sobota, 15 września 2018

RECENZJA: Batman - Detective Comics, tom 3: Liga Cieni (J. Tynion IV, M. Takara, Ch. Duce)


Choć główna seria z Batmanem (autorstwa Toma Kinga) nie należy do tych najgorszych, znacznie bardziej podobają mi się przygody Nietoperza w drugim cyklu, wychodzącym w ramach DC Odrodzenie. Mam tu na myśli legendarne Detective Comics, czyli tytuł stanowiący niejako rozszerzenie uniwersum Mrocznego Rycerza. Popularność ma swoją cenę, toteż twórcy odpowiedzialni za kształt wszystkich historii zobligowani są wymyślać coraz więcej opowieści o najbardziej znanych bohaterach. Tym bardziej, jeśli mamy do czynienia z tytułem, w którym wiele dekad temu Batman odnotował swój wiekopomny debiut. Dzięki temu urodzajowi, ulubione postacie wracają ze zdwojoną siłą, ku uciesze wiecznie spragnionych, żądających coraz więcej atrakcji czytelników. 

Najnowsze odsłony Detective Comics skupiają się w głównej mierze na losach nowej drużyny Batmana. Clayface, Batwoman, Azrael, Batwing, Spoiler i Orphan pomagają Gackowi w utrzymaniu porządku w Gotham City, jednocześnie mierząc się z własnymi kłopotami i słabościami. Podobnych atrakcji nie brakuje także w Lidze Cieni. Jak już sam tytuł wskazuje, album opowiada o tajemniczym stowarzyszeniu, które jak dotąd istniało wyłącznie w miejskich legendach. Niestety, czasem prawda jest dziwniejsza niż zmyślenie, toteż szybko okazuje się, że owa liga działa naprawdę i ma zamiar zmieść całe Gotham z powierzchni Ziemi. Co jeszcze ciekawsze, ich przywódczyni, niepokonana Lady Shiva, przybyła do miasta Nietoperza szukając swej córki. Cała sytuacja robi się jeszcze bardziej skomplikowana, ponieważ grupa nadal boryka się ze śmiercią Red Robina oraz odejściem Orphan. 


Fabuła Ligi Cieni skupia się na postaci Orphan i to właśnie z jej perspektywy obserwujemy większość wydarzeń. Fajnie, że druga seria o Batmanie nie eksploruje uparcie tytułowej postaci, dając szansę pokazania czytelnikowi także innych, niemniej ciekawych protagonistów. W poprzednich tomach akcja najbardziej skupiała się na losach Batwoman i Spoiler, tym razem James Tynion IV wziął na warsztat historię Cassandry Cain. Jak się okazuje, za tą niezwykle mroczną postacią idą w parze niemniej interesujące przeżycia. Związek Cassie z najważniejszymi wydarzeniami tomu był w zamyśle autorów dobrym pomysłem, niestety realizacyjnie nie wszystko poszło tak jak powinno.

Jeśli po Detective Comics oczekujecie dobrej, dynamicznej akcji, ta odsłona nie zawiedzie Waszych nadziei. Gorzej, gdy zachęceni ogólnie rozrysowanym konceptem, zapragniecie dobrego podbudowania psychologicznego i uzasadnionego ciągu przyczynowo-skutkowego w decyzjach głównych bohaterów. Trochę szkoda, bo nie wszystkie kroki, które podejmuje Orphan zostały przemyślane w satysfakcjonujący sposób. O ile sama Cassie jest świetnie skrojoną postacią (jej historię i przebytą drogę kupiłem bez mrugnięcia), to jednak zbyt wiele postanowień dziewczyny pada na zasadzie tymczasowej fanaberii. Posągowa postać Batmana również nie pomaga zaakceptować decyzji oraz działań młodej bohaterki. Nie piszę dokładnie o co chodzi, aby nie psuć nikomu frajdy z czytania, lecz myślę, że sami wyłapiecie podczas lektury mój punkt widzenia.


Sam wątek Ligi Cieni jest całkiem ciekawy. O ile Jamesa Tyniona IV zawiodła dobra ręka w kształtowaniu przemyślanej drogi postaci, to już główna oś fabularna udała mu się prawie bez zarzutu. Tajemnica Ligi jest wciągająca, jej dotychczasowe ukrywanie w cieniu dobrze umotywowane, a udział w akcji samego Ra'sa Al-Ghula dodaje całości niewątpliwego smaczku. Lady Shiva również jawi się jako ciekawy arcyłotr, a jej dążenia, mające na celu zniszczenie Gotham, (choć dość stereotypowe), wywołują zainteresowanie czytelnika. Trochę gorzej dzieje się, kiedy dochodzimy do sceny konfrontacji Orphan z przemożnymi siłami stowarzyszenia. Podobną głupotkę zaserwowano nam już w drugim tomie Batmana (Jestem samobójcą), miałem więc nadzieję, że coś takiego już się nie powtórzy. No cóż, widać nieszczęścia chodzą parami... 

Liga Cieni jest więc dość nierównym komiksem. Z jednej strony zaskakuje ciekawym pomysłem fabularnym oraz świetnie wykreowanymi postaciami, zawodzi jednak przy uzasadnianiu wyborów podejmowanych przez głównych bohaterów. Choć pewien spadek formy jest w tym tomie zauważalny, to mimo wszystko polecam Wam trzecią odsłonę Detective Comics. Akcja toczy się wartko, a mroczne ilustracje Marcio Takary uzupełniają całą opowieść o tak potrzebny w niej klimat grozy i niebezpieczeństwa. Choć prace Christiana Duce czy Fernando Blanco dodają reszcie tomu klimat realizmu, to jednak prace Takary zapadną na dłużej w Waszej wyobraźni. Dwie krótkie historie zaprezentowane w finale zwiastują bardzo interesujące wydarzenia, toteż uważam, że warto pozostać przy czytaniu serii. Mam nadzieję, że następne tomy wyrównają poziom, oferując nam jeszcze lepsze historie z Batmanem i jego drużyną w rolach głównych.



Tytuł: Batman - Detective Comics, tom 3: Liga Cieni
Scenariusz: James Tynion IV
Rysunki: Marcio Takara, Christian Duce, Fernando Blanco
Przekład: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawnictwo: DC Comics/Egmont Polska
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 168
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena okładkowa: 39,99 zł


Komiksy z Batmanem oraz z serii Detective Comics znajdziecie na stronie Egmontu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz