wtorek, 8 sierpnia 2017

RECENZJA: Czarna Madonna - Remigiusz Mróz

Nie miałem do tej pory okazji sięgnąć po książki Remigiusza Mroza. Niestety, oprócz Chóru Zapomnianych Głosów (który muszę jeszcze nadrobić) większość jego powieści stanowią kryminały, sensacje lub opowieści historyczne. Jak zapewne wiecie, nie  są to moje ulubione  działy literatury. Na szczęście,  wreszcie nadarzyła się okazja poznać autora przy okazji premiery jego najnowszego dzieła - Czarnej Madonny.
 
Książka określana jest w mediach jako horror religijny, więc moje zainteresowanie od razu skierowało się na niepokojącą, czerwoną okładkę. Niestety, wraz z radością, pojawiły się też pierwsze wątpliwości.
Horror jak horror, ale kiedy zorientowałem się, że rzecz opowiadać będzie o opętaniach, mój entuzjazm nieco opadł. Sami rozumiecie, ile razy już to wszystko było?... Filmy, książki seriale. Te wszystkie dziewczynki, księża, tabliczki ouija, egzorcyzmy i bogu ducha winni ludzie uwikłani w podstępne plany demonów... Popkultura zdecydowanie powinna odpocząć od takich opowieści. Postanowiłem jednak dać pisarzowi szansę, wszak długo czekałem na powieść, która będzie przeznaczona tylko dla mnie. I wiecie co? Udało się!

Stało się tak głównie za sprawą podejścia Mroza do istoty tematu. Czarna Madonna nie jest w swej genezie klasyczną historią o opętaniu. Oczywiście, wszelkie demoniczne manifestacje są tu jak najbardziej obecne, ale autor podszedł do nich w nieszablonowy, indywidualny sposób. Jego powieść to raczej książka o drodze ludzkiej jednostki uwikłanej w historię, która jawi się czytelnikowi jako osobliwy początek końca świata.
Głównym bohaterem jest tu były ksiądz, który na skutek życiowych perturbacji odszedł z kościoła, wybierając szczęśliwe życie u boku kobiety. I właśnie wtedy, kiedy wszystko w jego świecie zaczyna przybierać oczekiwane kształty, narzeczona wybiera się w krótką podróż do Ziemi Świętej. Niestety, samolot na pokładzie którego była kobieta, znika z radarów gdzieś nad Morzem Śródziemnym. Zaniepokojony całą sprawą bohater zaczyna tropić ślady podróży samolotu, krok po kroku zbliżając się do wielkiej i straszliwej tajemnicy. W poszukiwaniach śladów prawdy pomaga mu ojciec oraz siostra narzeczonej. Niestety, jak szybko się okaże, nie wszystko co otacza bohatera jest tym czym się wydaje, a on sam stanie wkrótce twarzą w twarz z największym koszmarem, o jakim mu się nawet nie śniło.

Mróz w Czarnej Madonnie podchodzi do tematu demonizmu oplatając go historią, która wychodzi poza schematy znane w literaturze. Opowiada o tym, co tak naprawdę może kryć się za istotą wszelkiego zła i co stałoby się, gdyby najpotężniejsze demony zapragnęły rozpętać na Ziemi piekło. Stawia pytania o to, jaki udział miałaby w tym wszystkim zwykła jednostka, oraz czy niebiańskie siły dobra byłyby w stanie sprzeciwić się narastającemu złu. Okrasza to nutą niesamowicie zakręconej historii, która sprawia, że książkę czyta się niezwykle szybko i ciekawie. Czarna Madonna to powieść, stawiająca ważne pytania i zmuszająca do głębszego zastanowienia jeszcze długo po lekturze.
Od pierwszych stron da się też wyczuć, że autor doskonale odrobił wszystkie lekcje, wielokrotnie zapoznając się z prawami rządzącymi w kościele, a także samymi egzorcyzmami oraz ich długoletnią historią. Dzięki temu czytelnik ma okazję lepiej poznać instytucję kościoła, dowiadując się rzeczy, których sam nigdy by nie poszukiwał.  Pod tym względem Czarna Madonna jest również niesamowitym  źródłem wiedzy, przecząc  krzywdzącemu  twierdzeniu, że  nie we wszystkich książkach (a tym bardziej w fantastyce) znajdziemy rzeczy godne naszej edukacji.

Jeśli miałbym wskazywać na minusy tej lektury, byłby to brak większego zaangażowania emocjonalnego głównego bohatera, który przez większą część książki do zaginięcia narzeczonej podchodzi jak do zniknięcia sąsiadki z bloku obok. Szkoda też, że autor nie pokusił się o dodanie pewnej epickiej nuty swej opowieści. Podzielenie fabuły na narrację poszczególnych postaci, a także umieszczenie akcji w różnym czasie i w wielu miejscach na świecie dałoby jeszcze lepszy, a nawet iście piorunujący efekt.

Czarna Madonna jest jednak bez wątpienia jednym z najjaśniejszych klejnotów w naszej rodzimej, fantastycznej literaturze i cieszę się bardzo że ją przeczytałem. Poprzez łatwy, wciągający język (oparty w większości na dialogach) przybliża nam historię, która być może wydarzy się gdzieś w niedalekiej przyszłości. Stawia ważne pytania i powoduje, że czytelnik chce szukać na nie odpowiedzi. Angażuje w losy bohatera i jego drogi ku zrozumieniu otaczającego go świata, a także wewnętrznych, ukrytych potrzeb oraz pragnień.
Dodatkowo, wywołuje głęboki niepokój w kwestii samej istoty zła, które drzemie gdzieś tuż obok nas, przyczajone i gotowe do obezwładniającego ataku. Czy znajdziemy siłę i możliwości aby się mu sprzeciwić? Warto przeczytać Czarną Madonnę, aby przekonać się o tym samemu.

Moja ocena: 5,5/6.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz