środa, 13 czerwca 2018

RECENZJA: Hulk: Szary (Jeph Loeb, Tim Sale)

Hulk jest często nazywany sałatą Marvela. To oczywiście dlatego, że jest cały zielony. Tymczasem, co pokazuje przykład komiksu Jepha Loeba i Tima Sale, nie zawsze tak było. Niektórzy czytelnicy pewnie już tego nie pamiętają, ale Hulk na samym początku swego istnienia był szary. I taki jest właśnie tytuł komiksu pary artystów, którzy odpowiadają też za kilka innych opowieści z kolorowej serii wydawnictwa (Daredevil: Żółty, Spider-Man: Niebieski).

Hulk: Szary rozgrywa się w domyśle pomiędzy pierwszym, a drugim zeszytem oryginalnego cyklu The Incredible Hulk. Stanowi też swoiste origin story, które można jednak czytać bez znajomości tych klasycznych komiksów. Ukazano w nim wydarzenia, które rozegrały się bezpośrednio po zdetonowaniu bomby gamma na pustyni. Wszechobecny chaos, generał Ross ścigający tajemnicze monstrum, zniknięcie Bruce'a Bannera - to wszystko tworzy tło dla ukazania prawdziwej natury Hulka oraz jego pierwszego spotkania z Betty Ross.

Choć może się wydawać, że komiks ma na celu zaprezentowanie wszelkich niedopowiedzianych wcześniej wydarzeń, jego treść wychodzi ponad te elementy. Hulk: Szary jest przede wszystkim próbą ukazania rysu psychologicznego postaci olbrzyma oraz dynamiki, jaka zawiązała się (w początkowym okresie) pomiędzy nim, Betty i generałem. Stąd też bierze się sam tytuł. Ross jest postacią widzącą wszystko wyłącznie w czerni i bieli, a Hulk, zgodnie z kolorem skóry przedstawiany jest w bardziej złożony sposób. Być może dlatego, że gdzieś wewnątrz, kryje w sobie inteligentnego Bannera.

Scenariusz Jepha Loeba w prosty, choć dynamiczny sposób ukazuje to, kim jest sam Hulk oraz jego niezdolność do egzystencji w dzielonym z innymi ludźmi świecie. Dostrzegamy tu konflikt jednostki ceniącej proste rzeczy, poznającej swe otoczenie i chcącej żyć w sposób, jaki uznaje dla siebie za odpowiedni. Niestety, mocno zarysowana niezdarność Hulka oraz jego częściowe zdziecinnienie napotykają opór sprzeciwu w postaci charakteru generała Rossa. Nieustępliwy wojskowy widzi przed sobą jedynie własny cel, a kierowany małostkowymi pobudkami, pragnie zrealizować go bez względu na wszelkie okoliczności.


Hulk: Szary to historia tragiczna. Znając dalsze losy tego bohatera, wiemy jak potoczy się prezentowana tu opowieść. Niemniej ważny jest sam wydźwięk stworzonej przez autorów treści. Bruce Banner, wspominający przeżyte wydarzenia swemu przyjacielowi, szuka jasnej analizy pamiętnych dni. Jak to często bywa, znajdzie rozwiązanie problemu w swoich własnych słowach. A da ono też do myślenia czytelnikowi. Bo tak naprawdę nie zawsze to, co widoczne gołym okiem, jest prawdą, która ukrywa się pod grubą warstwą wspomnień. Często my sami, obierając drogę zgodną z własnym sumieniem, zbaczamy na manowce, nie mając wpływu na rozgrywające się wokół nas wydarzenia.

Rysunki Tima Sale'a idealnie integrują się z mocno skondensowanym scenariuszem Loeba. Ich karykaturalny charakter soczyście uzupełnia całą opowieść. Połączenie mocno przerysowanej kreski ze specyficznym, kreskówkowym stylem, dało temu komiksowi coś nieuchwytnego. Te składniki potrafią silnie przyciągać do rozgrywających się w tomiku wydarzeń. Wszystko jest tu przerysowane, mimika Hulka i generała Rossa co chwilę rozsadza poszczególne kadry, nadając całości niezwykle ekspresyjnego wrażenia. Całość dostosowano stylistycznie do epoki, w której powstawały pierwsze zeszyty o nieposkromionym bohaterze. Nie bez znaczenia w odbiorze jest również kolorystyka. Szare odcienie skóry Hulka nałożone zostały akwarelą, dzięki czemu pomysłowo podkreślają i odróżniają tę postać od reszty otoczenia. Natomiast dominujące w komiksie ciemne barwy, uzupełniają historię o typowo przyziemne odczucia.



























Hulk: Szary jest komiksem, który czyta się dość szybko. Nie ma tu przydługich rozmów, a wiele kadrów prawie w ogóle pozbawionych jest narracji. Mimo wszystko potrafi chwycić za serce, ponieważ jest nie tylko początkowym rozdziałem z życia znanego bohatera, ale przede wszystkim dobrze wykreowaną opowieścią psychologiczną. Długo można by jeszcze rozwodzić się nad jego ukrytym przekazem, pozwólcie więc, że zachęcę Was do tego w komentarzach.
Ze swojej strony dodam jeszcze, że to naprawdę emocjonująca rzecz. Pod przykrywką niezłej rozpierduchy na pustyni, kryje się opowieść o bólu, dążeniu do spokoju i szukaniu ważnych odpowiedzi. Warto poznać tą historię, nawet jeśli niespecjalnie lubi się powierzchowność Hulka. Ten komiks pokazuje jak można ukazywać i odbierać tę postać, a robi to w naprawdę inspirujący sposób. Oby więcej historii obrazkowych służyło właśnie takim celom.

Poniższe wydanie zostało wzbogacone o przedmowę Marie Severin (artystkę, która od lat 60-tych ubiegłego wieku współpracuje z Marvelem) oraz Szkicownik, w którym znajdziecie ilustracje z kolejnych etapów powstawania komiksu, jak i ciekawe uwagi autorów odnośnie procesu kreatywnego.


Tytuł: Hulk: Szary
Scenariusz: Jeph Loeb
Rysunki: Tim Sale
Wydawnictwo: Marvel/Mucha Comics
Rok wydania: 2015
Ilość stron: 160
Oprawa: twarda
Cena okładkowa: 65 zł


Za udostępnienie komiksu do recenzji dziękuję wydawnictwu Mucha Comics



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz