niedziela, 10 września 2017

Dlaczego tańczący klaun Pennywise już nie straszy?...

Co przeraża Was najbardziej? Mnie najczęściej to, co jest zwyczajne. Pozornie zwyczajne. Kiedy znana okolica przybiera nocą niepokojący wygląd, kiedy zwykłe kroki na schodach uświadamiają mi, że na klatce oprócz mnie nie ma zupełnie nikogo, kiedy oglądana w kinie historia o lalce zmienia się w opowieść o demonie zamieszkującym jej wnętrze - to są rzeczy straszne.  Nawet taki zwykły klaun. Wesoły, zabawny klaun. No bo co, jeśli okaże się, że "to" wcale nie jest klaun?...

Złe moce zamieszkały w miasteczku Derry i od najdawniejszych czasów rządziły tą okolicą. Objawiały się w zachowaniu dorosłych oraz klątwie, która co kilkadziesiąt lat dawała tu o sobie znać. Ta demoniczna obecność była złakniona strachu i krwi dzieci. A jak najlepiej podejść do dzieci? Ano, przybierając postać tego, co kochają one najbardziej.
I tu tkwi właśnie sedno przerażenia. Jeśli wesoły klaun chowający się w studzience ściekowej nagle wystawia kły i urywa ci rękę, albo z rozbawioną miną kopie dół, oświadczając, że to twój własny grób, zaczynasz trząść gaciami bardziej, niż sam chciałbyś to przed sobą przyznać.

Zapomnieli o tym niestety twórcy najnowszej odsłony filmu To (2017), którzy po prawie trzech dekadach postanowili przypomnieć dzisiejszym widzom niezapomnianą historię Stephena Kinga. Stworzyli świetną opowieść o grupie dzieciaków, które wyszydzane i niezrozumiane przez swych rówieśników zawsze trzymają się razem. Zadbali o fajne charaktery, a także uzyskali swoistą chemię między postaciami, co sprawiło, że tą część produkcji oglądałem z prawdziwą przyjemnością.

 
Niestety, schody zaczynały się za każdym razem, gdy do głosu dopuszczano klauna.
A był on zwyczajnie zły. Zły jak wściekły pies i zły jak oferta programowa TVP. Podwójnie zły. Tymczasem prawdziwie przerażający klaun powinien być (pozornie) zabawny. A kiedy się tego najmniej spodziewasz, wystawiałby kły, robiąc coś, co naprawdę uprzykrzyłoby Ci życie. Pennywise z filmu To nie jest miły. Od początku widać w jego oczach wściekłość i mordercze zapędy. To nie jest straszne. To znaczy, bezpośrednio jest, ale nie tak być powinno. Coś takiego nie zapada mi w pamięć, nie pozwalając spać spokojnie w wietrzną, deszczową noc. Takie straszenie zwyczajnie nie robi na mnie żadnego wrażenia.

Druga sprawa to realizacja scen, w których Pennywise się pojawiał. Większość straszenia opierała się na szybkim gibaniu stwora lub wystawianiu nieskończonej ilości ostrych zębów. Tak jakby te kły, które miał w pierwszej filmowej adaptacji (z 1990 r.) już nie wystarczały. Naprawdę musiał mieć ich aż kilkanaście rzędów?
Jednak to nie wszystko. Prawie nic nie przerażało w tej opowieści tak jak powinno. Każdą scenę już gdzieś widziałem. Przewidywalność goniła oczywistość. Zepsuty wyświetlacz slajdów odtwarzał animację ze zdjęć, a wystarczyło tylko jedno, aby napędzić mi stracha. Czy hektolitry krwi z umywalki,  malujące całą łazienkę gustowną czerwienią nie mogły być zastąpione porządnym rozbryzgiem, tak jak w pierwowzorze? Jeśli czegoś jest za dużo lub za często, staje się to zwyczajne, nie straszne. Włosy wciągające ręce i głowę bohaterki do zlewu? Wszystko to i więcej było już w azjatyckich horrorach. A te zatrzaskujące się drzwi i załamujące podłogi? Po prostu brak słów...
Film sprawiał ogólne wrażenie, jakby wszystkie sceny z klaunem reżyserował ktoś inny. To także przez to nie spełniały swej funkcji i odrywały mnie od dobrej, wyważonej historii o dzieciakach.

 
To nie jest bardzo złym filmem. Jest po prostu filmem niezbyt strasznym, bardzo wtórnym i mało zaskakującym. Nie korzysta z tego, co naprawdę mnie przeraża. Zapomina o  złowrogiej zwyczajności, którą perfekcyjnie uosabia śmieszny klaun. To, czym mógł wywoływać niepokój, zastąpiono dosłownością, która już dawno przestała być czymś interesującym.
I dlatego pierwsza ekranizacja powieści Kinga pozostaje wciąż numerem jeden.
 

3 komentarze:

  1. "Tymczasem prawdziwie przerażający klaun powinien być (pozornie) zabawny. A kiedy się tego najmniej spodziewasz, wystawiałby kły, robiąc coś, co naprawdę uprzykrzyłoby Ci życie. Pennywise z filmu To nie jest miły. Od początku widać w jego oczach wściekłość i mordercze zapędy."

    Zupełnie jak w książce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. to nie jest klaunem tylko prastarym stworzeniem z innego wymiaru czy cos tam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co nie zmienia faktu, że ten element filmu jest cienkimi nićmi szyty...

      Usuń