poniedziałek, 4 czerwca 2018

RECENZJA: Vei, tom 1 (S. B. Elfgren, K. Johnsson)

Mitologia nordycka inspiruje autorów komiksów nie od dziś. Za przykład niech służą choćby przygody Thorgala czy superbohaterskie zmagania Thora, od wielu dekad publikowane w Marvelu. Czy zatem osadzona w podobnych klimatach, historia autorstwa Sary B. Elfgren i Karla Johnssona jest w stanie dać współczesnemu czytelnikowi coś nowego? Oczywiście, że tak! Jeśli tylko zrozumiemy, że wszelkiego rodzaju mity i legendy mogą być interpretowane na różne sposoby, a potraktowane z polotem oraz fantazją są w stanie przerodzić się w coś nowego, wówczas przed naszymi oczami odsłoni się jeszcze nieznana, a co najważniejsze, ich bardzo kreatywna wersja. Z czymś takim mamy do czynienia właśnie w przypadku pierwszego tomu Vei, komiksu, który pokazuje jak z pomysłowo można mierzyć się z prastarymi przekazami.

Vei opowiada historię wojowniczki Ran z zastępu boga Veidara, porzuconej na pełnym morzu i odnalezionej przez statek wikingów poszukujących granic Jotunheimu. Dziewczyna od wielu lat szkolona była do walki w Meisarileikir - cieszącym się wielkim poważaniem tajemniczym turnieju. Wraz z Dalem, sługą młodego księcia ludzi z północy, Vei dociera do brzegów krainy olbrzymów. Nasza bohaterka nie wie jeszcze, w jaką intrygę zostanie wplątana, a walka, którą podejmie w organizowanym raz na kilka stuleci wydarzeniu, będzie miała kolosalne znaczenie dla przyszłości świata ludzi, olbrzymów i asów. Zadanie wojowniczki będzie jeszcze trudniejsze za sprawą spisków uknutych wśród bogów oraz miłości rodzącej się pomiędzy nią a Dalem...

Gdybym miał opisać Vei jednym zdaniem, stwierdziłbym, że jest to pełna przygód opowieść, w której mitologia miesza się z fantastyką oraz dynamiczną akcją, a rysunki w przepiękny sposób oddają jej epicki ogrom. I tyle. Ale przecież nie tylko o to chodzi. Muszę Was bowiem zapewnić, że komiks na podstawie scenariusza Karla Johnssona to pozycja, którą może i czyta się bardzo szybko, ale mimo wszystko pozostaje w pamięci. Mamy tu ciekawą bohaterkę, którą jesteśmy w stanie polubić w miarę rozwoju historii (ja przekonałem się do Vei w intymnej scenie z Dalem, która rozgrywa się w jej rodzinnej wiosce - sami sprawdźcie o co chodzi), a co najważniejsze, uwagę zwraca pomysłowe podejście do klasycznych mitów z północy.

Ten ostatni element potraktowałbym jako główną siłę komiksu, ponieważ stanowi nie tylko tło do prezentowanych wydarzeń, lecz w oparciu o niego rozgrywa cała przygoda oraz intryga historii. Nic nie jest tu takie, jak moglibyśmy się spodziewać. Jeśli znaliście Odyna jako sprawiedliwego władcę Asgardu, przemyślcie to sobie od początku. Jeśli zawsze myśleliście o mieszkańcach Jotunheimu jak o bezmyślnych, gwałtownych kolosach, rozważcie to ponownie. A jeśli sądziliście, że wszystko w dawnych podaniach było najczęściej czarno-białe, zastanówcie się nad tym jeszcze raz. Vei zaoferowało mi zupełnie inną opowieść, pełną wydarzeń i emocji, o których musicie przekonać się już sami. Ja ze swej strony zapewnię tylko, że jest to podróż pozbawiona wszelkiego nadęcia, oferująca niezapomnianego ducha przygody.

I choć możecie nie zgodzić się ze mną przy powyższym, po przeczytaniu komiksu z pewnością przyznacie, jak wspaniałą robotę wykonała tu Sara B. Elfgren. Jej rysunki idealnie oddają monumentalność historii, która w pełni zasługiwała na wizualne piękno, jakim ją obdarzono. Jeśli miałbym wskazać jakiś charakterystyczny element pracy artystki, zwróciłbym uwagę na dość przerysowaną mimikę postaci oraz kobiecy styl, który Elfgren nadaje bardzo wielu bohaterom. Nie każdemu musi przypaść on do gustu, lecz sądzę, że zwyczajnie trzeba się do tego przyzwyczaić. Technika, barwy, bliskie i dalsze plany oraz cały ilustracyjny rozmach (widoczny szczególnie przy opowieści o początkach świata) tworzą niezaprzeczalny urok tego komiksu.

Vei jest tytułem, który docenią sympatycy historii z klimatu fantasy, gdzie główni bohaterowie muszą odnaleźć w sobie moc i odwagę, aby sprzeciwić się swemu przeznaczeniu. Przy tym wszystkim komiks oferuje znakomite grafiki, przekonującą bohaterkę i całkiem sporo akcji. Szkoda tylko, że ta opowieść składać się będzie wyłącznie z dwóch tomów, bo po lekturze pierwszej części czuję, że jest tu potencjał na co najmniej cztery kolejne. No cóż, trudno. Przynajmniej mam pewność, że opowieść o Vei i Dalu będzie spójna i przemyślana, unikając bezsensownych pomysłów i dłużyzn, które na siłę zapychałyby fabułę.


Komiks Vei znajdziecie na stronie wydawnictwa Non Stop Comics


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz