środa, 6 czerwca 2018

RECENZJA: Wirus - Graham Masterton

Graham Masterton jest pisarzem, który miał wielki wpływ na moją młodość. Kiedy we wczesnych latach 90-tych nasze granice otworzyły się na wszelką literaturę z zachodu, książki tego niegdysiejszego redaktora Mayfair zawładnęły świadomością wielu młodych ludzi nad Wisłą (oprócz niego tryumfy święcił także Stephen King, lecz to już zupełnie inna historia). Za sprawą stale rosnącej popularności nowego wydawnictwa Amber Horror, miałem okazję poznać szereg niesamowitych powieści z gatunku grozy. Wśród tych pochłanianych bez opamiętania, z pamięci mogę wymienić doskonałego Manitou, Wojowników nocy, Tengu czy Kostnicę. To były niesamowite, pełne mrocznych wrażeń czasy. Mając te kilkanaście lat, po raz pierwszy przekonałem się, że strach można odnaleźć nie tylko na kinowej sali, ale również na kartach zwykłych książek.

Kiedy dziś, po tak wielu latach, nadarzyła się okazja na ponowne wejście do niepokojącego umysłu pisarza, nie zastanawiałem się ani chwili. Niezwłocznie sięgnąłem po jego najnowszą powieść, aby sprawdzić, czy podobnie jak dawniej, zostanę pochłonięty przez czytaną historię. I już teraz przyznam, że Wirus zdecydowanie dał radę! Nie jest to może powieść idealna (znalazłem w trakcie czytania kilka małych wpadek), jednak jako całość wypada ciekawie i świeżo, tak pod względem klimatu jak i zaprezentowanej historii.

Wirus eksploruje obszary nieczęsto prezentowane w horrorach. Ogólna fabuła powieści może wywołać uśmiech politowania u nie zainteresowanych tematem, bowiem nie każdy przejdzie obojętnie obok książki, w której głównym złoczyńcą są części garderoby. Tak, to prawda! Bohaterowie Mastertona - Jeremy Pardoe oraz sierżant Dżamila Patel prowadzą śledztwo dotyczące morderstw, w których udział mogły mieć części ubrań, pozyskane przez sprawców w second-handach. Obcowanie z dziwną tkaniną skutkuje u zabójców kontaktem z pewną formą ducha, który nakłania ich do najbardziej bestialskich czynów. Niezwykle trudne śledztwo prowadzi parę detektywów ku coraz to nowszym odkryciom, lecz żadne z nich nie przeczuwa, jaki będzie tego finał.

Wirus to książka działająca doskonale na polu opowiadanej historii jak i stale rosnącego uczucia grozy. Pamiętam, że kiedy czytałem wcześniejsze dzieła Mastertona, moją uwagę przyciągały niezwykle sugestywne opisy krwawych scen. Po latach stwierdziłem, że za taki odbiór najprawdopodobniej odpowiadał mój młody wiek (lub mocno rozbudzona wyobraźnia). Niestety, nic z tych rzeczy! W Wirusie odnalazłem dokładnie taki sam sposób narracji oraz sceny, które za sprawą swej dosadności wyryją się w mojej pamięci na długo. Jeśli więc jesteście czytelnikami o słabych nerwach, raczej unikajcie tej książki. Niektóre rozdziały dedykowane są wyłącznie sympatykom bardzo mocnej rozrywki.

Fabuła powieści zaplanowana została tak, aby odkrywać wszystkie karty tuż przed oczami czytelnika, toteż podczas lektury nie wiedziałem więcej, niż obserwowani bohaterowie. Zagadka rozwija się dynamicznie, a autor sukcesywnie podrzuca nowe elementy układanki. Ponadto, w drugiej połowie książki Masterton zastosował nieoczekiwany zwrot akcji, co zupełnie wybiło mnie z rozważania nad źródłem plagi ubrań. Jak się jednak okazało, był to zabieg celowy, mocno podbijający stawkę.

Za minus uznałbym jedną lub dwie sceny, które potwierdzają bardzo denerwujące założenie, że główny bohater zawsze musi wyjść z opresji cało, jak i słabo zarysowany wątek międzyludzki. W Wirusie bohaterowie służą autorowi wyłącznie za nośnik wszelkich wydarzeń. O ich życiu osobistym i wewnętrznym dowiadujemy się niewiele i w sumie szkoda, bo lepsze pogłębienie tych elementów pozwoliłoby znacznie lepiej wypełnić powieść emocjami.

Wirus jest powieścią, którą powinni przeczytać wszyscy wielbiciele horrorów oraz osoby, które znudziły się pewną powtarzalnością w historiach grozy. Znajdziemy tu dość odważny i pomysłowo zrealizowany zamysł, więcej niż kilka mocnych, brutalnych scen, a także historię, która porwie nas od samego początku. Nieoczekiwane zakończenie także nie pozostawi nikogo obojętnym, sprawiając, że trudno będzie nie rozmyślać o przeczytanych wydarzeniach. I to chyba najważniejsze, czego można oczekiwać po dobrej powieści. Jeśli zostaje z nami na dłużej, to jest to rekomendacją samą w sobie.


Za udostępnienie książki do recenzji dziękuję wydawnictwu Rebis


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz