środa, 28 marca 2018

RECENZJA: Thor, tom 1 - Gromowładna

Moje nadrabianie Marvela trwa w najlepsze. Po ostatnich recenzjach AxisZłu, które ludzie czynią sięgnąłem po pierwszy tom nowej serii opowiadającej o bardzo znanym herosie. Tylko czy aby na pewno o niego tutaj chodzi?...

Gromowładna stanowi kontynuację cyklu Thor Gromowładny, który jak dotąd składa się z wydanych w Polsce czterech tomów. Być może w tytule serii nie byłoby nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że tym razem scenarzysta Jason Aaron głównym bohaterem tej opowieści uczynił kobietę. Jak do tego doszło i kim ona jest? No cóż, to właśnie jest elementem pewnej tajemnicy, która oprócz rozwijania wątków z poprzednich części jest jednym z najważniejszych elementów fabuły.

Thor utracił moc podnoszenia swego młota. Po tym jak Nick Fury, znający sekrety Watchera szepnął mu coś do ucha, następca tronu Asgardii przestał być godny swojej broni. Na jego miejsce pojawiła się nieoczekiwanie nowa kandydatka. Nikt nie wie czyja twarz skrywa się pod hełmem Thora, pewne jest tylko to, że z jakiegoś powodu ma ona prawo dzierżyć Mjolnir. Taki obrót spraw okazuje się nie tyle nieoczekiwany, co jak najbardziej pożądany, ponieważ pan mrocznych elfów - Malekith, z pomocą lodowych olbrzymów pragnie odzyskać pewien cenny artefakt, niedawno odnaleziony na Ziemi. Do boju z nowym zagrożeniem ruszają bogowie wspierani przez Avengers, jednak szybko ponoszą druzgocącą klęskę. Wygląda na to, że Mitgard nie obejdzie się bez nowego obrońcy. Tajemniczy Thor będzie miał więc ręce pełne roboty.

Gromowładna to komiks, który od pierwszych stron rozkłada swój ciężar na dwóch, ściśle powiązanych ze sobą płaszczyznach. Pierwszą jest dynamiczna, pełna emocji akcja, druga skupia się na kontynuacji wątków z poprzednich części.
I tu muszę przyznać, że pomimo nieznajomości dotychczasowych przygód Thora z Marvel Now, ten tom czytało mi się bardzo dobrze. Po prostu bez trudu mogłem połapać się w fabule (co nie zawsze jest oczywiste w przypadku wydawnictwa). 

Myślę, że wiele osób będzie kręcić nosem na zmianę wiodącego bohatera. Zapewne będziecie mieli rację, ale też spieszę Was uspokoić - syn Odyna wciąż jest jedną z najważniejszych postaci w tej serii. Mało tego, zagłębiając się w treść czułem wyraźnie, że zmiana na stanowisku protagonisty jest raczej nietrwała i wkrótce młot powróci do swego prawowitego właściciela. Nowa bohaterka sprawia raczej wrażenie dodanego elementu fabularnego, niż trwałego zastępstwa lubianej postaci. Kiedy i w jakich okolicznościach sprawy wrócą do normy, na razie trudno powiedzieć. Stała obecność Thora oraz zarysowany w tym tomie wydźwięk serii nie pozwalają mi jednak sądzić inaczej.

Tymczasem sporo obiecuję sobie po ciągu dalszym. Wydarzenia wprawione w ruch są na tyle interesujące, że dają mi nadzieję na naprawdę interesujące rozwinięcie. Zapewne ci z Was, którzy czytali poprzednie części Thora będą już mieli jakieś przeczucia, ja tymczasem cieszę się z efektu nieznajomości dotychczasowej fabuły cyklu.

Za rysunki w Gromowładnej w większości odpowiada Russell Dauterman. Trzeba przyznać, że jego kreska jest dość specyficzna. Artysta tworzy bardzo szczegółowe, często przepełnione detalami kadry, jednocześnie dodając do tego osobliwy, nieco karykaturalny rys postaci. Czasem wywołuje to uczucie przesytu, lecz warto później wrócić do komiksu jeszcze raz, aby w spokoju podziwiać wszelkie interesujące niuanse.
Drugi z rysowników, Jorge Molina prezentuje bardziej stonowany i mniej szczegółowy styl. Jego rysunki są dużo prostsze, przywodząc na myśl pełnometrażowe animacje dla młodzieży. Za sprawą kolorów wydają się być też nieco mroczniejsze niż prace poprzednika.

Gromowładna to komiks, który czyta się całkiem nieźle. Jego wielkim plusem jest równomierne rozłożenie ciężaru pomiędzy akcję i interesującą fabułę. Dla nowych czytelników dodatkowym plusem będzie możliwość czytania tomu bez znajomości poprzednich części (oczywiście, jeśli choć trochę orientujecie się w uniwersum Marvela).
Jeśli więc, idąc moimi śladami zabieracie się za stopniowe poznawanie świata Domu Pomysłów, śmiało sięgajcie po nowego Thora. W trakcie lektury nie powinniście się nudzić, a chęć poznania tożsamości tytułowej bohaterki oraz dalszych wydarzeń zapewne skusi Was do przeczytania kolejnej części.


Za udostępnienie komiksu do recenzji dziękuję wydawnictwu Egmont


2 komentarze:

  1. Thora poznałam Gromowładnej jeszcze nie. Trzeba nadrobić :) świetna recenzja

    OdpowiedzUsuń