piątek, 30 marca 2018

RECENZJA: Flash, tom 2 - Pęd Ciemności

Jeśli sądziliście, że po wydarzeniach z pierwszego tomu Flasha (Piorun uderza dwa razy), nasz bohater będzie mógł odetchnąć, muszę Was rozczarować. Rozwiązanie sytuacji z nowymi sprinterami oraz wtrącenie Godspeeda za kratki Iron Heights było zaledwie początkiem nowych przygód Barry'ego. Tym razem nasz bohater nie będzie też narzekał na brak towarzystwa, ponieważ u jego boku stanie nie jeden, ale aż dwóch Kid Flashów!

Wydarzeń opisanych w Pędzie ciemności jest dość sporo. Od wspólnego spotkania obu Wallych Westów, poprzez nieoczekiwaną wycieczkę Flasha do Krainy Cienia, aż po gwiazdkową randkę Barry'ego z Iris.
Joshua Williamson zadbał o to, aby scenariusz każdej z zawartych w tym tomie historii był oryginalny i interesujący. Za spory plus należy też uznać brak przeładowania akcji rozbuchanymi scenami walk z zagrożeniem pochodzącym z Mocy Prędkości. Ogólny ton komiksu jest lekki, a prezentowane wydarzenia są na tyle wciągające, że całość czyta się szybko i przyjemnie.

Ta część nie obyła się oczywiście bez nawiązań do powrotu starszego Wally'ego Westa, który przez dłuższy czas pozostawał zapomniany przez rodzinę i przyjaciół. Ten aspekt tajemnicy Odrodzenia był bardziej eksplorowany w serii Tytani, dlatego też wielka szkoda, że Egmont nie zechciał dodać tego tytułu do swojej linii wydawniczej. Jakby nie patrzeć, znajomość tamtych wydarzeń nie jest absolutnie niezbędna (tym bardziej przydatnym dodatkiem do tomu jest wprowadzenie Małgorzaty Chudziak). Tymczasem na temat tajemnicy zniknięcia Westa nie dowiadujemy się wciąż prawie nic. Najwyraźniej pewne tajemnice muszą na razie takimi pozostać.

W Pędzie ciemności mamy do czynienia z mocno rozszerzoną rolą Kid Flasha. W zasadzie można powiedzieć, że stał się on w tej części kolejną pierwszoplanową postacią. Widać też wyraźnie, że ma on bezpośredni wpływ na wszystko co dzieje się z Barrym.
Ponieważ Flash czuje silny związek emocjonalny z bratankiem swej ukochanej Iris, po zniknięciu Meeny postanawia samodzielnie nauczać Wally'ego wszystkiego co umie. Jak to jednak z nastolatkami bywa, sporo rzeczy nie idzie zgodnie z planem. Upór i młodzieńcza lekkomyślność pchają młodego Flasha w coraz to gorsze kłopoty, a jego największą wpadką okazują się poszukiwania tajemniczego cienia, który wieczorami nęka mieszkańców Central City. Za sprawą niefrasobliwości Westa, do mrocznej krainy Shade'a wciągnięty zostaje nie tylko Barry, ale również poszukująca bratanka Iris.

Powyższe zabiegi fabularne świetnie ukazują stosunki pomiędzy postaciami, dając czytelnikowi o wiele więcej frajdy niż suche potyczki ze złoczyńcami. Możemy dzięki temu lepiej zrozumieć bohaterów, a także chłonąć rozgrywające się pomiędzy nimi relacje. Daje nam to kolejną okazję do wejrzenia w psychikę Flasha i jego bliskich. To podejście sprawia, że ten tom jest lżejszy i pod wieloma względami czyta się go nawet lepiej niż poprzedni.
Jakby nie patrzeć, galeria przeciwników również nie została zaniedbana. Choć nie są to może łobuzy pokroju Zooma czy Reverse Flasha - Papercut, Shade czy Tar Pit fajnie wpisują się w obraną przez Williamsona konwencję.

Historia poznania obu Wallych czy misja powstrzymania mroku przed ucieczką z Krainy Cienia dają sporo frajdy, jednak najbardziej ujęła mnie finałowa historia. To właśnie w niej Kid Flash stara się zapewnić spokój podczas randki Iris i Barry'ego, nie dopuszczając, aby coś złego wydarzyło się w mieście. Jak przystało na historię gwiazdkową, znajdziemy tu nieco świątecznego lukru, ale ogólny klimat tej części oraz przełożenie ciężaru głównej postaci na Westa bardzo przypadło mi do gustu.

Ilustracje w albumie wykonali Davide Gianfelice, Jorge Corona i Neil Googe. W odróżnieniu od odpowiedzialnego za poprzedni tom Carmine'a Di Giandomenico ich prace są dużo bardziej czytelne. Wszyscy ci artyści potrafią odnaleźć idealny balans pomiędzy fajnie narysowanymi postaciami, a wciągającą dynamiką akcji. Pęd ciemności to komiks, który zdecydowanie cieszy oko, choć zdaję sobie sprawę, że zawarte w nim rysunki mogą wydać się niektórym z Was zbyt młodzieżowe.

Drugi tom przygód Flasha wypada więc jak najbardziej w porządku. Nie jest to bynajmniej żaden punkt przełomu dla całej serii, ale pomysłowo rozrysowuje stosunki pomiędzy bohaterami szykując nas na kolejne, nieoczekiwane wydarzenia. A tych będzie w tej serii pod dostatkiem, ponieważ już wkrótce do Central City powrócą Łotrzy, a Batman poprosi Barry'ego o pomoc w rozwiązaniu zagadki pewnej odnalezionej przypinki...


We wszystkie aktualne przygody Flasha bez problemu zaopatrzycie się na stronie Egmontu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz