poniedziałek, 5 marca 2018

RECENZJA: Avengers i X-Men - Axis

Nadal trwają moje próby przekonania się do komiksowego Marvela. Po średnio zachwycającym Preludium do Spiderversum i bardzo interesującym Źle, które ludzie czynią (w/g scenariusza niesamowitego Kevina Smitha) sięgnąłem po historię łączącą zmagania dwóch drużyn: Avengers i X-Menów.

Axis, bo o nim oczywiście mowa, to opowieść skupiająca się na wojnie jaka wybuchła pomiędzy większością herosów z uniwersum. Czy jako czytelnik dość słabo zaznajomiony ze światem Marvela mogłem połapać się w fabule i bezproblemowo cieszyć przedstawioną treścią? O tym przeczytacie poniżej. Sprawdzimy też czy Axis nie jest czasem przesytem formy nad treścią...

W poprzednich tomach z historiami o tytułowych drużynach doszło do wielu zaskakujących wydarzeń. Steve Rogers utracił serum superżołnierza, co zmusiło go do oddania tarczy Kapitana Ameryki Samowi Wilsonowi. Tymczasem jeden z największych wrogów Kapitana - Red Skull posiadł umysł zamordowanego przez Cyklopa Profesora Xaviera. Zyskał dzięki temu potężną siłę parapsychiczną, za pomocą której zamierzał raz na zawsze wybić wszystkich mutantów. Kiedy zdeterminowany Magneto zabił Skulla na wyspie Genoshy, ten niespodziewanie odrodził się za sprawą wspomnianej mocy jako wszechpotężny Red Onslaught.

I właśnie teraz oba zastępy superdrużyn stają oko w oko z nowo powstałym niebezpieczeństwem. Zadanie jest o tyle trudniejsze, ponieważ Onslaught potrafi mieszać bohaterom w głowach, co ostatecznie prowadzi do wypaczenia ich charakterów. Opowiadający się po stronie dobra Avengers i X-Men stają się źli, a przybyli do pomocy w walce złoczyńcy zaczynają walczyć o słuszną sprawę.

W ten sposób zaczyna się cała zabawa, choć właściwie należy nazwać to radosnym zamieszaniem. Odnoszę wrażenie, że Rick Remender stworzył to imponujące rozmachem wydarzenie, aby w epickim stylu zakończyć liczne wątki, poruszane od jakiegoś czasu w komiksowych seriach (Uncanny Avengers, All New X-Men, Avengers). Aby dokonać tego w sposób godny i imponujący, a także nie zatracając stylistyki komiksów superbohaterskich, w całą aferę wmieszał olbrzymią liczbę postaci wydawnictwa.

No i kogóż my tu nie mamy? Spider-Man, Hulk, Thor, Kapitan Ameryka, Storm, Luke Cage, Daredevil, Iron-Man, Medusa, Deadpool, Loki, Dr. Strange, Carnage, Magneto, Dr. Doom, Apocalipse... Zabrakło chyba tylko Punishera. Wymieniać można by długo, lecz zupełnie nie o to chodzi. Postaci jest oczywiście bez liku. O dziwo, taka ich ilość sprawdza się w Axis całkiem nieźle. Oczywiście, nie każdy heros dostał tu osobną planszę, zrozumiałym jest również, że część bohaterów pełni wyłącznie rolę tła, ale są też tacy, którzy ciągną całą historię do przodu.

A ta została przedstawiona tak, że pomimo wszelkiego bogactwa inwentarza nie pogubiłem się w zawiłościach fabuły. Bo też nie było specjalnie w czym. Axis to przede wszystkim imponujący komiks akcji, gdzie walka dominuje absolutnie każdy fragment opowieści. Jeśli pojawiają się chwile na oddech, są one krótkie i mają na celu skierować uwagę czytelnika na rozpoczęcie kolejnej spektakularnej potyczki.
Myślę, że R. Remender próbował pokazać jak motywowaliby swoje czyny zmieniający stronę bohaterowie. I choć próbował tu i ówdzie wcisnąć stosowne uzasadnienia, w natłoku akcji stało się to niezbyt znaczącym elementem. Postacie wygłaszają więc swoje racje, nawiązują się nowe sojusze, lecz kolejne widowiskowe konflikty szybko przesłaniają nam te wynurzenia.

Niestety, brak w Axis poczucia większej stawki. Superbohaterskie eventy mają to do siebie, że często wyznaczają nową granicę poprzez dramatyczne i nieodwracalne wydarzenia. Kiedy mocno sugeruje się nam, że kilka ważnych postaci straciło życie aby ocalić świat, twórcy nie powinni na koniec wracać ich do pełni sił. Przynajmniej nie w tej samej historii.

Rysunki w albumie wykonali Adam Kubert, Jim Cheung, Leinil Francis Yu i Terry Dodson.
Pierwsi trzej zaprezentowali mocno szczegółowe i dynamiczne kadry, gdzie dzieje się często i dużo. T. Dodson swą grubą, wyraźną kreską ukazał bardziej stonowaną stronę konfliktu. Choć na jego rysunkach akcja również gna do przodu, to jednak nie są one tak przeładowane jak prace kolegów. Sprawdza się to dość dobrze, ponieważ artysta wykonał wyłącznie środkowe rozdziały historii, czyli te, przy których czytelnik potrzebuje więcej czasu na oddech.

Axis to komiks, który jest niewątpliwie ważnym etapem w losach Avengers oraz X-Menów. Stanowi też swojego rodzaju podsumowanie, ale i niezłe wprowadzenie do kolejnych, niezwykłych wydarzeń. Czy będą one mniej wybuchowe i bardziej poukładane niż w tym tomie, zapewne pokaże nam czas.

Nie jest to opowieść, która przypadnie do gustu czytelnikom lubiącym bardziej wyszukaną treść. Sprowadza się ona do bycia wyłącznie radosną rozwalanką, choć nie obraża przy tym inteligencji czytającego.
I choć nie mogę czasu z tym tomem uznać za stracony, to o wiele bardziej podobała mi się druga część przygód Ligii Sprawiedliwości z DC. O niej przeczytacie na blogu już wkrótce.


Za udostepnienie komiksu do recenzji dziękuję wydawnictwu Egmont



2 komentarze:

  1. >>Nadal trwają moje próby przekonania się do komiksowego Marvela. <<

    Ja już sobie dałem spokój. Co miesiąc nowy crossover oparty na jeszcze głupszym pomyśle niż poprzedni (a wydawało się to niemożliwe). Cała (wątpliwa) atrakcyjność opowieści - poza durnym pomysłem oczywiście - budowana jest na mnożeniu postaci w ciasnych gatkach. Do tego wydania Egmontu, czyli z instrukcją, który kawałek komiksu A, czytać po fragmencie komiksu B, żeby przejść do dwóch rozdzialików komiksu C, których jednak nie zrozumiesz bez stron 30-45 komiksu D. To jakaś "literatura" dla masochistów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, też muszę przyznać że konieczność obeznania z uniwersum Marvela bywa zniechęcająca. Na szczęście w Axis jest wprowadzenie, o którym wspominasz, więc już na wstępie można zorientować się co i jak. ;-)
      W komiksach DC jest prościej. Serie zazębiają się, ale służy to jedynie powiększeniu świata przedstawionego i nie wymusza znajomości wszystkich tytułów, aby móc cieszyć się wyłącznie jedną serią.

      Usuń