niedziela, 22 lipca 2018

RECENZJA: Green Arrow, tom 3 - Szmaragdowy banita (Benjamin Percy, Otto Schmidt)


Green Arrow to taka seria, która przy całym bogactwie prezentowanej przez siebie treści, nie przekracza pewnego, z góry ustalonego pułapu. Nie sili się na bycie czymś więcej niż dobra, wielowątkowa historia awanturnicza, pamiętając też, aby nadmiernie nie obrażać inteligencji czytelnika. O ile poprzedni tom - Wyspa blizn, charakteryzował się dość uproszczoną, skierowaną głównie do nastolatków fabułą, Szmaragdowy banita wraca stylistycznie do klimatu znanego z otwarcia przygód Zielonej Strzały w cyklu DC Odrodzenie. Jest więc trochę poważniej, choć to nadal komiks nastawiony wyłącznie na szybką, oraz (co najważniejsze) dobrą rozrywkę.

Oliver Queen wraca do Seattle, a pozostając w leśnym ukryciu, zastanawia się wraz ze swymi przyjaciółmi, jak na nowo odbudować życie, czyniąc miasto bezpiecznym. Niestety, jego starania od początku są skazane na niepowodzenie, ponieważ ktoś bardzo wpływowy pragnie zdyskredytować pozycję Green Arrowa w społeczeństwie. W ten sposób nasz łucznik trafia w sam środek spisku uknutego przez swego aktualnego przeciwnika. Tym razem przyjdzie mu się zmierzyć nie tylko z narastającą złą sławą, ale również dawnym wrogiem oraz powrotem zaginionego członka rodziny. Czy szyty cienkimi nićmi sojusz z komendantem policji - Westbergiem, okaże się wystarczający, podczas gdy miasto zaczyna nękać grupa skorumpowanych gliniarzy o nazwie Vice Squad? Determinacja i pogoda ducha naszego bohatera mogą tym razem nie wystarczyć...


Podczas lektury Szmaragdowego banity w oczy bardzo rzuca się stylistyka, jaką podczas pracy nad tytułem opracował sobie Benjamin Percy. Z jednej strony otrzymałem dość mocno skoncentrowaną historię z początkiem, rozwinięciem i zakończeniem, natomiast z drugiej mocno wyczuwam tu dłuższą drogę, odgórnie zaplanowaną przez scenarzystę. Percy układa losy Arrowa, przeplatając je mniej lub bardziej ważnymi elementami, które przy ogólnym spojrzeniu na serię mogłyby wydawać się dość niepotrzebne. Żaden z nich nie pozostaje jednak niewykorzystany, wszystko jest tu istotne tak dla rozwijania głównej historii, jak i przemiany bohaterów.

Niebagatelna jest również sama akcja, bo pewne uproszczenia względem scenariusza twórcy wynagrodzili mi niesamowitą dynamiką wydarzeń. W Szmaragdowym banicie dzieję się więc sporo, a akcja (choć nie pozbawiona paru dość zauważalnych głupotek) naprawdę potrafi cieszyć, zmuszając do nieustannego kibicowania głównemu bohaterowi. Związek Arrowa z Black Canary także nie stoi w miejscu. Choć pozornie nie wysuwa się na pierwszy plan, to jednak widać jak ważny jest w kwestii decyzji podejmowanych przez naszego protagonistę. Canary jest często głosem sumienia Arrowa, ale także kompasem większości jego poczynań.


Ryaunki Otto Schmidta dodają komiksowi awanturniczego sznytu. Ich swoista szkicowość wraz z humorystycznym pazurem idealnie wpasowują się w sedno problemów, z jakimi boryka się Ollie. Wspomagający artystę Juan Ferreyra (tutaj obecny wyłącznie w jednej części) pokazuje zupełnie inny charakter opowieści. Jego prace są unikalne pod prawie każdym względem i zapewne nie będą w stanie zadowolić wszystkich. Jeśli jednak chodzi o większe, dwustronne plansze, nie ma on sobie równych. Zwróćcie uwagę na scenę w więzieniu, albo tą z Oliverem przed lustrem, gdzie ramki pomiędzy obrazkami zostały zastąpione kratami lub potłuczonym szkłem. Przyznacie, że autor wpadł na dość kreatywny pomysł?

Szmaragdowy banita dostarcza mocnej, przebojowej rozrywki, sprawiając, że te dwa, trzy kwadranse z komiksem mijają bardzo szybko. Na ile całość zapisze się w Waszej pamięci, zależy już wyłącznie od indywidualnych upodobań, jednak ja nie zaliczyłbym tego czasu do straconego. Wysoka stawka, pewna doza tajemnicy i niepewności, oraz świetnie oddająca całość grafika, czynią trzeci tom Green Arrowa godnym polecenia. Jeśli jesteście właśnie na wakacjach i nie wiecie co zrobić z wolnym, niezagospodarowanym czasem, brodaty łucznik z pewnością przyjdzie z pomocą. A przecież w komiksach właśnie o to chodzi - aby choć na chwilę znaleźć się w innym świecie. Nawet jeśli będzie to papierowy świat Szmaragdowego banity.


Tytuł: Green Arrow, tom 3 - Szmaragdowy banita
Scenariusz: Benjamin Percy
Rysunki: Otto Schmidt, Juan Ferreyra, Eleonora Carlini
Przekład: Marek Starosta
Wydawnictwo: DC Comics/Egmont
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 132
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena okładkowa: 39,99 zł


Wszystkie przygody Green Arrowa z DC Odrodzenie znajdziecie na stronie Egmontu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz