sprawa, Kiedy Bestia się Pojawia jest świetnym przykładem udanej kontynuacji, która czerpie wzorce ze swej poprzedniczki, ulepszając i poszerzając to, co było w niej dobre. Doskonale narysowana, śmieszna i pouczająca, stanowi idealną lekturę dla najmłodszych oraz wszystkich tych, którzy nie są hipokrytami i otwarcie sięgają także po takie dziecinne historie.

A co z trzecią odsłoną cyklu?... Wszak na końcu autor napisał, że "to już koniec, ale nie za bardzo". Czekamy!

Moja ocena: 5,5/6.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz