czwartek, 23 sierpnia 2018

RECENZJA: Rozczarowani - sezon 1 (2018)


Rozczarowani to serial autorstwa Matta Groeninga oraz Josha Weinsteina (autorów kultowych Simpsonów i uznanej Futuramy). Podobnie jak inne tego typu produkcje, animacja ta przeznaczona jest raczej dla nieco starszego (czy wręcz dorosłego) odbiorcy. Idąc śladem hitów pokroju Ricka i Morty'ego oraz BoJacka Horsemana, serial stara się wyśmiać wszelkiego rodzaju normy i przywary, ukazując społeczeństwo w dość krytycznym, ale też nierzadko trafnym świetle.

Autorzy Rozczarowanych przenoszą nas więc do Dreamlandu, bajkowej średniowiecznej krainy, będącej wizualnym odwzorowaniem klasycznego fantasy. Dzieje się tak wyłącznie na pierwszy rzut oka, bo poza ogólnymi pozorami, z wspomnianą klasyką serial ten nie ma wiele wspólnego. Główną bohaterką historii jest księżniczka Beanie, niepokorna i buntownicza córka króla Zoga. Nastolatka nie jest jednak klasycznym przykładem księżniczki. Nocami włóczy się po barach, pijąc na umór oraz wdając się w bitki z podchmielonymi zabijakami. Ogólnie sprawia wiele kłopotów wychowawczych, być może z powodu braku matki, która dawno temu została zaklęta w kamień. Do naszej Beanie dołącza zbuntowany elf imieniem Elfo (który miał dość przesłodzonego życia w swej krainie i wyruszył na poszukiwanie przygód) oraz otrzymany w prezencie, miniaturowy demon Luci, mający tajną misję sproeadzenia księżniczki na drogę zła (tak jakby tego potrzebowała...). Naszych bohaterów poznajemy w chwili planowanych zaślubin Beanie z pewnym młodym, przystojnym księciem. A to dopiero początek historii, ponieważ wkrótce okaże się, że krew Elfo ma pewne rzadkie magiczne właściwości...


Nie ulega wątpliwości, że Rozczarowani idealnie wpisują się w styl typowej anty-bajki. Nic nie jest tu takie, jak w bajce być powinno, a wiele elementów zostało mocno przerysowanych. I tu właśnie pojawia się mój pierwszy problem z animacją. Twórcy z jakiegoś powodu nie pozwolili sobie pójść na całość. Niektóre żarty są mocne, dosadne i soczyste, natomiast cała reszta wypada zaledwie poprawnie. Przez to odniosłem wrażenie, że serial nie daje grupie docelowej takiej frajdy jak powinien. Znajdziemy tu kilka całkiem udanych parodii oraz nawiązań do popkultury, ogólnie jednak animacja nie wychodzi poza typowe ramy wyśmiania konwencji, w której została osadzona. Brak w niej tak oczekiwanego przeciągnięcia struny, które zwróciłoby uwagę większej rzeszy widzów i pomogło całości mocniej zapaść w pamięci.

Niewątpliwie jednym z najmocniejszych akcentów Rozczarowanych są postacie. Trójka głównych bohaterów ma na tyle wyraziste charaktery, że bez problemu udało się stworzyć pomiędzy nimi sporo chemii. Niepokorność Beanie i Elfo uzupełnia sarkazm i wyrachowanie Luci'ego, a wspólne zaangażowanie w przygody daje przyjaciołom możliwość wielu udanych (i często dość zabawnych) interakcji. Warto też zwrócić uwagę, że Rozczarowani to również opowieść o oddaniu i przyjaźni, która rozkwita pomiędzy bohaterami, prowadząc ich do dość nieoczekiwanego finału.


I właśnie z tym finałem mam kolejny problem. O ile większość odcinków opowiada częściowo połączoną, satyryczną historię, to sam koniec sezonu całkowicie zmienia wydźwięk całości. W ostatnim odcinku humor nieoczekiwanie zastępuje mroczna zagadka. To sprawia, że z jednej strony mamy tu do czynienia z jedną z najlepszych części, a z drugiej, zabieg ten wywołuje zamęt w strukturze samej opowieści. Przez takie działanie oraz brak wspomnianej odwagi w tworzeniu kontrowersyjnej treści, cały pierwszy sezon serialu przypomina jazdę po dość wyboistej drodze. Podczas oglądania uczucie frajdy często miesza się z niedosytem, choć otwarty finał serialu zapowiada (taką mam przynajmniej nadzieję) wiele nowych, ciekawych pomysłów.

Ogólnie jednak nie mogę nazwać Rozczarowanych rozczarowaniem. Pomimo pewnych niedociągnięć bawiłem się na tym serialu doskonale. Charakterystyczny styl animacji Groeninga jest klasą samą w sobie, dlatego tym bardziej czekam na przyszłoroczny ciąg dalszy. Te dziesięć 30-minutowych epizodów zdołało zjednać mnie z postaciami, pokazując historię, której na próżno szukać gdzie indziej. Mam wielką nadzieję, że twórcy w drugim sezonie ujednolicą styl narracji, pozwalając sobie na prawdziwą jazdę po bandzie, o którą przecież aż się w tym serialu prosi. Tymczasem Rozczarowani pozostają dobrą, niezobowiązującą rozrywką, której udaje się zabłysnąć raz czy dwa, lecz do klasyki gatunku jest jej jeszcze daleko. Nie ma się jednak czym martwić. W końcu wiele seriali startowało ze średniego pułapu, aby ostatecznie sięgnąć ideału w drugim, trzecim lub nawet czwartym sezonie. Mam nadzieję, że z Rozczarowanymi będzie podobnie, o ile autorzy nauczą się na swych błędach, znajdując złoty środek na swoją opowieść.



Tytuł: Rozczarowani (Disenchantment)
Scenariusz: Josh Weinstein, Matt Groening
Reżyseria: Wesley Archer, Frank Marino, Peter Avanzino
Aktorzy (dubbing): Abbi Jacobson, Eric Andre, Nat Faxon, John DiMaggio, Billy West, Matt Berry
Wytwórnia: Netflix
Data premiery: 17 sierpnia 2018 (USA/Polska)
Sezon: 1
Ilość odcinków: 10
Czas trwania odcinka: około 30 min.

2 komentarze: