wtorek, 10 lipca 2018

RECENZJA: The Wicked + The Divine, tom 1 - Faustowska zagrywka (K. Gillen, J. McKelwie)


Piękna, młoda dziewczyna, ubrana w zwiewną suknię śpiewa przed tłumem wpatrzonych w nią nastolatków. Taniec, muzyka, światła, scena. Wszystko wiruje, młodzi ludzie pod wpływem doznawanych bodźców doświadczają autentycznej ekstazy. Czy ta sterująca emocjami tłumu istota, może w ogóle być człowiekiem? Wśród tłumu stoi Laura, która podobnie jak reszta zgromadzonych zna oczywistą prawdę. Amaterasu jest boginią. Najprawdziwszym, obleczonym w ludzkie ciało, niebiańskim bytem. Gotowym, aby spędzić dwa lata wśród istot, których czas jest policzony w brutalny sposób. Lecz ona też nie ucieknie przed nieuniknionym. Wkrótce odejdzie, podobnie jak reszta bogów, którzy przybyli na Ziemię w powtarzalnym cyklu, odnawianym co dziewięćdziesiąt lat. 

Laura uwielbia bogów i nigdy nie zniżyła się do traktowania ich w sposób, na jaki pozwalają sobie media lub osoby o słabej wierze. Może to dlatego, że jest młoda, a młodzi ludzie często widzą świat inaczej niż reszta. Wszystko zmienia się, gdy dziewczyna odzyskuje świadomość po koncercie i poznaje osobiście kolejną nieziemską istotę. Sam Lucyfer, w kobiecej postaci, zabiera ją na aftershow, gdzie Laura ma możliwość przebywać w pobliżu uwielbianej Amaterasu. Niestety, w trakcie spotkania z prasą, coś wyraźnie idzie nie tak, jak powinno. Dwaj snajperzy ostrzeliwują lokal z odległego dachu, zabijając kilku przypadkowych groupie. Luci postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i brutalnie morduje bandytów. Laura jeszcze nie wie, że bóg kłamstw właśnie złamał prawo, którego nie wolno mu było lekceważyć. Wkrótce na światło dzienne wyjdą nieznane sekrety, a świat pozna więcej niepokojących szczegółów o naturze tajemniczych bóstw...


Kieron Gillen i Jamie McKelvie w The Wicked + The Divine tworzą historię wykorzystującą mityczne, boskie elementy. Sprawnie łączą je z ekscytującym konceptem tajemnicy oraz nierozwiązanej zagadki kryminalnej. Na szczególną uwagę zasługuje idea tajemniczego "wznowienia", za sprawą którego wybrani bogowie co prawie sto lat powracają na Ziemię, zawłaszczając ciała losowo wybranych, młodych ludzi. Przewodzi im niejaka Ananke, starsza kobieta, ciesząca się statusem bogini przeznaczenia. To ona pilnuje, aby wszystko, co dzieje się na Ziemi, nie przekraczało ściśle wyznaczonych zasad. Jedno z takich praw naruszyła w czasie aftershow Luci. Jakby tego było mało, bogini wkrótce została wrobiona w zabójstwo. Tak niekorzystny układ spraw drastycznie zagraża całemu boskiemu przedsięwzięciu. Ponadto, za jego sprawą cała historia jest o wiele bardziej złożona, niż początkowo można się było spodziewać.

Faustowska zagrywka to również komiks postaci. Na pierwszy plan wysuwa się Laura, która zbliżając się do fascynujących ją bogów, uparcie prowadzi śledztwo, celem oczyszczenia Lucyfera z obarczanych win. Wszystkie wydarzenia widzimy jej oczami, mamy więc okazję dokładnie przyjrzeć się ziemskiemu wymiarowi tajemnicy. Z drugiej strony otrzymujemy Luci, postać niepokorną i zbuntowaną, ale chyba najbardziej ludzką ze wszystkich boskich inkarnacji. Żaden z bogów - ani charyzmatyczny Baal, ani zakompleksiona Minerwa, ani bezmyślna Sachmet - nie wywołuje takich uczuć, jak kontrowersyjna, krótkowłosa dziewczyna w białym garniturze. A może to tylko ja tak mam, bo od zawsze lubiłem skłócone ze światem osobowości...?


Oprócz intrygującej zagadki i świetnie wykreowanych bohaterów, The Wicked + The Divine stoi przede wszystkim rysunkami. Jamie McKelvie tworzy przepiękne, realistyczne obrazy, błyszczące oszczędnymi, choć celowo wycofanymi tłami oraz dosadną mimiką postaci. Jestem przekonany, że nie każdemu czytelnikowi przypadnie do gustu styl pracy artysty, ja jednak pozostaję zachwycony jego kreacją. Może mało w niej dynamiki, choć na niektórych kadrach (szczególnie tych większych) ruch i ekspresja potrafią wręcz wylewać się z kadru. Pozwala to podkreślić tych kilka naprawdę istotnych scen, dzięki czemu ich wydźwięk pozostaje z odbiorcą znacznie dłużej. Dodatkowy plusik artysta otrzymuje za zobrazowanie Odyna (jako wielki fan Daft Punk oraz filmu Tron, nie mogłem przegapić tej inspiracji!). Odrębną sprawą są kolory. Matthew Wilson zadbał, aby Faustowska zagrywka mieniła się wszelkimi odcieniami tęczy, jedynie w niektórych scenach ograniczając paletę barw do ciemniejszych tonacji. Dzięki temu balans pomiędzy ekspresjami a mrokiem jest doskonale wyważony.

The Wicked + The Divine to rewelacyjnie rozpoczęta seria. Rozmach scenariusza, intrygująco nakreślona tajemnica (tak w warstwie nadnaturalnej, jak i kryminalnej) oraz wspaniałe ilustracje, czynią ten komiks jednym z najlepszych, jakie przeczytałem w tym roku. Z niecierpliwością czekam na kontynuację, ponieważ cała wielowątkowa fabuła została tu zaledwie zarysowana, a sedno całości wciąż pozostaje głęboko ukryte. Faustowska zagrywka nie jest komiksem, który spodoba się każdemu, ponieważ należy czytać go w pewnym skupieniu i dokładnie analizować wszystkie, podrzucane przez autorów tropy. Jeśli jednak jesteście gotowi na bardziej intelektualną rozrywkę, The Wicked + The Divine wciągnie Was bez reszty. W końcu taki jest ten świat bogów. Pozornie nieprzystępny, ale jednocześnie kuszący swymi barwami oraz obietnicą dotknięcia nieznanego. I wiecie co? Nie pozostaje nic innego, jak tylko dać się skusić.



Tytuł: The Wicked + The Divine, tom 1 - Faustowska zagrywka
Scenariusz: Kieron Gillen
Rysunki: Jamie McKelvie
Kolory: Matthew Wilson
Wydawnictwo: Image/Mucha Comics
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 160
Oprawa: twarda
Cena okładkowa: 65 zł


Za udostępnienie komiksu do recenzji dziękuję wydawnictwu Mucha Comics.


1 komentarz:

  1. Trzeba przyznać że bardzo... neonowo dobrana kolorystyka. Ale działa ��

    OdpowiedzUsuń