wtorek, 7 sierpnia 2018

RECENZJA: Flash, tom 3 - Łotrzy - reaktywacja (Joshua Williamson, Carmine Di Giandomenico)


Barry Allen nie ma łatwego życia. Jako policyjny śledczy musi stale mierzyć się z trudnymi sprawami, jednocześnie starając się ułożyć sobie życie u boku Iris West. Natomiast jako Flash nieustannie walczy o bezpieczeństwo świata wraz z Ligą Sprawiedliwości, działając również solo w Central City. Liczne niebezpieczeństwa oraz uparci wrogowie sprawiają, że nasz bohater często nie wie, w co ma włożyć ręce. A co stanie się, jeśli wśród tych wszystkich trudnych do ogarnięcia wyzwań, jedna z najniebezpieczniejszych grup przestępczych, z którą nieraz walczył Flash, zaplanuje swoją najlepiej przygotowaną akcję?

Łotrzy realizują swój największy skok. Żeby wszystko potoczyło się po ich myśli, muszą sprawić, żeby Flash nie utrudniał im zadania. Wciągają więc sprintera w małą zasadzkę, podczas gdy sami rozpoczynają wdrażanie sekretnego planu. Myliłby się jednak ten, kto założyłby, że utrapienia z drużyną Kapitana Chłoda będą jedynym zmartwieniem Barry'ego. Nasz bohater wraz z siostrzeńcem Iris, Wallym (aka Kid Flash) udadzą się w sekrecie do Belle Reve, aby odnaleźć Daniela Westa, ojca chłopaka. A jeszcze później Iris, posługując się swym dziennikarskim przeczuciem, trafi na trop Czarnej Dziury, organizacji odpowiedzialnej za powstanie Burzy Mocy Prędkości, która była odpowiedzialna za wydarzenia opisane w pierwszym tomie serii.

Nie wiem, czy myśleliście kiedyś o tym w ten sposób, ale Flash jest dość podobny do Batmana. Tak jak Mroczny Rycerz stracił w dzieciństwie kogoś bliskiego, co to do dziś wyznacza jego misję niesienia pomocy innym. Barry, nie inaczej niż Bruce używa głowy do wyjaśnienia wszelkich zagadek. Nie ma co prawda Bat-jaskini oraz całego wypasionego sprzętu Nietoperza, ale za to korzysta z Mocy Prędkości. Czyni go ona najszybszym człowiekiem na Ziemi. A to, oraz jego nieustannie pozytywne myślenie sprawia, że lubię go bardziej niż posępnego kolegę z Gotham. W Łotrzy - reaktywacja najlepiej widać, jakim detektywem jest nasz tytułowy bohater. Od samego początku Barry idzie tropem Łotrów, przesłuchując wszystkich, którzy kiedyś mieli z nimi kontakt. Nawet później, kiedy mierzy się ze swoją pomyłką, staje do walki z meta-bandytami używając przede wszystkim głowy (no dobra, prędkości też, w końcu to Flash!). Warto zwrócić na to uwagę.


Nowy tom Flasha wypełniają również kwestie osobistych wyborów Barry'ego. Wyprawa do Belle Reve odsłania bolesne prawdy o przeszłości Flasha i Kid Flasha. Niestety, nie po raz pierwszy nasz protagonista, chcąc uchylić nieba bliskim skazuje się na ich niezrozumienie i gniew. Niczym w powiedzonku o tych, co mają miękkie serce, Flash zbiera cięgi za swoją nadmierną ostrożność i stałą troskę o bezpieczeństwo najbliższych. Autorom komiksu udaje się wpleść to umiejętnie w przepełnioną akcją fabułę, jednocześnie pokazując zdolności Flasha jako sprintera, oraz błędy Barry'ego jako życiowego nieudacznika.

Niestety, jest też w Łotrzy - reaktywacja kilka zawodów. O ile cała fabuła wykorzystująca powrót Łotrów do Central City została rozpisana przez Joshuę Williamsona bardzo pomysłowo, to już jej zakończenie było dość kiepskim pójściem na łatwiznę. Scenarzysta niepotrzebnie przyspieszył zakończenie całego wątku, pozwalając Flashowi zwyciężyć za pomocą idiotycznego przypadku. Błędna decyzja, bo można było zmienić to i owo, pokazując, że Barry to (do samego końca) nie tylko szybki, ale też łebski facet. Na osobne cięgi zasługuje wątek zaginionej w końcówce tomu pierwszego Meeny Dhawan. Bardzo nie lubię, gdy jako czytelnik kojarzę oczywiste fakty lepiej niż twórcy. Nie mogę więc zrozumieć, czemu Barry w jednej scenie mówi, że ciało zabitej przez Godspeeda Meeny zostało wraz z jej kombinezonem przekazane Star Labs, kiedy w Piorun uderza dwa razy pokazano mi wyraźnie, że kobieta zniknęła w tajemniczych okolicznościach. Kolejną sprawą jest tłumaczenie ksywek Łotrów. Czemu Captain Cold został Kapitanem Chłodem, a Golden Glider Złotą Lotną, kiedy Heat Wave i Weather Wizard noszą nadal swoje oryginalne przydomki? Wymóg wydawnictwa czy nieznane uwarunkowania tłumacza? Nie pojmuję...

Łotrzy - reaktywacja, to pomimo powyższych zgrzytów kawał fajnego komiksu, ciekawie zilustrowanego przez trzech artystów. Carmine Di Giandomenico, Jesus Merino oraz Neil Googe tchnęli w opowieść swój niepowtarzalny styl, a mimo sporej różnicy w kreowaniu flashowego świata, każde z tych podejść warte jest Waszej czytelniczej uwagi. Komiks Williamsona stara się pchać historię Flasha na nowe tory, wykorzystując elementy, które czytelnicy polubili i pokochali na przestrzeni wielu lat. To dobrze wróży serii, a dodatkowym bodźcem do poznania kontynuacji będzie z pewnością uwolnienie się z więzienia jednej z postaci, która w przeszłości nieźle namieszała w życiu tytułowego bohatera. Jeśli chcecie dowiedzieć się o co chodzi, zajrzyjcie tutaj. Tylko ostrzegam, zanim sięgniecie po The button, przeczytajcie omawiany w tej recenzji tom. Dzięki temu lepiej wczujecie się w całą nadchodzącą historię. A w przypadku Flasha najlepiej zrobić to jak najszybciej!



Tytuł: Flash, tom 3 - Łotrzy - reaktywacja
Scenariusz: Joshua Williamson
Rysunki: Carmine Di Giandomenico, Jesus Merino, Neil Googe
Przekład: Tomasz Kłoszewski
Wydawnictwo: DC Comics/Egmont
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 144
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena okładkowa: 39,99 zł


Wszystkie przygody Flasha znajdziecie na stronie wydawnictwa Egmont.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz