czwartek, 5 października 2017

RECENZJA: Superman, vol. 3 - Multiplicity

Superman z DC Rebirth (Odrodzenie) jest przez wielu uważany za najlepszą serię  publikowaną obecnie przez wydawnictwo. Choć nie do końca się z tym zgodzę, uważam bowiem, że znacznie lepsi są choćby Titans, Aquaman, Suicide Squad czy Green Arrow, jednak nie mogę nowemu Supermanowi odmówić tego, że jest bardzo różnorodnym i ciekawie prowadzonym tytułem.
 
Właśnie miałem przyjemność zapoznać się z trzecim tomem przygód Człowieka ze Stali. Po przygodach z Frankensteinem, podróży na Wyspę Dinozaurów oraz kumplowaniem się z rodziną Bruce'a Wayne'a, Clark boryka się tym razem z zupełnie innymi problemami.
 
Album podzielony został na trzy segmenty, z czego każdy opowiada odmienną przygodę.
Pierwszy to starcie z Potworem z Bagien, którego Superman napotyka prowadząc małe dochodzenie w sprawie suszy na farmie. Pomysłowe i dość ciekawe, choć wymiana sił i energii pomiędzy bohaterami wyszła autorom (Peter J. Tomasi, Patrick Gleason) nieco dziwnie i chaotycznie. Górnolotne dialogi oraz przemądrzałe sentencje psują nieco efekt zabawy z formą oraz interesujące spotkanie tej  dwójki bohaterów. Mimo wszystko pomysł zapanowania nad energią Supermana był interesujący i wart szerszego zaprezentowania.
W drugiej części, która jest tytułową kwintesencją tego tomu, Człowiek ze Stali staje przed trudnym wyzwaniem, jakim są niecne zamierzenia pewnej potężnej postaci. Istota ta porywa Supermanów z Ziemi równoległych, aby brutalnie posiąść ich moce. Superman łączy swe siły z Justice League Incarnate, grupą superbohaterów chroniących interesów bezpieczeństwa światów równoległych. Na szali stoi bowiem równowaga wszechświata oraz życie Kenana Konga, młodego Supermana z Chin.
Trzeci segment to w zasadzie krótka historyjka o przygodzie Jona i jego sąsiadki Kathy, którzy wybierają się pod nieobecność Clarka i Lois na poszukiwania zaginionej krowy oraz wujka dziewczynki. Idealna opowiastka na Halloween, gdzie przerażający las i stary opuszczony dom robią za miejsce strachów, a wyobraźnia bohaterów prowadzi ich od jednego niebezpieczeństwa do drugiego.

Na ilustracjami w tym albumie pracowała znaczna liczba artystów (J. Jimenez, I. Reis, J. Prado, E. Benes, T. S. Daniel i inni), lecz różnorodność ich stylów nie razi w oczy aż tak, jak można by się tego spodziewać. Rysunki są dynamiczne, przejrzyste, a w paru miejscach nawet dość ekspresyjne.
 
Multiplicity to w moim odczuciu satysfakcjonujący album, próbujący  dać nam tyle ciekawego z życia i przygód Supermana ile tylko się dało. Nie obyło się bez kilku zgrzytów (pierwsza historia) oraz celowych, choć generalnie udanych  zapychaczy  (trzecia opowieść). Pojawiło się kilka pytań (tożsamość postaci w końcówce drugiego aktu,  oraz nazwanie Supermana anomalią), a wizualnie komiks stanął na zadowalającym, wysokim poziomie. Wielkie potyczki krzyżowały się z losami zwykłych ludzi,  zarysowano troskę o dobro natury, a  sympatycy  równoległych Ziemi z uniwersum DC poznali kilku ciekawych bohaterów zamieszkujących te światy (moi ulubieńcy to Aquawoman z Ziemi 11 i Red Racer z Ziemi 36).  
 
Czytelnicy lubiący Człowieka ze Stali nie powinni czuć się tym tomem zawiedzeni, nowicjusze mogą jednak zacząć swą przygodę z Supermanem od innego albumu. Aby nie pogubić się w treści, najlepsza będzie tu pierwsza część losów Clarka z Odrodzenia.
 
Moja ocena: 4,5/6.
   

2 komentarze:

  1. Komiksy z Supermanem mają to do siebie, że są zawsze ładnie narysowane :) Raczej musiałabym zacząć od pierwszej części, ponieważ zwykle czytam o przygodach Flasha lub całej Ligi Sprawiedliwości i nie wiem czy byłabym ze wszystkim na bieżąco.
    Pozdrawiam, Alice
    z https://ourbooksourlive.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Liga Sprawiedliwości z Odrodzenia jest niestety dość słaba. Jeśli zaczniesz dowolny komiks z DC Rebirth od pierwszego tomu z łatwością powinnaś się połapać. A w razie czego mój blog służy pomocą.
    Również pozdrawiam. :-)

    OdpowiedzUsuń