sobota, 11 listopada 2017

RECENZJA: Wiedźma Opiekunka - Olga Gromyko

Po kilkumiesięcznej przerwie powróciłem do świata fantasy stworzonego językiem i wyobraźnią Olgi Gromyko. Wiedźma Opiekunka to drugi tom cyklu Kroniki Belorskie, opowiadającego o losach Wolhy Rednej, bohaterki powieści Zawód Wiedźma.
Jeśli czytaliście moją recenzję pierwszego tomu, wiecie, że jestem pod wielkim wrażeniem talentu i historii zaprezentowanej przez autorkę. Dlatego też spieszę donieść, że kolejna odsłona przygód wiedźmy jest nieomal tak samo dobra jak pierwsza.

Początek serii traktował o zdobywaniu doświadczeń naszej bohaterki. Tym razem sednem powieści jest zaprezentowanie czarodziejskich możliwości W. Rednej, zdobytych przez wszystkie lata nauki.
Po ukończeniu Wyższej Szkoły Magii, Wróżbiarstwa i Zielarstwa dziewczyna musi zdobyć niezbędną praktykę. I tu pojawiają się problemy, które będą miały przeważający wpływ na całą fabułę. Młoda wiedźma nie jest osobą, która bezwolnie przyjmowałaby polecenia przełożonych, toteż sprytnie unika obowiązku służenia królowi Naumowi. Dziewczyna nawet nie przypuszcza, dokąd zaprowadzi ją ta ambitnie podjęta decyzja. Jak się wkrótce okaże, jej największy przyjaciel, władca wampirów z Dogewy wplątał się w nie lada kłopoty i tylko Wolha będzie w stanie mu pomóc. A stawka jest wysoka, bowiem Len może już nigdy nie powrócić do swej poprzedniej postaci.

Nowa powieść Gromyko przynosi w większości to samo, co stanowiło sedno i sukces jej poprzedniej książki. Mamy tu więc świetnie wykreowany świat, inteligentne dialogi, interesujące postacie i wartką akcję. Wszystko podane w charakterystycznym, pogodnym stylu pisarki.
Nowością jest podzielenie fabuły na mniejsze przygody, które świetnie urozmaicają główną oś wydarzeń. Dzięki temu wiele rozdziałów można czytać w oderwaniu od całości. Historie o smokach pilnujących skarbów, duchach w starych zamkach czy żywołykach nękających mieszkańców bagiennych terenów, to tylko niektóre z atrakcji, na jakie musicie się przygotować.

Pewnym minusem dla męskiej części czytelników może być uczucie, jakim rudowłosa wiedźma darzy Lena. Wątek romantyczny, czyli coś, co w poprzednim tomie nie było aż tak wyeksponowane, tutaj znacznie bardziej rzuca się w oczy i mi, jako przedstawicielowi męskiej rzeszy czytelników nie do końca przypadło do gustu. Choć trzeba otwarcie przyznać, że gdyby nie to uczucie, wszystkie wydarzenia z książki raczej nie miałaby racji bytu.

Cokolwiek by nie pisać, Wiedźma Opiekunka do bardzo solidna, pomysłowa powieść. Być może efekt nowatorstwa stylistycznego (które zachwyciło mnie za pierwszym razem) nie działa tu już tak intensywnie, jednak lektura wciąż daje wiele radości i emocji.
Pojawia się tu też wiele nowych postaci. Szczególnie w pamięci zapadła mi wojownicza Orsana. Mam nadzieję, że dziewczyna powróci w kolejnych odsłonach cyklu, bo jest bohaterką, z którą każdy może się utożsamić, kibicując jej i śledząc niezwykle angażujące poczynania. Uparta, wesoła i z charakterem, stanowi wielką konkurencję dla tytułowej, pomysłowej wiedźmy.

Warto więc sięgnąć po drugi tom Kronik Belorskich, ponieważ jest to lektura lekka, emocjonująca i wciągająca. Ci z Was, którzy czytali książki Olgi Gromyko, zapewne wiedzą czego się spodziewać. Reszta śmiało powinna spróbować. Sporo humoru, ciekawie poprowadzona akcja i zagadkowe elementy stanowią o sile tego tytułu. Jeśli dodamy do tego interesujące postacie (pomijając elementy uczuciowe pomiędzy głównymi bohaterami), otrzymamy ogólny zarys tej powieści. Dlatego zachęcam Was do sięgnięcia po przygody wiedźmy. Nie powinniście być zawiedzeni.

Moja ocena: 4,5/6.

2 komentarze:

  1. Pierwszy raz widzę recenzję faceta na temat tej serii i świetnie było poznać inny punkt widzenia :) Ja właśnie byłam podekscytowana rodzącym się uczuciem, ale rozumiem, że z męskiego punktu widzenia mogło to wypadać troszkę gorzej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. A to tylko potwierdza klasę książki, w której każdy może znaleźć coś dla siebie.

      Usuń