poniedziałek, 15 października 2018

RECENZJA: Gnat - Rose (J. Smith, Ch. Vess)


Seria Gnat to jeden z najlepszych i najchętniej nagradzanych tytułów zachodniego komiksu. Przez prawie dwie dekady Jeff Smith bawił nim czytelników, opowiadając prawdziwie epicką historię, skierowaną do odbiorcy niemalże w każdym wieku. Inspirowany klasycznymi opowieściami Disney'a oraz niesamowitymi historiami fantasy, komiks o trójce tytułowych Gnatów trafiających do tajemniczej Doliny, stał się jednym z ważniejszych elementów współczesnej komiksowej popkultury. Jak się szybko okazało, bogactwo zaprezentowanej treści było tak wielkie, że postanowiono kontynuować eksplorację wydarzeń z bajecznego świata, cofając się o kilka dziesięcioleci. Tak powstał komiks Rose, którego fabuła sięga młodości kilku drugoplanowych postaci, poznanych w głównej serii.

Naszymi bohaterkami są dwie siostry Harvestar, które zostają wysłane na nauki do Groty Starca, siedziby pradawnego zakonu Veni-Yan. Pod czujnym okiem przełożonego pobierają tam wiedzę niezbędną do rządzenia w królestwie, jednocześnie starając się zapanować nad niezwykłą potęgą snów. Niestety, jak to często w baśniach bywa, obie dziewczyny różnią się zdolnościami jak i poglądami na życie. Brak pokory u zbuntowanej Briar stoi w sprzeczności z wewnętrzną siłą Rose (późniejsza babcia Ben), a dochodzące do zakonu pogłoski o rośnięciu w siłę legendarnego Władcy Szarańczy szybko prowadzą do wypadków, które podzielą siostry jeszcze bardziej. W tej historii sięgamy do samej genezy odległych wydarzeń, silnie wybrzmiewających w oryginalnej serii Smitha. Obserwujemy ich rozwój oraz przyczynę, bo jak się okazuje, znaliśmy zaledwie skrawek tej opowieści.


Przyznam, że mam pewien problem z oceną tego komiksu. Po pierwsze, będące tematem Rose zdarzenia nie były nigdy moimi ulubionymi podczas lektury Gnata, a po drugie nie zakładałem nawet możliwości, że mogłyby być istotne dla tworzenia jeszcze jednej historii osadzonej w tym uniwersum. Urok dawnych wypadków z Doliny polegał właśnie na tych wszystkich niedopowiedzeniach i jak w żadnym innym przypadku stanowił o sile oraz kolorycie całego komiksu. To była opowieść o Gnatach, a choć wątek Zadry i jej przodków był tu nie mniej ważny, zaczynał, toczył i kończył się wyłącznie na kartach tej opowieści. Nic więcej, nic mniej. Ale stało się jak się stało i Smith dopisał brakującą część. Czy było warto wkraczać znów do tej samej wody?

Rose to komiks będący oczywistym rozwinięciem wydarzeń z głównej serii, który w założeniu miał pogłębiać losy tytułowej bohaterki, jej siostry, oraz kapitana Luciusa Downa. Jako osobne, w pełni autonomiczne dzieło bezsprzecznie daje radę i można czytać go bez jakiejkolwiek znajomości Gnata. Niestety, na tak pięknie namalowanym obrazie jest jedna niewielka rysa. Rose posiada dość otwarte zakończenie, które sugeruje mi potrzebę poznania jeszcze jednego tomu. A takowy niestety nigdy nie powstał... Aby więc w pełni docenić zamysł autora, wypada jednak sięgnąć po Gnata. I tu, niczym legendarna Mim (smoczyca, której byt zapoczątkował istnienie Doliny) historia zaczyna nieco zjadać własny ogon. Przynajmniej ja tak to odbieram.


Mimo wszystko, należy oddać honory wszelkim innym elementom, które sprawiają, że Rose jest generalnie bardzo dobrym komiksem. Znajdziemy tu przebogaty, świetnie wykreowany świat, więcej niż kilku wyrazistych bohaterów, ciekawie skrojoną intrygę, a co najważniejsze, unikalne rysunki Charlesa Vessa. Z pewnością nie każdemu przypadną one do gustu, szczególnie jeśli przyzwyczailiście się do charakterystycznej kreski Smitha. Warto jednak dać się skusić ilustratorowi i wpaść do wykopanej przez niego króliczej nory, ponieważ osiągnął on unikalny balans pomiędzy stylistyką głównego autora serii, a swą własną, niezwykle malowniczą wizją.

Jakby nie patrzeć, Rose oczaruje Was baśniowymi realiami, kreatywnymi rysunkami i bardzo wciągającą, dość nieszablonową historią. Dobrze ją poznać, nawet jeśli nie jesteście przekonani co do słuszności istnienia tego prequela. Z szacunku do twórczości Smitha nie nazwę powyższego komiksu pazernym skokiem na kasę, choć nieco przeszkadza mi na siłę pogłębiana mitologia tego świata. Pomijając powyższe żale, Rose to solidna, wciągająca opowieść, która przemówi w szczególności do fanów wszelkiego rodzaju fantasy. A dla podobnych historii raczej warto wykroić te trzy, cztery kwadranse ze swojego cennego czasu.



Tytuł: Gnat - Rose
Scenariusz: Jeff Smith
Rysunki: Charles Vess
Przekład: Jacek Drewnowski
Wydawnictwo: Egmont Polska
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 144
Oprawa: twarda
Cena okładkowa: 49,99 zł


Komiksy z serii Gnat oraz Rose znajdziecie na stronie Egmontu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz