czwartek, 12 kwietnia 2018

RECENZJA: Komiksy Star Wars Kolekcja, tomy 7 i 8 - Klasyczne Opowieści 7, 8


Minął kolejny miesiąc, czas więc na nową porcję komiksów ze świata Star Wars. I znów zaglądamy do kolekcji wydawnictwa DeAgostini poświęconej historiom obrazkowym z odległej galaktyki (spóźnialskim przypominam, że moje wrażenia z poprzednich dwóch tomów możecie przeczytać w tym miejscu). Tych z Was, którzy po raz pierwszy zetknęli się z powyższą kolekcją informuję, że opisywane tutaj komiksy stanowią najstarszą serię spod szyldu Star Wars, zatytułowaną w oryginale A long time ago, która publikowana była w formie zeszytów na przełomie lat 70-tych i 80-tych ubiegłego stulecia.

Jak więc wypadają te powstałe przed ponad trzema dekadami opowieści? O dziwo, nieco lepiej niż w tomach prezentowanych do tej pory. Choć może się to wydawać niemożliwe, największy rozwój widać na przykładzie scenariusza. Za większość zaprezentowanej tu treści odpowiada David Michelinie, który przejął rolę głównego pomysłodawcy serii po Archiem Goodwinie.
To właśnie za jego sprawą kompletnie wydumane (choć w pewnym stopniu interesujące) historie zastąpione zostały bardziej przemyślaną fabułą. Już na pierwszy rzut oka widać, że Michelinie o wile bardziej rozumie klimat Gwiezdnych wojen (szczególnie Imperium kontratakuje) niż jego poprzednicy. Scenarzysta zrezygnował z wprowadzania coraz to dziwniejszych pomysłów do uniwersum, bardziej skupiając się na klimacie przygody i tajemnicy zaprezentowanej w filmach. Historie zawarte w tomie 7 i 8 są także dłuższe. Większość z nich zajmuje dwa, trzy, a nawet cztery części poszczególnych tomów. Wszystkie rozgrywają się oczywiście przed wypadkami opisanymi w Powrocie Jedi.

Najważniejszymi wydarzeniami z tych części jest bez wątpienia wątek Shiry Brie, o zabicie której został oskarżony Luke, oraz historia dalszych poszukiwań Hana Solo. To właśnie tam nasi bohaterowie próbują odszukać łowców nagród współpracujących wcześniej z Bobą Fettem. Niestety, wśród tych pozytywów autorom nie udało się uniknąć kilku wpadek.
Historia Oczy Serpów to dość żenująca powtórka z rozrywki, poziomem dorównująca najbardziej głupkowatym odcinkom cyklu z przeszłości, z kolei Złodzieje wody za sprawą obecności istoty zwanej Tirrithem, jakoś nie do końca wpasowują się do galaktycznego stylu.
Na osobną uwagę zasługuje opowieść Mrok, gdzie Chewbacca, R2-D2 i C-3PO stają twarzą w twarz z uosobieniem gniewu i strachu dawnych mieszkańców podziemnego miasta z planety Arbar. To chyba pierwsza próba wprowadzenia do Gwiezdnych wojen klimatu rodem z horroru.
Ciekawie prezentuje się również podwodna historia zapoczątkowana w Efekcie Iskalona. Niestety, na jej finał będziemy musieli poczekać do premiery dziewiątej części kolekcji.

Jak to w przypadku Klasycznych opowieści bywa, sporą frajdę sprawia mi wyszukiwanie błędów i nieścisłości, wynikających z odcięcia tych historii od obecnego kanonu uniwersum. Nie ma ich tu już tak wiele jak w poprzednich odsłonach kolekcji, ale na kilka niewątpliwie należy zwrócić uwagę.

Czy wiedzieliście, że księżniczka Leia była również w pełni przeszkolonym pilotem rebelii? W Golrath nie zapomina nasza bohaterka z powodzeniem pilotuje X-winga, a w Początku poszukiwań siada za sterami Y-winga! No i kto z Was posądzałby ją o takie zdolności?
Znaczna część Klasycznych opowieści 8 skupia się na poszukiwaniach łowcy nagród o imieniu Dengar. Choć obecnie wiemy, że był w 100% człowiekiem, w tych komiksach przedstawiono go jako najprawdziwszego cyborga (choć na szczęście nie ukazano żadnych mechanizmów z jego wnętrza).
W Początku poszukiwań znajdziemy nieścisłość dotyczącą Wojen Klonów. Jak twierdzi jeden z mandaloriańskich bohaterów, trwały one jeszcze po powstaniu Imperium. Tymczasem w Nowej nadziei i Zemście Sithów dowiedzieliśmy się czegoś zupełnie innego...
Inaczej przedstawiono również całą najnowszą historię Mandalory. Oczywiście, nie wszystko tu musi być nieprawdą. Choć seriale The Clone Wars i Rebelianci ustanowiły nowy kanon historii tej planety, wydarzenia opisywane w Początku poszukiwań oraz Śmierci w Mieście Kości rozgrywają się wiele lat po tamtych wydarzeniach. Część z nich mogła więc ulec zmianie.

Pomimo lepszego stylu prowadzenia fabuły, Klasyczne opowieści nadal pozostają atrakcją dla oddanych fanów Star Wars. Charakterystyczna dla lat 80-tych kreska, żywe i mało realistyczne kolory oraz dość specyficzny klimat tych komiksów z pewnością odstraszą bardziej wymagającego czytelnika.
Jeśli jesteście fanami Gwiezdnych wojen, polecam Wam skusić się na te publikacje. Nie wszystko utrzymane jest tu na dzisiejszym poziomie, ale lektura i tak powinna sprawić Wam nieco przyjemności. W końcu są to przygody Luke'a, Lei i Chewbaccy! Choćby dla nich warto przeczytać wspomniane historie.


Za udostępnienie tomów kolekcji do recenzji dziękuję wydawnictwu DeAgostini. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz