środa, 18 lipca 2018

RECENZJA: Pan Higgins wraca do domu - Mike Mignola, Warwick Johnson-Cadwell


Wampiry to straszni krwiopijcy i każdy o tym wie. Nie inaczej sprawy mają się w przypadku Mike'a Mignoli oraz Warwicka Johnson-Cadwella, którzy przedstawiają dość nieszablonową (lecz też mocno inspirowaną klasyką) historię, opowiadającą o tych mrocznych istotach. Choć znam Mignolę wyłącznie z cyklu o Hellboy'u, to jednak w Pan Higgins wraca do domu nie odszedł on daleko od swego ulubionego nurtu. Powyższy komiks to nadal horror pełną gębą, ale nie pozbawiony pewnej nutki pastiszu.

Fabuła traktuje o przygodzie dwóch pogromców wampirów, którzy udają się na spotkanie z niejakim Albertem Higginsem, starszym jegomościem, od wielu lat przebywającym w klasztorze. Higgins, dręczony makabrycznymi wspomnieniami z przeszłości, zgadza się zaprowadzić ich do miejsca, w którym niegdyś rozpoczął się jego koszmar. Podczas pobytu w zamku Golgów, profesor Meinhardt oraz jego pomocnik Knox, mają nadzieję przynieść kres pladze krwiopijców w tej części Europy. Nie będzie to jednak miły spacer po parku, bowiem w tych właśnie dniach przypada słynna Noc Walpurgii, czyli coroczne święto nieumarłych.

Pan Higgins wraca do domu to dzieło krótkie, zwarte i nieźle przemyślane. Mignola podchodzi w nim do tematu wampirów z wielkim szacunkiem. Widać tu wyraźną inspirację klasycznymi filmami grozy sprzed ponad pół wieku, ale również nowszymi klasykami gatunku. Sam autor przyznaje się do tego otwarcie, składając odpowiednie podziękowania we wstępie do albumu. Myliłby się jednak ten, kto sądzi, że poniższy komiks jest zwyczajną kalką odległych dzieł. Scenarzysta nadaje całości bardzo lekki styl, momentami mocno przerysowany. Dzięki temu historia nabiera unikalnego charakteru i czyta się ją bardzo przyjemnie.


Na uwagę zasługuje też warstwa fabularna. W Pan Higgins wraca do domu, Mignola stworzył dość zwartą historię, lecz elementów, które się na nią składają, jest naprawdę bez liku. Na niespełna sześćdziesięciu stronach rozgrywa się tyle wydarzeń, że śmiało można by wykorzystać je w opowieści o podwójnej długości. Jednak w przypadku tego dzieła, wszystko przemawia na jego korzyść. Akcja toczy się wartko, co chwilę zaskakując czytelnika czymś intrygującym. Jeśli miałbym określić rzeczony tomik jednym zdaniem, napisałbym, że jest to specyficzny hołd dla klasyki, zaprezentowany w dość niekonwencjonalny sposób.

Rysunki Warwicka Johnson-Cadwella nie pozostawiają żadnych złudzeń w kwestii charakteru opowieści. Jego styl jest mocno pastiszowy, postacie celowo przerysowane, a tła zwracają uwagę częstym umieszczeniem pod różnymi kontami. Cała stylistyka idealnie współgra z nieszablonowym scenariuszem, już od pierwszych stron ukazując nietypowy, nieco zadziorny klimat komiksu.

Pan Higgins wraca do domu to przykład progresywnego hołdu dla klasyki, posiadającego wiele unikalnych cech. Znajdziemy tu elementy grozy oraz najczystszej parodii, tworzących niezapomnianą stylistykę tej sprawnie opowiedzianej historii. Myślę, że właśnie dzięki powyższym zabiegom, całość nie wylatuje z głowy w kilka chwil po lekturze. Oddani sympatycy gatunku z pewnością docenią kreatywne zabiegi twórców, natomiast przeciętny czytelnik nie powinien uznać chwili spędzonej z komiksem za straconą.


Tytuł: Pan Higgins wraca do domu
Scenariusz: Mike Mignola
Rysunki: Warwick Johnson-Cadwell
Przekład: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Dark Horse Books/Non Stop Comics
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 56
Oprawa: twarda
Cena okładkowa: 44,90 zł


Pana Higginsa i inne komiksy wydawnictwa znajdziecie na stronie Non Stop Comics.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz