poniedziałek, 16 kwietnia 2018

RECENZJA: Wonder Woman, tom 2 - Rok Pierwszy

Greg Rucka kontynuuje swój powrót do serii Wonder Woman. Uznany scenarzysta opowiada tym razem o początkach historii księżniczki Diany z wyspy Temiskiry. Za sprawą struktury przyjętej przez autora przy pracach nad tym tytułem, naprzemiennie poznajemy teraźniejszość oraz przeszłość ciemnowłosej amazonki. Skutek celowo miesza się tu z przyczyną, stopniowo odsłaniając zakrojoną na szeroką skalę fabułę oraz ogólny koncept opowieści.
Recenzję pierwszego tomu Wonder Woman z Odrodzenia bez problemu znajdziecie w tym miejscu.

Jak zdradziły moje powyższe słowa oraz sam tytuł tej części, w opisywanym tomie mamy do czynienia ze swoistą genezą Wonder Woman. Po sukcesie zeszłorocznej produkcji filmowej chyba mało kto nie zna opowieści o Stevie Trevorze z sił zbrojnych USA, którego samolot rozbił się na ukrytej przed oczami świata, tajemniczej Temiskirze. Oczywiście, historia opowiedziana w Roku pierwszym jest nieco inna od tej filmowej. Nie ma to jednak aż takiego znaczenia, ponieważ jej najważniejsze elementy zostały tu oczywiście zachowane.
Zatem mamy ocalałego w rajskim świecie mężczyznę i wybrankę zamieszkujących ją amazonek, która wyrusza wraz z nim do naszego świata w roli orędowniczki słowa własnego ludu. Poznamy historię ich relacji, a także przekonamy się, jak zderzenie ze współczesną rzeczywistością będzie oddziaływać na Dianę, początkowo nie umiejącą odnaleźć w niej własnej drogi.

To jednak tylko początkowy zarys fabuły. Najnowszy komiks Rucki oferuje bowiem czytelnikowi o wiele więcej. Od mistycyzmu i wierzeń amazonek, poprzez aktualną problematykę terroryzmu, aż do pasjonującej opowieści o przyjaźni, oddaniu i odwadze - wszystkie te elementy przeplatają się ze sobą, tworząc naprawdę udaną treść, będącą w stanie zadowolić nawet tych, którzy niekoniecznie lubią klimaty superhero.

Rok pierwszy, podobnie jak Kłamstwa, jest zupełnie innym ujęciem typowych zachodnich historii o herosach. Choć znajdziemy tu wielkiego złoczyńcę naprzeciw któremu stanie nasza niezłomna bohaterka, wszelkie podobieństwa kończą się właściwie na tym schemacie. Wonder Woman pokazuje, że podobną problematykę można przedstawiać za pomocą skrupulatnie przemyślanego scenariusza, dodając do niego elementy nie do końca oczywiste przy styczności z tego typu lekturą. Wskazuje na to m.in. wątek tajemnicy drzewa na Temiskirze, którego symbol jest znacząco powiązany z przeznaczeniem zmanipulowanych członków grupy terrorystycznej. Jeśli dodamy do tego istotę spisku boga wojny Aresa, szybko zrozumiemy jak baśniowość i wierzenia przenikają się w obrazkowej treści z problematyką realnego świata.

W komiksie Rucki poszczególne elementy ściśle zazębiają się ze sobą, tworząc specyficzną, fabularną układankę. Dopiero po przeczytaniu całości widać kształt konstrukcji, na której oparto scenariusz.
Co ciekawe, podczas lektury raczej nie zwraca się na to aż takiej uwagi, ponieważ zawartość tomu wypełniona została dobrze skonstruowanymi postaciami. To one nieustannie ciągną akcję do przodu. Za sprawą osobowości Diany, Steve'a, Etty czy Barbary czytelnik jest zachęcany do sporego zaangażowania w historię. Każdy z bohaterów ma tu do odegrania istotną rolę, co zostało zaplanowane w bardzo organiczny sposób. Dzięki temu Rok pierwszy nosi w pewnych krótkich chwilach znamiona bardzo ludzkiej, wręcz obyczajowej opowieści.

Ilustracyjnie drugi tom stoi również na wysokim poziomie. Nicola Scott odciska na swych rysunkach kobiece piętno, przez co znacznie lepiej wybrzmiewa tu ludzki aspekt opowieści. Nieźle radzi sobie również z bardziej dynamicznymi scenami, choć akurat w nich nie znalazłem oczekiwanego przeze mnie pokładu żywiołowości. Gdybym był złośliwy, napisałbym, że grafiki Scott przypominają mi trochę stylistykę religijnych obrazków, które kojarzę z podstawówki, oraz z pisma Strażnica, wciskanego mi czasem przez natrętnych wyznawców wiary. No cóż, nawet jeśli przychylicie się do tej opinii, będzie to świadczyć jedynie o bardzo uniwersalnym stylu artystki.

Słowem zakończenia pozostaje mi polecić Rok pierwszy tym z Was, którzy lubią przygodowe historie, naszpikowane elementami magii oraz odniesień do dzisiejszych czasów. To komiks, który porusza aktualne tematy, oplatając je zaskakującą nicią wydarzeń, łączącą ze sobą wszystkie ważne postacie. I choć jest to opowieść, która jeszcze przez jakiś czas będzie odkrywana przed Waszymi oczami, warto dać się ponieść nieograniczonej wyobraźni Grega Rucki. Bo on nie tylko rozumie postać Wonder Woman, ale potrafi też stworzyć ciekawą historię, która sprawi, że z niecierpliwością będziecie wypatrywać dalszego ciągu.



Ten i inne komiksy o Wonder Woman znajdziecie na stronie Egmontu


1 komentarz:

  1. Jeszcze nie położyliśmy łapek na tym tomie, ale Rucka mówi sam za siebie ;) No i Ty polecasz :D

    OdpowiedzUsuń