wtorek, 26 września 2017

Makabra z humorem, czyli wszystkie przygody Szlurpa i Burpa w albumie Bezdomne Wampiry o Zmroku

Tadeusz Baranowski stworzył wiele ikonicznych postaci rodzimego komiksu. Profesorek Nerwosolek, Bombelek i Kudłaczek, Lord Hokus Pokus, Smok Diplodok, Orient Men, Praktyczny Pan czy Sherlock Bombel - lista zdaje się nie mieć końca...
Jednak najmroczniejszymi, najstraszniejszymi i najbardziej przerażającymi z nich wszystkich są niewątpliwie Szlurp i Burp. A kim w ogóle są Szlurp i Burp? Otóż proszę Państwa, są to wampiry. Najprawdziwsze z prawdziwych, z tą tylko różnicą, że te dwa cwaniaczki żyją sobie w Polsce. O, przepraszam, w Polsylwanii!
 
Stało się dokładnie tak, że właśnie w tych dniach wydawnictwo Kultura Gniewu wydało album zbierający ich  straszliwie zabawne  przygody. Przygody, których było wiele, lecz jakoś do tej pory nie wszystkie dało się upolować razem. Teraz jest taka szansa. Dwa pełnoprawne albumy, O Zmroku i Bezdomne Wampiry weszły w skład dzieła przełomowego, przerażającego i co najważniejsze, kompletnego - Bezdomne Wampiry o Zmroku.
 
A czegóż tu nie ma! Oprócz tradycyjnego straszenia czytelnika, mrocznych kadrów i dowcipów z dreszczykiem, znajdziemy całą masę klasycznych historyjek, które są może mniej znane, lecz w niczym nie gorsze od najbardziej popularnych dokonań Tadeusza Baranowskiego.
 
Tylko tu zobaczycie czego naprawdę boją się Szlurp i Burp, zrozumiecie jak trudno przeciętnemu wampirowi znaleźć coś na kieł, poznacie historię życia i pracy Zdzicha Kołka - zawodowego łowcy wampirów,  a także będziecie świadkami wielkiego sprzątania, jakie zaserwuje naszym bohaterom sama Janina Bond.
Lecz to jeszcze nie wszystko! Ohydne zombie profesora Fritzmachowskiego, Doktor Baron Franek Sztajn i jego łebski ochroniarz Borys Gałganow, a nawet sam Thorgal - wszyscy oni zaznaczyli swą obecność w tym komiksie. 
Czytając Bezdomne Wampiry o Zmroku, z pewnością zwrócicie uwagę na różnorodną kreskę autora. Powodem tej zmienności artystycznej jest pierwotne przygotowanie części albumu  dla  zachodnioeuropejskiego wydawnictwa Lombard. To jeszcze jeden z dowodów na niezawodność artystyczną twórcy. 
 
Nieraz już pisałem, że jestem wielkim fanem twórczości T. Baranowskiego. Przygody Nerwosolka i Entomologii pamiętam jeszcze z czasów publikacji jego komiksów w legendarnym Świecie Młodych. W związku z tym nie umiem  patrzeć na tego twórcę obiektywnie, ale jedna rzecz w najnowszym wydaniu mocno mnie zastanowiła.
Ponieważ treść dymków w albumie O Zmroku (którego scenarzystą był w oryginale Jean Dufaux) została przez autora zmieniona, martwię się, czy nowe teksty wytrzymają próbę czasu. Już teraz mocno widać, że pewne żarty (konkretnie te o sytuacji społeczno-politycznej w kraju) mocno się zdezaktualizowały. Dlatego a nie wiem, czy młodzi czytelnicy, którzy sięgną po dzieło za kilka lat, w ogóle będą wiedzieli o co chodzi. Piszę o tym, ponieważ jedną z  głównych cech  komiksów Baranowskiego była zawsze pewna ponadczasowość. Może jednak martwię się na wyrost i Szlurp i Burp wyjdą z tej potyczki zwycięsko. Oby tak się stało, szkoda byłoby ponownie zmieniać tekst kultowego już komiksu.
 
Tak czy owak, dwóch włóczących się nocą dżentelmenów o dość niepokojącej aparycji ponownie zdobyło moje serce. I choć nie zostało one przebite osikowym kołkiem, gorąco polecam zaopatrzyć się w najnowsze wydanie ich przygód. Dla niczym nieskrępowanej rozrywki, na wszelki wypadek i choćby z powodu tegorocznego Halloween, które już czai się za rogiem. A przede wszystkim ze względu na humor!

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz