czwartek, 10 maja 2018

RECENZJA: Komiksy Star Wars Kolekcja, tomy 9 i 10 - Klasyczne Opowieści 9, 10


Numer 9 i 10 Kolekcji Komiksów Star Wars kontynuuje prezentację historii z lat 80-tych, wydawanej pod wspólnym tytułem A long time ago... Są to najstarsze komiksy ze świata Gwiezdnych wojen, toteż współczesny czytelnik musi mieć świadomość, że ich zgodność z obecnym kanonem serii nie będzie w pełni kompatybilna, a sama stylistyka tychże opowieści mocno odstaje od tego, co tworzy się dzisiaj. Czy jednak ów tytuł jest wart uwagi współczesnego czytelnika? O tym poniżej!

Pozwolę sobie odpowiedzieć od razu na zadane pytanie: Tak, ale tylko w przypadku, jeśli jesteście zagorzałymi fanami cyklu (zbierającymi wszystko jak leci), albo interesuje Was historia komiksu jako medium, które zmieniało się intensywnie na przestrzeni dekad. W innym przypadku możecie odbić się od powyższych treści, uznając je za mało czytelne i dość dziwne nawet w kontekście filmów, na których bazują. Jasne, na pewno znajdzie się kilka osób, które się ze mną nie zgodzą. I mają do tego prawo, ponieważ powyższą opinię opieram na ogólnym odbiorze tych opowieści. Jeśli potraktujemy poszczególne rozdziały z osobna, na pewno znajdzie się tu kilka napisanych na całkiem przyzwoitym poziomie.

Za większość scenariuszy odpowiada Jo Duffy, wspierany od czasu do czasu przez Davida Michelinie, Lindę Grant i Roya Richardsona. O ile pierwsze historie z cyklu, powstające jeszcze pod koniec lat 70-tych, sprawiały wrażenie radosnego, twórczego chaosu, stylistyka i ład fabularny znacznie poprawił się w komiksach powstających po premierze filmu Imperium kontratakuje. Dzięki lepszemu zrozumieniu uniwersum Star Wars, udało się twórcom wprowadzić mniej rażących rozwiązań, prezentując czytelnikowi bardziej klarowny, wciągający świat.

Co ciekawe, prezentowane w kolekcji adaptacje Nowej nadziei i Imperium kontratakuje nie doczekały się towarzystwa finału, w postaci obrazkowej wersji Powrotu Jedi. Rozdział Jawowie zagłady rozgrywa się kolejnego poranka po obaleniu Imperium, podczas gdy Ellie śmiało kontynuował wątki z V epizodu oraz kwestie rozpoczęte niezależnie od treści filmów.

Z obu tomów najlepsze wrażenie robią historie rozgrywające się po Powrocie Jedi. Najwyraźniej brak obciążenia powstającą kontynuacją pozwolił twórcom znacznie rozwinąć skrzydła. Wykorzystując wcześniejsze fakty, udało im się stworzyć bardziej autonomiczną opowieść. To właśnie w tych rozdziałach dużo lepiej wybrzmiały wątki relacji pomiędzy bohaterami. Ciekawie było przyjrzeć się pierwszej rozmowie Luke'a i Lei po śmierci ich ojca (Wybór), a także odwiedzić planetę Chewbaccy (Świat Wookieech).

Wcześniejsze tomy obfitowały w wiele niezgodności z kanonem oraz rażących błędów. Tym razem nie mogę wymienić zbyt wielu z nich. Jedynym zgrzytem jaki odnotowałem, jest fakt pilotowania TIE fightera przez zwykłego szturmowca imperialnego (Czynnik Alderaana).

Tom 9 i 10 Kolekcji Komiksów Star Wars robi więc krok w lepszą stronę pod względem fabularnym, choć nadal jest to pozycja godna polecenia wyłącznie oddanym fanom Gwiezdnych wojen. Ilustracyjnie całość plasuje się w klimacie epoki, z której pochodzi, prezentując dynamiczny, barwny świat, wypełniony sporą ilością interesujących postaci.
Najważniejsze jednak jest tutaj to, że cykl Star Wars nieustannie ewoluuje, przynosząc mnóstwo frajdy kolejnym pokoleniom czytelników. I choćby dlatego należy docenić fakt istnienia serii A long time ago..., która była prekursorem komiksowego stylu odległej galaktyki.


Za udostępnienie tomów kolekcji do recenzji dziękuję wydawnictwu DeAgostini.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz