wtorek, 10 kwietnia 2018

RECENZJA: Deadpool Classic - tom 4

Pamiętacie taki fajny film p.t. Deadpool z Ryanem Reynoldsem? Za niecałe dwa miesiące do kin wejdzie jego (miejmy nadzieję) udana kontynuacja. Natomiast ja miałem właśnie okazję zapoznać się z czwartym tomem klasycznej serii przygód tego najemnika z nawijką. I wiecie co? Ekranowa adaptacja wypada o niebo lepiej niż poniższy komiks!

Zanim oddani fani tego bohatera wyleją na mnie wiadra pomyj w komentarzach, wyjaśnię: Deadpool Classic nie jest komiksem bardzo złym. On po prostu jest dużo gorszy od filmu bazującego na tej znanej postaci Marvela. W zasadzie mogę stwierdzić, że obrazkowa opowieść zawodzi dokładnie tam, gdzie wersja aktorska sprawdzała się najlepiej. Świetny humor, dynamiczna akcja, ciekawie poprowadzona fabuła.
A tu? Humor niby jest, ale za sprawą długich, monotonnych wypowiedzi bohatera wydaje się mocno nijaki. Dzieje się jakby sporo (tom jest obszerny, więc tak w sumie być powinno), ale dynamiki to wszystko nie ma za grosz. Wiele zdarzeń zostało mocno przeciągniętych, zarówno na poziomie dialogów, jak i we wspomnianej fabule. Słowem: niestety, nie jest różowo.

No dobrze, zacząłem nie po kolei, bo zaraz po wstępie zwykłem opisywać treść recenzowanego albumu. Musiałem jednak szybko uzasadnić swą opinię, żeby ktokolwiek chciał to w ogóle czytać dalej.
Tak czy owak, wiedzcie, że pomysł na album był bardzo ciekawy. W treści mamy do czynienia z dwiema kwestiami. Pierwsza to swoiste origin story Deadpoola, czyli opowieść o tym, co stało się, że nasz bohater jest tym kim jest. Znamy to z filmu, czas przeczytać jak było naprawdę. I tu generalnie nie mam się do czego przyczepić. W treści najbardziej zwraca uwagę fajny wątek ze spersonifikowaną śmiercią i zemstą Deadpoola na swoim (i nie tylko) prześladowcy. Choć opisywany tom czwarty to moje pierwsze spotkanie z komiksowym Wadem Wilsonem, wszystko na tym etapie było zrozumiałe i klarowne.

Schody zaczęły się w drugiej połowie albumu. Dostałem tu mocno pokręconą opowieść o niezwykłym przeznaczeniu bohatera, konspiracji firmy Landau, Luckman i Lake oraz aferze na galaktyczną skalę, w którą zamieszane zostały siły od dawna zagrażające (nie tylko) naszej ukochanej Ziemi. Jakkolwiek należy pochwalić Joe Kelly'ego i Jemesa Feldera za odważne ukazanie Deadpoola w tak mocno epickiej historii, ja sam, jako nowy czytelnik z początku mocno gubiłem się w zawiłościach scenariusza. Na szczęście po kilkunastu stronach wskoczyłem na właściwe tory. Niestety, oczekiwaną przyjemność z lektury psuły mi skutecznie sprawy, o których wspominałem wcześniej. Zabrakło dynamiki, polotu scenariusza, a także wyrazistości głównych postaci. Czyli tego, co we wspomnianym powyżej filmie było dopracowane na błysk.

Sporo mówi się o specyficznym klimacie komiksów superbohaterskich z lat 90-tych ubiegłego wieku. Podobno jest strasznie górnolotny, nadęty, a całość dziwnie narysowana. I rzeczywiście, chyba coś jest tu na rzeczy. A może ja się jednak nie znam? W końcu tylko te Flashe, Aquamany i Harleye Quinny z DC czytam. Co ja tu do klasycznego Deadpoola?... Osądźcie więc sami.

Choć w istocie, rysunki są prawdziwą kwintesencją tego, co obowiązywało w historyjkach obrazkowych trzy dekady wstecz. Napompowane mięśnie, powykręcane ciała, karykaturalne miny. Dużo szczegółów, przesycenie kolorów. Nienaturalnie seksowne kobiety, zbyt monstrualni faceci. Tak jest i tutaj, ale akurat ten aspekt mi nie przeszkadza. To wyznacznik epoki i jako taki ma swój niepowtarzalny urok. Jest na co popatrzeć, jest czym cieszyć oko. Steve Harris, Walter McDaniel i Pete Woods bynajmniej nie dali plamy.

Deadpool Classic zawiódł mnie, ale mimo wszystko nie mogę skazać tego albumu na całkowite potępienie. Po prostu nie trafiło do mnie to mozolne, przesycone treścią ukazywanie historii. Nie polecam go także innym nowicjuszom w świecie pyskatego najemnika.
Myślę też, że jako dzieło pochodzące z dawniejszych lat, album znajdzie uznanie jedynie w oczach oddanych, długoletnich fanów Marvela. Reszta może się od niego odbić, nie doceniając w pełni dziedzictwa i pewnej dozy dziwactwa, które ze sobą niesie.


Klasyczne oraz najnowsze przygody Deadpoola poznacie w komiksach wydawnictwa Egmont


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz