wtorek, 5 grudnia 2017

RECENZJA: Komiksy Star Wars Film - Mroczne Widmo, Nowa Nadzieja, Przebudzenie Mocy

Świat Gwiezdnych Wojen to nie tylko filmy. Oprócz uwielbianych na całym świecie epizodów przedstawiających losy rodziny Skywalkerów, sympatycy sagi doczekali się również kilku seriali, całych stosów książek oraz niezliczonej ilości komiksów. Wszystkie pieczołowicie zgłębiły całe uniwersum, zabierając nas w jego najdalsze oraz najbardziej nieznane rejony.

Szczególny wzrost zainteresowania serią często przypada przed premierą kolejnego filmu. Wówczas cały świat zalewa ogromna fala wszelkiego rodzaju produktów spod gwiezdnowojennego szyldu. Nie inaczej jest i tym razem, a ponieważ premiera The Last Jedi czai się tuż za rogiem, wszelkie wydawnictwa starają się zaspokoić narastające oczekiwania fanów.

W tym roku pomyślano jak zawsze o nieco młodszych sympatykach Galaktyki. Specjalnie dla nich przygotowano cykl komiksowych opowieści filmowych, przedstawiających wydarzenia z poszczególnych filmów sagi.

Na pierwszy rzut poszły trzy części rozpoczynające każdą z dotychczasowych trylogii. I tak do naszych rąk trafiają adaptacje Mrocznego Widma, Nowej Nadziei i Przebudzenia Mocy.

Postanowiłem omówić je w jednej zbiorczej recenzji, ponieważ pod względem tematycznym, stylistycznym oraz artystycznym posiadają jeden wspólny mianownik.

Na samym początku należy powiedzieć sobie jedno. Każdy, kto choć raz oglądał któryś z powyższych filmów, nie znajdzie w tych historiach absolutnie niczego nowego. Jest to zwyczajne przełożenie scenariusza na język obrazków.
Alessandro Ferrari posłużył się oryginalnymi scenariuszami aby opowiedzieć w formie graficznej historie, które zasadniczo wszyscy znamy na pamięć.

Tym, co na tle powyższego wyróżnia te adaptacje, to sama forma graficzna. Odpowiedzialność za jej kształt wzięło na siebie Kawaii Creative Studio oraz Davide Turotti.
To właśnie dzięki tym artystom ponowne wkraczanie do tej samej wody ma w ogóle sens. Ich rysunki są nowoczesne i dynamiczne, choć jednocześnie widać, że dostali sporo swobody twórczej w interpretacji postaci. Oczywiście, każdego bohatera poznacie tu bez żadnego problemu, jednak bardzo widać, że efekt graficzny ma w sobie wiele z karykatury czy delikatnego pastiszu. Ciekawie przedstawiają się też dalsze plany, narysowane w nieco innym stylu, przywodzącym na myśl skojarzenia z filmowymi ilustracjami koncepcyjnymi.

Przed przystąpieniem do czytania postanowiłem sobie, że podejdę do tych historii tak, jakbym w ogóle ich nie znał. Chciałem w ten sposób ocenić, na ile adaptacja sprawdzi się jako w pełni autonomiczna opowieść.
I muszę przyznać, że pomimo pewnych skrótów oraz stylistyki wynikającej z samego medium, całość wypada bardzo dobrze. Opowiadana treść ma sens i czyta się ją z pewnym zaangażowaniem. Oczywiście, należy wziąć poprawkę na to, że jest to dzieło skierowane głównie do nastoletniego odbiorcy. Dlatego też nie oczekujcie wgłębienia się w psychikę postaci czy długich, przegadanych scen. Tu dzieje się dużo i szybko, lecz z dbałością o wszystkie istotne detale.

Przyznam też, że w niektórych momentach udało się autorom uzyskać nawet lepszy efekt niż w filmie. Za przykład niech posłuży marginalna rola Jar Jara, którego wygłupy w Mrocznym Widmie zostały ograniczone do minimum. To z pewnością ucieszy odbiorców niezbyt zachwyconych Epizodem I.

Adaptacje komiksowe filmów Star Wars są więc w moim odczuciu eksperymentem trafionym, oczywiście pod warunkiem uwzględnienia grupy docelowej oraz włożonej w nie niebanalnej, ilustracyjnej pracy.
Dorośli fani Gwiezdnej Sagi przejdą obok nich raczej obojętnie, młodsi czytelnicy mogą dzięki ich obecności szerzej zainteresować się tematem.
Star Wars Film to seria, która raczej nie zrobi wielkiego szumu na rynku, lecz ma pewien rozrywkowy potencjał. I choćby z tego względu wypatruję kolejnych adaptacji (bo przecież do narysowania pozostały jeszcze cztery części!).


Za udostępnienie komiksów do recenzji dziękuję wydawnictwu Egmont


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz