czwartek, 1 lutego 2018

RECENZJA: Spider-Man i Czarna Kotka - Zło, Które Ludzie Czynią (K. Smith, T. Dodson)

Po mojej ostatniej recenzji Preludium do Spiderversum nie planowałem szybkiego powrotu do świata Spider-Mana. Tymczasem, niespodziewanie nadeszła okazja do zapoznania się z jeszcze jednym tytułem o tym bohaterze, a mianowicie Złem, które ludzie czynią.
Obecność Czarnej Kotki na okładce obudziła we mnie wspomnienia z lat 90-tych, kiedy byłem stałym czytelnikiem komiksów wydawanych przez TM-Semic. To właśnie wtedy najbardziej lubiłem Pająka, a częsta obecność jego niebezpiecznej przyjaciółki zawsze skutkowała iskrzącą i dynamiczną fabułą.

Jednak tym, co naprawdę skierowało moją uwagę na ten komiks jest osoba scenarzysty, Kevina Smitha. Tak, tego samego Smitha, który odpowiedzialny jest za wiele moich ulubionych komedii ze Sprzedawcami, Szczurami Supermarketu czy Dogmą na czele. Smith znany jest z ostrego języka, a także specyficznego podejścia do wielu tematów, zaciekawiło mnie więc jak przedstawia się historia ze Spider-Manem jego autorstwa.

Komiks opowiada o śledztwie Petera Parkera, dotyczącym śmierci jednego z uczniów w jego szkole. Chłopak zmarł z przedawkowania, jednak najbardziej zastanawiające jest to, że jego ciało nie nosiło żadnych śladów zażywania narkotyków. W tym samym czasie do Nowego Jorku przybywa Felicia Hardy (Czarna Kotka), nieobecna w życiu Spider-Mana już od ładnych kilku lat. Dziewczyna trafia do miasta tropem zaginionej przyjaciółki, którą ostatnio widziano w towarzystwie pewnego znanego aktora.
Niezależne dochodzenie prowadzi dwójkę bohaterów do nieoczekiwanego spotkania, w czasie którego dowiadują się, że poszukiwane przez nich odpowiedzi mają wspólny mianownik. Gdy na jaw wychodzi, że za sprawą serii dziwnych przedawkowań stoi niejaki Pan Brownstone, wydarzenia zaczynają toczyć się zupełnie niespodziewanym torem. Na dodatek Felicia zostaje uwikłana w zabójstwo nowojorskiego darczyńcy, Garrisona Kluma. A wkrótce na światło dzienne wychodzą jeszcze inne, niemniej sensacyjne treści...

Już na początku warto zaznaczyć, że Zło, które ludzie czynią dzieli się wyraźnie na dwie, dość różne pod względem narracji i powagi części.
Pierwsza utrzymana jest w lekkim, dynamicznym stylu superhero, gdzie bohaterowie podążają tropem zagadki kryminalnej, a wszelkie potyczki dominują poszczególne strony tak często, jak wesołe docinki Pająka. Jednak w drugiej połowie ton komiksu zmienia się na znacznie cięższy, dowcip praktycznie znika z kadrów, a czytelnik otrzymuje dużo głębszą i bardziej przemyślaną historię.
Podział ten wynika głównie z kilkuletniej przerwy w publikacji tytułu, jaką zrobił sobie K. Smith. Zajęty licznymi projektami filmowymi, dopiero po dłuższym czasie powrócił do pisania historii i jak sam mówił, wyszło to jej tylko na dobre. Najwyraźniej dzięki temu treść mogła dojrzeć w nim tak, aby lepiej oddać to, co pierwotnie sobie założył.

Warto zaznaczyć dobitnie, że Zło, które ludzie czynią to komiks, który pod fasadą dynamicznej akcji i dość przewidywalnej zagadki porusza istotny problem przemocy oraz molestowania seksualnego. K. Smith potrafi w specyficzny sposób przenieść problematykę społeczną o tak znaczącej skali, do typowej, miejskiej historii z Pająkiem i Czarną Kotką. W moim odczuciu wyszło mu to nad wyraz dobrze, ponieważ obie części komiksu współistnieją fabularnie bez większych przeszkód.
Kontrowersyjna tematyka oraz samo zwrócenie uwagi na problem oddziaływuje na mnie bardzo mocno. Uwypukla się to szczególnie teraz, kiedy świat showbiznesu wciąż nie pozbierał się po niedawnej fali oskarżeń ofiar molestowania w Hollywood.
Myślę, że tylko najbardziej fanatyczni sympatycy Spider-Mana obrażą się na takie potraktowanie historii z ich ukochanym bohaterem. Reszta świata z pewnością doceni ważne przesłanie autorów.

Tym bardziej, że dzieło Kevina Smitha i Terry'ego Dodsona (rysunki) z początku nosi znamiona całkiem standardowej lektury.
Jak to w komiksach Marvela bywa, oprócz pary głównych bohaterów pojawiają się też inne, bardzo znane postacie, jak choćby Daredevil, Nightcrawler czy Scorpia.
Warto zaznaczyć, że postawiono tu także na rozbudowanie psychiki bohaterów. Szczególnie widoczne jest to w przypadku Czarnej Kotki, która pomimo ogólnego wrażenia jest tak naprawdę pierwszoplanową bohaterką komiksu.

Rysunki Dodsona uwypuklają lekki, ekspresyjny styl superhero. Jego postacie, a w szczególności kobiety są piękne, kształtne i zdecydowanie cieszą męskie oko.
W pierwszej połowie komiksu artysta sprawdza się znakomicie, później jednak, kiedy do głosu dochodzą poważniejsze tematy, jego styl wydaje się być trochę nie na miejscu. Szczególnie podczas przedstawiania retrospektyw opisywanych z punktu widzenia dwóch postaci, miękka i dość radosna kreska grafika nie oddaje dramatyzmu sytuacji tak jak powinna.
No cóż, najwidoczniej Smith lubił pracować z Dodsonem, a zmiana artysty w drugiej części tomu skutkowałaby z kolei jeszcze większą przepaścią pomiędzy obiema częściami historii.

Zło, które ludzie czynią to ważny i bardzo interesujący komiks. Cieszy mnie niezmiernie, że w dość sztywnych ramach historii o superbohaterach, niektórym autorom udaje się czasem przemycić tak ważne pytania, jak te postawione w powyższym tomie.
Dzięki historii Smitha i Dodsona znów odzyskałem wiarę w Marvela, którego ostatnio czytane tytuły raczej zniechęcały mnie, niż napawały czytelniczym optymizmem. Wrócę więc na pewno do Pająka i reszty podobnych mu bohaterów szybciej niż planowałem przed lekturą tej opowieści.



Za udostępnienie komiksu do recenzji dziękuję wydawnictwu Egmont.  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz