piątek, 24 listopada 2017

RECENZJA: Oskar i Fabrycy, tom 1 - Straszne Smoczysko

Zdziwiłby się ten, kto pomyślałby, że na polskim rynku komiksowym  brakuje tytułów dla najmłodszych. I to w dodatku takich, które są tworzone przez artystów z naszego rodzimego podwórka.
Za przykład niech posłuży inicjatywa Konkursu im. Janusza Christy, rozpoczęta w 2013 roku przez Klub Świata Komiksu. Na przestrzeni ostatnich kilku lat, trzy edycje wyłoniły wiele interesujących twórców, którzy stworzyli  imponującą liczbę nowych serii. 
 
Jednym z laureatów konkursu jest Mieczysław Fijał, którego album  Straszne Smoczysko właśnie pojawił się w sklepach z komiksami.
W tej  przepełnionej dobrym humorem historii poznajemy Oskara i Fabrycego, dwóch nierozłącznych przyjaciół, którzy za sprawą czarów pewnego maga przenoszą się do najprawdziwszego średniowiecza.
Jak to  jest w ogóle możliwe? Na to pytanie odpowie Wam już lektura powyższej opowieści. Ja dodam tylko, że za całym zamieszaniem stać będzie zazdrość, niespełniona miłość oraz pewien  okrutny gad, siejący grozę  na ziemiach księcia Nierada.
 
Już od pierwszej strony Oskara i Fabrycego widać, że autor inspiruje się komiksami z lat swego dzieciństwa. To pewnie dlatego wpływ Janusza Christy jest tu bardzo widoczny. Odnajdujemy go w scenariuszu, formie dialogów czy w samych rysunkach. Muszę jednak zauważyć, że pomimo wyraźnego wpływu legendy, album nie jest  kopią  historii o Kajku i Kokoszu. Oczywiście, poza rysunkami mamy tu do czynienia z  opowieścią osadzoną w średniowieczu, jednak główni bohaterowie pochodzą jak najbardziej ze świata współczesnego.
 
 
Sam styl Fijała sprawia w niektórych momentach wrażenie o wiele bardziej bogatszego od swego idola. Nawet jeśli Christa nie jest jedynym grafikiem, którego prace miały wpływ na autora (w poszczególnych kadrach dostrzegłem też inspirację T. Baranowskim), potrafi on świetnie odnaleźć się we własnej konwencji. Widać to szczególnie na planszach, gdzie głównymi postaciami są Oskar i Fabrycy lub inni, współcześni bohaterowie.
Poszczególne  obrazki nierzadko zarysowane są bardzo gęsto,  nie sprawiając jednak wrażenia nadmiernego przepychu. Tu i ówdzie pojawia się też jakiś miły ozdobnik w postaci zwierzątka, czy subtelnego nawiązania do innych rysowanych dzieł (np. Bocianów Chełmońskiego).
 
Oskar i Fabrycy to przede wszystkim pełna humoru historia, skierowana do czytelników w każdym wieku. Nie ma tu przemocy, prostackich dowcipów czy nużących, powtarzanych w kółko schematów.
Autor umie zainteresować odbiorcę, przedstawiając mu bohaterów, których da się lubić oraz całkiem pomysłową fabułę. Tajemnica, będąca przyczyną całego fabularnego zamieszania jest w pewnym sensie schematyczna, ale Fijał podał ją w swym komiksie tak sprawnie, że każdy powinien dać się wciągnąć w wir zdarzeń.
Cieszy też kontrast pomiędzy chłopcami z teraźniejszości, a ludźmi żyjącymi kilkaset lat temu. Telefony komórkowe, szkoła czy gry na konsole świetnie wspomagają wszystkie żarty sytuacyjne, będąc również główną przyczyną nieporozumienia, w wyniku którego bohaterowie przenieśli się w czasie.
Jedynym minusem jest bardzo skromna liczba postaci płci pięknej. Trochę brakuje tu ciekawych, dynamicznych kobiet, a takich trudno uświadczyć nawet na dalszych planach. 

 
Zastanawia mnie, czy następne albumy z serii również osadzone będą w średniowieczu. Być może byłoby to ciekawym pomysłem, jednak wydaje mi się, że autor powinien spróbować czegoś nowego. Niech Straszne Smoczysko pozostanie jednorazowym hołdem dla Christy, a my, czytelnicy poznajmy twórcę w historiach umieszczonych w zupełnie nowym otoczeniu.
 
Oskar i Fabrycy to album, który z pewnością nie ma zamiaru ustanawiać nowych prawideł w komiksowym, rodzimym świecie. Sądzę, że pomyślany został jako prosta i radosna rozrywka, wynikająca z dziecięcych inspiracji oraz chęci oddania czci patronowi konkursu, w którym został zwycięzcą. Jako taki sprawdza się znakomicie, będąc godnym polecenia dla młodego czytelnika.
 
Uroczy humor, dobra, przemyślana historia oraz ciekawe rysunki zdecydowanie zapadają w pamięć. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że Mieczysław Fijał wykorzysta w przyszłości nowe, jeszcze ciekawsze pomysły, aby opowiedzieć nam kolejne, niecodzienne historie.
 
 
Za udostępnienie komiksu do recenzji dziękuję wydawnictwu Egmont.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz