piątek, 12 października 2018

Hotel Transylwania 3 (2018) na nieudanych wakacjach


Zaledwie dwa tygodnie temu, w mojej recenzji filmu Mała Stopa (2018) pisałem, jak bardzo mam dosyć animacji, które w schematyczny sposób traktują fabułę, prezentując łopatologicznie wyłożony morał. Choć wspomniana produkcja na szczęście do nich nie należy, zupełnie inaczej ma się sprawa z trzecią odsłoną cyklu Hotel Transylwania. I żeby było jasne, seria stworzona przez Genndy'ego Tartakovsky'ego, Roberta Smigela oraz Adama Sandlera należy do bardziej cenionych przeze mnie filmów dla najmłodszych, powstałych w ciągu ostatniej dekady. Niestety, w najnowszej części większość rzeczy nie poszła tak jak należy, a morał zatonął na wezbranym, pełnym potworów morzu...

Autorzy wakacyjnej odsłony Hotelu chyba zapomnieli na czym polegał czar poprzednich filmów z cyklu. Do tej pory, oprócz kreatywnej zabawy formą, wykorzystującej klimat i postacie znane z klasycznych horrorów, potrafili zapełnić treść licznymi odniesieniami do prześmiesznych, życiowych sytuacji. Pod tym względem prym wiódł przede wszystkim drugi film, gdzie relacje pomiędzy dziadkami, rodzicami i dziećmi były świetnym odbiciem naszego codziennego, rodzinnego życia. Odmienne wizje wychowywania wnusia, ukrywanie pewnych faktów przed rodzicami czy klasyczna komedia pomyłek, świetnie współgrały z ekspresyjnym stylem animacji, wykorzystującym bogate odniesienia do klasyki kina grozy. Właśnie dlatego Hotel Transylwania 2 uważam za najlepszy z całego cyklu. Tymczasem, tworząc scenariusz kontynuacji, zaprzepaszczono prawie wszystko co stanowiło o dotychczasowej sile tej marki.

Hotel Transylwania 3 to po prostu zwykła, niesamowicie przewidywalna bajka dla najmłodszych. Fabuła nie przedstawia się ani trochę odkrywczo. Drak jest zmęczony prowadzeniem hotelu, więc Mavis wraz z Johnnym i resztą potworów zabierają go na wakacyjny rejs wielkim statkiem (skojarzenia z Titanikiem jak najbardziej pożądane). Nikt z wczasowiczów nie podejrzewa jednak, że kapitanem łajby jest prawnuczka słynnego łowcy potworów, samego Van Helsinga. Kłopoty zaczną się od razu po wejściu na pokład, a sprawa skomplikuje się jeszcze bardziej, gdy Drak zakocha się w szczupłej i zwinnej pani kapitan. Ta z kolei, będzie chciała podstępem skrócić jego i tak zbyt długie życie. I to w zasadzie tyle, oto cała treść tej produkcji. Nie zostało już nic do odkrycia. Wszystko co wymieniłem powyżej, pokazano także w zwiastunie, więc o uczuciu rodzącym się pomiędzy głównym bohaterem i podstępną antagonistką nie muszę Wam chyba wspominać.


Nie zadbano o ani jeden szczegół, który mógłby zaskoczyć widza. Zabrakło rodzinnego czaru poprzednich części, nie pokuszono się o jakiekolwiek nowe rozwiązania, czyniące oglądanie filmu wciągającym. Wszystko to już kiedyś było, a co najgorsze, było o wiele lepsze. Główne zagrożenie w trzecim akcie jest banalne, a sposób rozwiązania problemu idiotyczny i przerysowany. Humor bazuje na mocno wyświechtanych schematach, częstych powtórzeniach tego samego (wcale nie najlepszego) żartu, a co najgorsze, głupkowatych, nie bawiących już nawet dzieci dowcipach o pierdzeniu. W nowym Hotelu oddalamy się również od potwornej drużyny Draka, która teraz służy wyłącznie jako tło dla nieporadnych umizgów wampira z kapitan Ericką. Nuda, przewidywalność i brak kreatywności. A morał? Miłość zwycięży wszystko. No kto by się spodziewał...?

Jeśli chodzi o elementy, za które mógłbym pochwalić Hotel Transylwania 3, z chęcią wymienię styl animacji oraz kreacje poszczególnych straszydeł. Tartakovsky nie raz już udowodnił, że potrafi tworzyć zapierające dech w piersiach opowieści (Samuraj Jack, Star Wars - Clone Wars), wypełniając je wyrazistymi, fantastycznymi postaciami. W czasie rejsu poznajemy całą masę nowych potworów, wśród których prym wiedzie nowa wersja wiekowego Van Helsinga. To co reżyser wymyślił ukazując jego postać jest pomysłowe, śmieszne i przerażające zarazem. Duże brawa! Na kolejną pochwałę zasługuje cała sekwencja w samolocie linii lotniczych "Gremlin Air". To właśnie za tak unikalne podejście do tematyki potworów pokochałem tą serię. Animacja nadal nie ma sobie równych. Wszystko jest tu (paradoksalnie) żywe i kolorowe, a przyciągający oko obraz jest jedynym powodem, dla którego chce się wysiedzieć na tym filmie do końca.

Hotel Transylwania 3 jest sporym rozczarowaniem i zmarnowaniem potencjału, który dawał już sam pomysł na tą część. Zapomniano, jak ciekawe mogło być ukazanie rodzinnych sytuacji podczas wakacyjnego rejsu statkiem, w zamian oferując widzowi fabułę, którą widział już setki razy w innych animacjach. Dlatego też film spodoba się wyłącznie najmłodszym, których oczekiwania z racji wieku nigdy nie są najwyższe. Rodzice wypatrujący mądrej, wesołej rozrywki wynudzą się na seansie do bólu, a fani Draka z pewnością spuszczą zasłonę milczenia na ten film, dużo chętniej wracając do poprzednich odsłon cyklu. No cóż, wakacje się nie udały... Czas wracać do pracy i zakasać rękawy, bo jeśli kolejny film z tej serii powstanie, musi okazać się warty moich (i Waszych) ciężko zarobionych pieniędzy.



Tytuł: Hotel Transylwania 3 (Hotel Transylvania 3: Summer Vacation)
Scenariusz: Michael McCullers, Genndy Tartakovsky
Reżyseria: Genndy Tartakovsky
Aktorzy (dubbing): Adam Sandler, Andy Samberg, Selena Gomez, Kevin James, Fran Drescher (Tomasz Borkowski, Agnieszka Mrozińska, Paweł Ciołkosz, Jakub Szydłowski, Szymon Majewski, Izabella Bukowska)
Wytwórnia: Sony Pictures Animation
Data premiery: 13 lipca 2018 (USA), 12 października 2018 (Polska)
Czas trwania: 97 min.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz