poniedziałek, 21 maja 2018

Warszawskie Targi Książki i Komiksowa Warszawa 2018 - fotorelacja z imprezy


Najważniejsza impreza literacko-czytelnicza w naszym kraju. I to nie jedna, ale aż dwie! Obie w jednym, łatwo dostępnym miejscu. PGE Narodowy (czyli Stadion Narodowy w centrum Warszawy), jak co roku w maju wypełnia się fanami i sympatykami dobrej literatury, albumu czy komiksu. Już po raz dziewiąty z rzędu, każdy znajdzie tu coś dla siebie. Kryminał, fotografia, sensacja, reportaż, komedia czy moja najukochańsza fantastyka - mnogość tytułów oraz wszelkich atrakcji (prelekcje, wystawy i liczne punkty kreatywności) mogą skutecznie przytłoczyć nawet bardzo zorientowanego czytelnika.

Warszawskie Targi Książki oraz Komiksowa Warszawa to imprezy, które oprócz szerokiego wyboru tytułów (i bardzo korzystnych cen) przyciągają przede wszystkim obecnością najbardziej poczytnych i ukochanych autorów. Tylko tu, w jednym miejscu można spotkać się z większością artystycznej śmietanki, wymienić serdeczności, a co najważniejsze - zdobyć upragniony podpis, czy dedykację na ulubionej lekturze. Świadectwem popularności targów są długie kolejki ustawiające się nie tylko do większości znakomitych twórców, ale już do samego wejścia na imprezę.


W zeszłym roku miałem okazję uczestniczyć tylko w jednym z czterech dni targów. Byłem bardzo zawiedziony, ponieważ pierwszego dnia (w czwartek) na terenie stadionu nie dzieje się aż tak wiele. Większość atrakcji zawsze planowana jest na dni weekendowe, toteż zdobywszy interesujące mnie tytuły na stoiskach wystawców, obiecałem sobie, że w kolejnym roku spędzę na Narodowym co najmniej dwa dni. I tego postanowienia udało mi się dotrzymać. Trzy pierwsze dni byłem na targach przez prawie cały czas, starając się, żeby nie ominęła mnie nawet najmniejsza z atrakcji zaplanowanych przez organizatorów.

Artyści (Bedu, E. Willem) w trakcie podpisywania komiksów
To był prawdziwie intensywny i emocjonujący czas. Pierwszy dzień znów poświęciłem w większości na zakupy. Wiedziałem, że będzie wtedy największy wybór, a ruch na imprezie nie jest jeszcze przesadnie duży (społeczeństwo najbardziej szturmuje targi w sobotę i niedzielę). Dzięki temu mogłem bez przeszkód plądrować stoiska wydawnictw, zasięgając porad odnośnie poszczególnych pozycji. Próbowałem także pozyskać cenne kontakty do współpracy z blogiem. Co z tego wyjdzie, przekonamy się w ciągu najbliższych miesięcy, choć na tą chwilę niczego nie jestem jeszcze pewien.

Zakupy i promocja to jedna rzecz. Inną kwestią pozostaje karma mentalna, którą są autografy, spotkania i prelekcje. Te ostatnie najbardziej pochłonęły mnie na terenie Komiksowej Warszawy. Spotkanie z tłumaczami, opowieści komiksowych mistrzów (takich jak Jeff Smith, Bedu czy Etienne Willem) skutecznie wypełniły mój czas drugiego i trzeciego dnia imprezy. W zdobywaniu autografów nieodzowną pomocą służyła mi moja żona Monisia, która czatowała w kolejce po rysograf E. Willema (Miecz Ardeńczyka), podczas gdy ja zapuszczałem korzenie, czekając na rysunek od Bedu (Hugo).
Takie chwile są oczywiście świetną okazją do przebywania obok ulubionych twórców. Tym bardziej ucieszył nas fakt, że mogliśmy z Monisią podarować nasz marker samemu Jeffowi Smithowi (Gnat), który do chwili naszego podejścia do stolika szkicował rysunki zwykłym długopisem. Jego radość z drobnego podarunku najwyraźniej poskutkowała śmieszną miną, jaka zrobił podczas wspólnej fotografii.

Niezrównany Jeff Smith z naszym markerem w dłoni

Prelekcje dają możliwość poszerzenia swojej wiedzy na temat autorów, jak również ich planów, czy kreatywnego procesu powstawania ich dzieł. W tym względzie absolutnie mnie nie zawiodły, choć zainteresowanie tymi spotkaniami nie było aż tak wielkie, jak mógłbym się spodziewać. Z drugiej strony, to chyba dobrze, bo przez brak tłumów można było w spokoju cieszyć się bliską obecnością artystów.


Książkowe polowania zaowocowały przemiłymi spotkaniami z Anną Kańtoch (Tajemnica godziny trzynastej), Bohdanem Butenko (seria Gucio i Cezar), Martą Kisiel (Siła niższa) czy nową autorką - Marią Krasowską (Banda niematerialnych szaleńców). Wszyscy ci autorzy okazali się naprawdę przemiłymi osobami, gotowymi do chwili rozmowy i wielkiej cierpliwości dla swoich czytelników (powieść M. Krasowskiej już czytam, niebawem spodziewajcie się więc recenzji!). Czytając ich powieści często zapominamy, że są oni, podobnie jak my, zupełnie zwykłymi ludźmi. Właśnie dlatego, spotkanie ich w świetle codzienności jest zawsze niecodzienną chwilą.


Anna Kańtoch podpisała dla mnie trzeci tom cyklu o przygodach Niny


Nowa autorka - Maria Krasowska, która również podpisała mi swoją książkę


Monisia w czasie szczerej rozmowy z Martą Kisiel


Mój idol z dzieciństwa - Bohdan Butenko i jego opus magnum, czyli Gucio i Cezar


WTK i KW to dni, kiedy dokładnie należy zaplanować z kim i kiedy chcemy się zobaczyć, oraz w czym i jak długo chcemy uczestniczyć. Już na samym początku powinniśmy wybrać interesujące nas atrakcje, dzięki czemu unikniemy bezsensownego biegania po całym obiekcie. Wierzcie mi na słowo, Narodowy nie jest wcale taki mały, a brak minimalnej organizacji może sprawić, że stracimy niejedno spotkanie czy panel. Pomocą chętnie służą osoby w punkcie informacji, choć nie należy zasięgać języka od pracowników nadzorujących imprezę. Ci ostatni wiedzą chyba tylko, gdzie znajdują się toalety. Przy wejściu warto też zabrać ze sobą plan imprezy, pomoże on w znacznym stopniu ogarnąć ogrom przedsięwzięcia.

Przygody ryjówki to może niezupełnie fantastyka, ale co tam!

Dzięki Warszawskim Targom Książki i Komiksowej Warszawie 2018 spędziłem najciekawszy czytelniczy weekend tego roku. Nawiązałem (mam nadzieję) cenne kontakty z wydawnictwami, poznałem osobiście kilku autorów i posłuchałem paru ciekawych prelekcji.
Jednak najważniejszym elementem targów pozostaje osobliwa atmosfera całego wydarzenia. Możliwość przebywania w strefie, gdzie wszyscy mówią tym samym językiem, a pasja pochłania każdą uczestniczącą w targach osobę, jest prawdziwie niecodzienna i niepowtarzalna. Przez większość nadchodzącego czasu wspomnienie tych świetnych chwil będzie napędzać mnie twórczo do dalszego działania, a nadzieja na powtórkę wszystkiego za rok, da mi jeszcze większą siłę do kontynuowania moich pasji.
Jeśli więc przegapiliście tegoroczne WTK i KW, nie zapomnijcie o nich za rok. Być może będzie jeszcze ciekawiej!


2 komentarze: