poniedziałek, 1 stycznia 2018

RECENZJA: Komiksy Star Wars Kolekcja, tom 1 - Klasyczne Opowieści 1

Komiksy z serii Gwiezdne Wojny zawsze były nieodłączną częścią rozszerzonego  filmowego uniwersum. To, czego nie udało się pokazać na ekranie, z powodzeniem prezentowano w zapierających dech w piersiach, kolorowych historiach. Przez kilka dekad niezliczone ilości obrazkowych opowieści z serii Star Wars zdążyły wykreować niezwykle rozległy i bogaty świat, w znaczny sposób wspierający uniwersum sagi wszechczasów.

Niestety, sprawa zaczęła wyglądać zupełnie inaczej kilka lat temu, kiedy Disney wykupił wszelkie prawa do Lucasfilmu. Od tamtej chwili wszystko to, co napisano w książkach i komiksach zaczęto oficjalnie uznawać za Legendy,  wyłączając je z tzw. kanonu, który poprzez nowe publikacje zaczęto tworzyć od nowa.
Na szczęście powyższa sytuacja w żaden sposób nie umniejsza wartości rozrywkowej komiksów, oddanych przez te wszystkie lata w ręce czytelników. I tu właśnie pojawia się szansa dla nowej serii, którą na polskim rynku proponuje DeAgostini.

Komiksy Star Wars Kolekcja to zbiór wielu najciekawszych i najważniejszych (przynajmniej z założenia) opowieści obrazkowych z gwiezdno-wojennej galaktyki. Na razie nie podano oficjalnej informacji jakie dokładnie historie się w niej ukażą, jednak wydawca zapewnia, że znajdą się w niej prawie wszystkie znaczące tytuły. Zapewne nie unikniemy też wielu powtórzeń, ponieważ obrazkowe historie Star Wars ukazują się w naszym kraju już od wielu lat.

Na pierwszy rzut w nowej serii idą historie wydawane od 1977 roku (czyli od tej samej chwili, gdy filmowa Nowa Nadzieja szturmem zdobyła kina na całym świecie), zebrane pod wspólnym tytułem A Long Time Ago.  Komiksy z tej serii wydawane były równolegle do powstających ówcześnie filmów. Ich akcja dzieje się pomiędzy epizodami IV-VI, a także nieco później.

Pierwszy tomik kolekcji zbiera jedenaście standardowych zeszytów, opowiadających to, co znamy już z IV epizodu sagi, oraz przygody dziejące się bezpośrednio po nim. Za scenariusz tych opowieści w większej części odpowiada Roy Thomas, a rysunki do poszczególnych zeszytów wykonali Howard Chaykin, Steve Leialhoa i Tom Palmer.

Z pewnością najważniejsze pytanie, jakie stawiają przed sobą fani Gwiezdnych Wojen dotyczy tego, jak działa dziś ta opowiedziana ponad czterdzieści lat temu historia? 
No cóż, na pewno czuć upływ czasu, wyrażony w stylu narracji, dialogów czy nawet samych ilustracji, jednak mogę Was  nieco uspokoić. Pierwszy tom KSWK czyta się naprawdę dobrze. Oczywiście, już na pierwszy rzut oka widać szmat czasu oddzielający go od współczesnych historii Star Wars (i nie tylko), jednak fabuła, narracja i dynamika rysunków nie są aż tak archaiczne, jak w przypadku komiksów z lat 50-tych ubiegłego wieku.

Co najważniejsze, dostajemy tu przygody rozgrywające się bezpośrednio po zniszczeniu Gwiazdy Śmierci. Oczywiście, ten fragment historii uniwersum był niejednokrotnie eksplorowany przez różne media, jednak warto zapoznać się z wersją prezentowaną przez Thomasa.

Luke i Leia poszukują nowej planety, która posłuży Rebelii jako schronienie, a Han z Chewiem ruszają aby spłacić dług zaciągnięty u gangstera Jabby (swoją drogą warto też zobaczyć, jak rysowany był w tamtych czasach słynny Hutt - oddani fani widzą, że jego pierwotna, znacznie różniąca się od ostatecznej wersja nie znalazła się w pierwszej wersji filmowej Nowej Nadziei). 
Wyprawa ta przysporzy im wielu kłopotów, lecz chyba najciekawszym fragmentem jest ten, który opowiada o misji, jaką bohaterowie podjęli na planecie Aduba-3. Nie zdradzę dokładnie o co chodzi, ale wszelkie skojarzenia z legendą Siedmiu Wspaniałych (lub Siedmiu Samurajów) są jak najbardziej na miejscu (tu znów prezentowany jest ukłon w stronę A. Kurosawy, którego twórczością inspirował się Lucas tworząc gwiezdną sagę).
Sporo zaskakujących pomysłów, nieszablonowych postaci i duża dawka humoru, to niewątpliwe plusy tej części historii.


Warto też zauważyć, że w pierwszym tomie znalazło się sporo interesujących smaczków, wynikających z czasów powstania komiksu (kiedy jeszcze nikt nie wiedział konkretnie, jak potoczą się dalsze filmowe przygody bohaterów). Wymieniona przeze mnie postać Jabby jest jednym z nich, ale warto też zwrócić uwagę na rysunek (strona 13), na którym Vader przymierza się do picia (!) jakiegoś napoju z kubka przyciągniętego Mocą.

Pierwszy tom Kolekcji Komiksów Star Wars jest ogólnie pozycją godną polecenia. Fani, których nie znudziła jeszcze powtarzana w kółko historia z Nowej Nadziei, po raz kolejny uraczeni zostaną nową (starą) wersją tej opowieści. Czytelnicy, którzy spragnieni są nowych przygód ulubionych postaci, dostaną solidną porcję naprawdę zakręconych wydarzeń. A wszystko to okraszone utrzymanymi w dawnym stylu, choć nie mniej dynamicznymi od współczesnych rysunkami.
Sądzę, że już sama możliwość spojrzenia na to, jak przed czterema dekadami kształtowana była fabuła serii jest warte zajrzenia do tej kolekcji. Choć należy zaznaczyć, że to raczej lektura przeznaczona dla wieloletnich fanów. Oni zrozumieją i docenią jej wartość najlepiej.






















Za udostępnienie tomu kolekcji do recenzji dziękuję wydawnictwu DeAgostini.


1 komentarz:

  1. Mi bardzo podoba się ten styl rysunku w komiksach, choć nie są takie wielowymiarowe jak nowe, to oddają klimat starych komiksów :)

    OdpowiedzUsuń