wtorek, 19 grudnia 2017

RECENZJA: Jezioro Ognia (N. Fairbairn, M. Smith)

Czasem trafiają się takie historie, które pomimo tego, że  zbudowano je na bardzo powtarzalnym schemacie, potrafią zainteresować i wciągnąć czytelnika bez reszty.
Jezioro Ognia autorstwa Nathana Fairbairna i Matta Smitha jest właśnie takim komiksem. Odgrzewanie kotleta czuć tu już na kilometr, a jednak czytelnik podąża za historią, jakby czytał ją pierwszy raz.
Czemu tak się dzieje, zapytacie?...
 
Jest rok 1220, czas morderczych żniw  krucjat chrześcijańskich. Theo z Szampanii oraz Hugh z Blois wreszcie doczekali chwili, gdy staną się częścią wyprawy przeciwko heretykom z Langwedocji. Niestety, zanim to nastąpi,  lord Montfort wysyła ich na czele małego oddziału do wioski Montaillou. Pod przewodnictwem barona  Mondragona  będą musieli zgasić tamtejsze ogniska herezji, dowodząc swego powołania w służbie Pana.
Niestety, jak się wkrótce okaże, prawda jest zupełnie inna. Montfort znalazł bowiem świetny sposób aby pozbyć się nadgorliwców, a mała wioska skrywa coś, czego krzyżowcy zupełnie się nie spodziewają. Już wkrótce przyjdzie im stanąć oko w oko z nieznaną i niebezpieczną formą życia, która trafiła na francuskie Pireneje bezpośrednio z otchłani kosmosu...
 
 
Jezioro Ognia jest klasyczną historią o podróży i walce z nieznanym, jednak jej czar polega na bezbłędnym skomponowaniu kilku bardzo istotnych składników.
Pierwszy z nich to rys postaci. Odważny i pełen brawury Theo, ambitny i sprytny Hugh oraz mądra i  charakterna Benadette stanowią świetną przeciwwagę dla mocno zgorzkniałego i pozbawionego złudzeń Mondragona. To na ich relacjach oparto znaczną część albumu.  Postacie przechodzą ogromną przemianę mierząc się z dramatycznymi wydarzeniami, a jednocześnie zmuszone są skonfrontować swe ideały z zastaną sytuacją.
Dzięki dobrze zarysowanej fabule, która współgra z podejmowanymi przez bohaterów decyzjami, szybko zdobywają oni sympatię czytelnika. Poprzez ten zabieg komiks angażuje naszą uwagę niemalże od pierwszych stron.
 
 
Opowieść obrazkowa Smitha i Fairbairna świetnie oddaje klimat odarcia z ideałów. Dwaj młodzi mężczyźni szybko przekonują się, że życie to nie tylko piękne obietnice, kochająca się rodzina i wesołe polowania wśród przyjaciół. Natomiast stary dowódca po wielu gorzkich latach w końcu dostrzega to, co dawno już umknęło jego uwadze.
 
To właśnie dzięki wprowadzeniu do komiksu wielkiego zagrożenia, w bohaterach mogły rozwinąć się i dojrzeć powyższe zmiany. Żarłoczne stwory z kosmosu nie są może bardzo oryginalne, ani też otoczka ich istnienia  nie jest zbyt nowatorska, jednak  dzięki zderzeniu  najeźdźcy z dobrze napisanymi postaciami, cała opowieść wchodzi na właściwe tory.
Groza o własne życie, nieuchronność tego co czai się w mroku, a nawet drugoplanowe tragedie - wszystko to idealnie wypełnia całą opowieść. Choć podczas lektury (a szczególnie w jej drugiej połowie) miałem wrażenie powtórki z filmu Aliens, przemyślane rozwiązania pozwoliły uniknąć typowej kalki, dając mi naprawdę ciekawą rozrywkę.
 
Warto też podkreślić, że Jezioro Ognia to historia obfitująca w wiele dynamicznych scen, gdzie to co oczekiwane, szybko zmienia się w z góry zaplanowaną nieszablonowość. To właśnie ona skutecznie oddalała mnie od nudnego wychwytywania schematów. Tu nikt nie jest bezpieczny, a fakt zamknięcia całej opowieści wyłącznie w jednym tomie  zdecydowanie podwyższa stawkę  oraz wszelkie zmagania bohaterów.

 
Komiksowi sprzyjają też rysunki Smitha. Jego dość prosta kreska, sprawiająca wrażenie nieco szkicowej, na pierwszy rzut oka wygląda na kierowaną dla młodzieży. Nic bardziej mylnego! Kiedy do akcji wchodzą pełne krwi i makabry sceny, wydźwięk tomu błyskawicznie zmienia się nie do poznania. Nagle zaczynamy dostrzegać ile emocji przedstawiają twarze bohaterów, oraz jak idealnie akcja łączy się zaprezentowanym otoczeniem.
 
Jezioro Ognia jest pozycją, po której spodziewałem się zwykłego czytadła, a dostałem wciągającą, bardzo dobrze napisaną opowieść.
Całość urzekła mnie budową postaci oraz scenariuszem, który w dużej mierze korzysta z dorobku filmów grozy lat 80-tych ubiegłego wieku, jednak potrafi te inspiracje zamienić na coś niepowtarzalnego.
 
Jeśli zamierzacie kupić komuś pod choinkę komiks, który będzie zwartą, jednotomową historią, którą czyta się za jednym podejściem, sięgnijcie po tą pozycję. Gwarantuję, że obdarowany będzie bardzo zadowolony, a i Wy szybko zapragniecie poznać zawartość prezentu.
 
 
Komiks Jezioro Ognia został wydany przez  Non Stop Comics.
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz