poniedziałek, 2 lipca 2018

RECENZJA: Ekho, tom 7 - Swinging London (Ch. Arleston, A. Barbucci)


Witajcie w świecie Ekho. Tutaj prawie wszystko jest takie jak na Ziemi, z tym, że… No właśnie. Prawie. A „prawie” robi czasem sporą różnicę. Ekho jest lustrzanym odbiciem Ziemi i to takim typowo fantastycznym. Smoki zastępujące samoloty, wielkie ślimaki pełniące rolę autobusów, gigantyczne stonogi dźwigające na swych grzbietach wagoniki metra – klimat rodem z fantasy, miesza się tu ze znaną nam codziennością. Jednak najciekawszym elementem Ekho są preshauny, niewielkie, wiewiórkopodobne stworzonka zdające się sprawować pieczę nad całokształtem krainy. Do takiej rzeczywistości nieoczekiwanie przenoszą się Fourmille Gratule oraz Yuri Podrov. Jakby tego było mało, od czasu do czasu kontrolę nad ciałem Fourmille przejmują duchy niedawno zmarłych osobistości. Na szczęście nie przeszkodziło jej to w znalezieniu zajęcia tajnej agentki. W siódmym tomie serii, Swinging London, dwójkę naszych bohaterów czeka tajemnicza misja w stolicy Zjednoczonego Królestwa.

Coś dziwnego dzieje się z dostawami herbaty do Londynu. Zapasy znikają w niewyjaśnionych okolicznościach z magazynów w dokach św. Katarzyny, a deficyt napoju może uderzyć w sekret populacji preshaunów, które potrzebują napoju, aby nie zmieniać się w niebezpieczne, krwiożercze bestie. Do akcji przystępuje zatem wezwana agentka Fourmille, dzięki czemu możemy być pewni, że zagadka zostanie sprawnie wyjaśniona. Oczywiście, możemy też założyć, że naszą bohaterkę, jak i jej pomocnika Yuriego, spotka po drodze cała masa niecodziennych przygód.


Ekho - Lustrzany świat to seria, wykorzystująca ciekawy pomysł przedstawienia znanej nam rzeczywistości za pomocą unikalnego klimatu fantasy. Nie inaczej jest w Swinging London, gdzie (po wcześniejszych wizytach w Paryżu, Hollywood czy zachodzie USA) twórcy przenoszą nas do Londynu. Oczywiście, daje to wiele możliwości ukazania lustrzanego świata, jednak pomimo wynikających z tego korzyści, w czasie lektury tomu poczułem się nieco znużony samą formą komiksu. Powiedzmy to sobie otwarcie – nawiązania w Ekho są jak zwykle genialne, począwszy od znanych miejsc, aż po postacie rozpoznawalne z historii czy popkultury. Już samo wyłapywanie tych smaczków jest niesamowitą zabawą (w Swinging London znajdziemy liczne nawiązania do brytyjskiej sceny muzycznej, a nawet do znanej serii o czarodziejach), ale biorąc pod uwagę, że to już siódmy tom cyklu, oprócz powyższych atrakcji nie znalazłem w scenariuszu niczego porywającego.

I to moja największa bolączka w stosunku do najnowszego tomu Ekho. Obawiam się, że Scotch Arleston zaczął pisać scenariusze do serii, używając czegoś na kształt autopilota. Fabuła niby jest ciekawa, okraszona pozornie trudną do rozwikłania zagadką, ale całość nie jest wcale tak porywająca, jak powinna. Czegoś wyraźnie zabrakło, a winny temu jest podobny schemat, który obowiązuje w serii już od pierwszego tomu. Fakt, sprawdzało się to świetnie z początku, jednak z czasem chyba straciło nieco na oryginalności. Widzę wyraźnie, że w Swinging London dostałem dokładnie to samo, co w poprzednich odsłonach cyklu, tylko podane w innym opakowaniu.


Tymczasem niewątpliwą zaletą serii są nadal ilustracje niesamowitego Alessandro Barbucciego. Jego kreska jest dla mnie głównym atutem cyklu, sprawiającym, że będę sięgał po Ekho, nawet jeśli scenariusze sięgną całkowitego dna. Mocno cartoonowy, przesycony szczegółami klimat, idealnie oddaje zakręcony pomysł na ukazanie świata. Ponadto artysta ten potrafi świetnie oddać rysunkiem to, czego często nie da się zbyt dobrze ukazać w komiksie (sprawdźcie scenę tańca w klubie i powiedzcie, że nie słyszeliście muzyki dobiegającej ze sceny). Dla męskiej części odbiorców atutem będą zapewne postacie kobiecie, z apetyczną Fourmille na czele. Co jak co, ale kształtne babeczki w Ekho zawsze stoją na najwyższym poziomie. ;-) 

Swinging London jest więc dla mnie pewnym rozczarowaniem, ponieważ twórcy poza standardowym podejściem do prezentowanego od lat stylu nie potrafili stworzyć historii, która pokaże mi coś, czego w Ekho jeszcze nie czytałem. Zmiana lokacji i formy zagadki to chyba trochę za mało, przynajmniej ja po raz siódmy nie dałem się oszukać. Mimo wszystko Ekho jest tytułem godnym polecenia. Paradoksalnie, lekkość całej historii, cudowne rysunki oraz ogólny, mocno rozrywkowy styl komiksu stanowią o jego wielkiej sile. Jeśli więc nie znacie tej serii, postarajcie się szybko to nadrobić. Dzieło Arlestona i Barbucciego, pomimo mojego częściowego zawodu najnowszą częścią, to nadal jedna z najciekawszych pozycji komiksu europejskiego. No bo kto z nas nie chciałby przeżyć choć jednej przygody w świecie takim jak ten?


Tytuł: Ekho, tom 7 - Swinging London
Scenariusz: Scotch Arleston
Rysunki: Alessandro Barbucci
Wydawnictwo: Taurus Media
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 48
Oprawa: miękka
Cena okładkowa: 38 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz