piątek, 1 czerwca 2018

WYWIAD: Maria Krasowska (autorka Bandy Niematerialnych Szaleńców)

Wśród niezliczonych atrakcji dostępnych w czasie Warszawskich Targów Książki 2018, moją uwagę przyciągnęła okładka pewnej powieści. Jak się wkrótce okazało, ilustracja na froncie Bandy niematerialnych szaleńców nie była jedynym atutem owej publikacji. Najnowsza książka Marii Krasowskiej to porcja doskonałej fantastyki, o czym mogliście przekonać się w mojej recenzji. Równie ciekawe było moje spotkanie z samą autorką, która okazała się niezwykle otwartą i miłą osobą. Tym bardziej ucieszyło mnie, kiedy zgodziła się przyjąć moje zaproszenie do rozmowy.
Zapraszam Was na wywiad z Marią Krasowską.



Witam na Skrzydłach Gryfa. Gratuluję wydania nowej powieści i dziękuję, że znalazłaś chwilę, aby odpowiedzieć na moje pytania.

Bardzo dziękuję, że zechciałeś przeprowadzić ze mną wywiad! Cieszę się, że mogę odpowiedzieć.

Piszesz i czytasz, prowadzisz Zwariowanych i Książki rządzą na YouTubie. Uczysz się, pomieszkujesz na Hawajach. Jak znajdujesz na to wszystko czas?

Haha, to standardowe pytanie! Robię wiele rzeczy, ale jeśli człowiek dobrze się zorganizuje, jest w stanie ze wszystkim zdążyć. Co prawda nie mam prawie w ogóle wolnego czasu, ale całe dnie spędzam na robieniu tego, co kocham, więc nie mogę narzekać. Staram się też wykonywać kilka czynności na raz, jeśli jestem w stanie. Na przykład w czasie dojazdu na spotkania autorskie słucham audiobooków w samochodzie, za to w pociągach montuję filmy i piszę książki. Da się to wszystko połączyć.

Opowiedz proszę o swoim debiucie. Jak udało Ci się wydać pierwszą powieść - Wyspę X, oraz jak doszło do publikacji Bandy niematerialnych szaleńców?

Pierwszą książkę wydawałam w ramach self publishingu, więc nie była to łatwa sprawa. Głównie dlatego, że nie miałam pojęcia co, jak ani gdzie załatwić. Ale udało się: z pomocą przyszedł internet, rodzice i znajomi. Natomiast drugą książkę wydałam już z Wydawnictwem SQN, z czego bardzo się cieszę. Wspaniale mi się z nimi pracuje, non stop zadziwiają mnie kolejnymi fantastycznymi pomysłami. Sam fakt, że okładka Bandy świeci w ciemności… Jestem zachwycona!

Jak widać, nie ma to jak opieka dobrze zorganizowanego wydawcy. Co wydawało Ci się ciekawsze: proces powstawania powieści czy współpraca z wydawnictwem nad przygotowaniem jej do wydania?

W przypadku Bandy zdecydowanie współpraca z wydawnictwem, gdyż było to dla mnie coś zupełnie nowego. Nie wiedziałam, jak to pójdzie, bardzo się też niecierpliwiłam i chciałam jak najszybciej zobaczyć swoją książkę na papierze. Trzeba było trochę poczekać, pracy okazało się całkiem sporo, ale jestem zachwycona efektami. Warto było czekać. Wydawnictwo wiele wnosi do książki i z wielką ciekawością obserwowałam cały proces, a miejscami także w nim uczestniczyłam. Bardzo mi się podobało, że zawsze pytali mnie o zdanie i brali pod uwagę moje opinie.

Co było inspiracją do powstania Bandy niematerialnych szaleńców? Jak wpadłaś na pomysł napisania tak interesującej książki?

Pomysł przyszedł do mnie dwa czy trzy lata temu, gdzieś we wrześniu. Wracałam rowerem do domu i rozmyślałam za co się przebrać na Halloween, a wtedy zupełnie przypadkowo wpadła mi do głowy historia o chłopcu, który widzi duchy i uwielbia przesiadywać na cmentarzach. Ten pomysł zmieniał się i ewoluował, ale właśnie tamtego dnia powstał Danny Moon jako bohater.

Wielu autorów wprowadza do swoich powieści elementy autobiograficzne. Wiem że Ty, podobnie jak Danny, bardzo lubicie czekoladę. Czy możesz zdradzić, jakie inne elementy z Twojego życia znajdziemy w Bandzie niematerialnych szaleńców?

Podobnie jak on kocham grać w Monopoly! Za to ciemności już nie lubię - lubi ją moja siostra. To jej wiecznie zasłonięte rolety zainspirowały mnie do nadania Danny’emu tego upodobania. Przy okazji uwielbiam podróże, więc musiałam wpleść ten wątek do książki i sprawić, aby rodzice Danny’ego dużo jeździli po świecie. I nie lubię szkoły! Główny bohater, jak już wiesz, także jej nie pokocha. 

Czy ciężko było poprowadzić narrację w pierwszej osobie? Szczególnie, że Twoim bohaterem jest czternastoletni chłopak…

O wiele łatwiej jest mi pisać w pierwszej osobie. Wtedy widzę świat z perspektywy jednego bohatera i nie muszę myśleć za nich wszystkich, a to ułatwia sprawę. Poza tym mogę się z nim w pewien sposób zidentyfikować, co nadaje postaci realizmu. Nie miałam z tym większych trudności.

W Bandzie niematerialnych szaleńców znajdziemy elementy horroru, tajemnicy i teorii spiskowej. Który z nich pociąga Cię najbardziej?

Zdecydowanie tajemnice! Uwielbiam rozwiązywać zagadki i zaszyfrowane wiadomości! Nie jestem w tym jakoś szczególnie świetna, ale lubię dowiadywać się nowych rzeczy i próbować swoich sił w łamigłówkach.

Wiem, że Twoimi ulubionymi filmami jest seria Piraci z Karaibów. W Wyspie X występuje postać imieniem Jack, a w Bandzie niematerialnych szaleńców jednym z bohaterów jest duch Czarnobrodego. Gdybyś miała możliwość napisania scenariusza do szóstej części filmowego cyklu, o czym by ona opowiadała?

Jestem pod wrażeniem, że to wszystko zauważyłeś! Tak, kocham Piratów jak nie wiem co i zawsze marzyłam, żeby zagrać w jednym z filmów. Nawet parę lat temu wydrukowałam sobie scenariusz Klątwy Czarnej Perły i odgrywałam sceny w domu. Gdybym mogła napisać scenariusz do szóstej części, to przede wszystkim nie miałabym pojęcia, jak się za to zabrać… Ale jedno wiem! Na ekran wróciliby Jack, Will i Elizabeth! Uwielbiam to trio.

Jaki rodzaj fantastyki fascynuje Cię najbardziej? Bliżej Ci do klimatów Gwiezdnych wojen, komiksowej superbohaterszczyzny czy klasycznego Władcy pierścieni?

Skłaniam się ku klasyce, ale lubię też elementy science-fiction. Najbardziej jednak ciągnie mnie do książek, gdzie elementy fantastyki mieszają się z naszym światem, jak chociażby Harry Potter, gdzie mamy czarodziejów i mugoli. Podobnie jest w moich książkach - demony i magia, czy też duchy i świat pozagrobowy współistnieją z naszą codziennością.

Zapewne znane są Tobie słabe wyniki czytelnictwa w naszym kraju. Co według Ciebie można zrobić, aby poprawić jego stan?

Doświadczenie cały czas pokazuje mi, że często dzieci nie czytają, gdyż są zniechęcone lekturami szkolnymi. Książki kojarzą im się z nudnym obowiązkiem, czymś, czego na pewno nie robi się dobrowolnie w wolnym czasie. No i na pewno z niczym przyjemnym. Dużą rolę odgrywają także rodzice - większość dzieci, którym rodzice czytają na dobranoc, uwielbia książki i w końcu zaczyna czytać sama. Także zmieniłabym system lektur i doedukowałabym rodziców.

Czyli zaczynamy od najmłodszych lat. A jak było w Twoim przypadku? Czytałaś od dzieciństwa, czy chęć do literatury przyszła w późniejszym czasie?

Zaczęłam czytać w wakacje po pierwszej klasie szkoły podstawowej. Pojechałam wtedy na pierwszą kolonię w życiu z moją gromadą zuchenek, a tematem przewodnim było Bullerbyn. Nawet nasze sypialnie były nazwane jak poszczególne zagrody! Ostatniego dnia każda szóstka dostała egzemplarz Dzieci z Bullerbyn, a moje koleżanki pozwoliły mi zatrzymać nasz. Po powrocie do domu zaczęłam czytać… no i się zaczęło. Zakochałam się w książkach!

Na koniec wróćmy jeszcze do twojej powieści. Banda niematerialnych szaleńców ma dość otwarte zakończenie. Bardzo chciałbym zrozumieć, czemu Danny i Aneta widzą duchy. Czy planujesz przedstawić nam ich dalsze losy? 

Na początku nie miałam takiego planu, ale ostatnio dużo osób prosi mnie o napisanie kontynuacji, więc z chęcią to zrobię. Jeszcze nie wiem kiedy, bo na razie piszę drugą część Wyspy X, ale myślę, że prędzej czy później zabiorę się za to. Z przyjemnością wrócę do świata duchów!

Jakie oprócz tego są Twoje plany na przyszłość?

Wydać kolejną książkę, wrócić na Hawaje, zdobyć milion subskrypcji… Jest tego trochę! Ale nie mam jakichś bardzo ścisłych planów. Po prostu cieszę się każdym dniem i staram się, aby kolejne były coraz lepsze!

Jeszcze raz dziękuję za wspólną rozmowę i życzę powodzenia.

Cała przyjemność po mojej stronie, bardzo Ci dziękuję!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz