poniedziałek, 29 października 2018

RECENZJA: Hawkeye kontra Deadpool (G. Duggan, M. Lolli, J. Camagni)


Deadpool i Hawkeye. Etatowy śmieszek Marvela i ten mniej istotny Avenger. Razem we wspólnej historii. Czy to mogło się udać? Nigdy nie mów nigdy, dlatego też spotkanie obu panów nie jest w sumie niczym zaskakującym. Tym bardziej, że rozgrywa się w ramach jednego uniwersum. Co równie ważne, poniższa opowieść jest zamkniętym one-shotem, nie wchodzącym w skład żadnej większej serii. Byłem ciekaw tej historii głównie ze względu na Hawkeye'a, którego przygód w Marvel Now! (mocno chwalonych tu i ówdzie) jeszcze nie czytałem. Z przyjemnością sięgnąłem więc po dzieło Gerry'ego Duggana aby przekonać się, w jaką przygodę wpakowali się wspólnie ci dwaj bohaterowie.

Akcja Hawkeye kontra Deadpool zawiązuje się podczas święta Halloween, kiedy to pod drzwi domu Clinta  trafia pewien młody mężczyzna, prosząc naszego łucznika o pomoc. W taką noc w roku wszystko może wydawać się nieco inne niż jest w rzeczywistości, toteż Hawkeye odprawia delikwenta z kwitkiem, sugerując mu wizytę na komisariacie. Nie ma się czemu dziwić, tym bardziej, że chwilę wcześniej odwiedziła go rozwydrzona grupka dzieciaków oraz dwie znajome z pociechami, w towarzystwie samego Wade'a Wilsona. Wkrótce po tym zajściu rozlegają się strzały na ulicy, a niedoszły gość Bartona zostaje nagle zamordowany. Hawkeye wraz z Deadpoolem błyskawicznie ruszają do akcji, jednak zamiast oczekiwanych odpowiedzi uzyskują tylko więcej pytań. Zabójca okazuje się być pod wpływem jakiejś nieznanej formy hipnozy, a jedyny ślad będący kluczem do rozwikłania zagadki tkwi w odnalezionym przez Wade'a pendrivie. Bohaterowie nie zdają sobie sprawy, że za całą tą intrygą kryje się pewna przebiegła złodziejka, której celem jest wejście w posiadanie wszystkich tajemnic organizacji zwanej T.A.R.C.Z.Ą.


Komiks Duggana, Lolli'ego i Camaginiego to szybki, lekki akcyjniak. Z pewnością najbardziej spodoba się sympatykom wszelkich detektywistycznych klimatów, lecz dla czytelników ceniących nienachalny humor także znajdzie się tu to i owo. Wydarzenia toczą się wartko, fabuła wciąga kilkoma ciekawymi pomysłami, ale co najważniejsze, całość jest dość przystępna i nie robi wrażenia wymyślania czegokolwiek na siłę. Należy więc stwierdzić jasno: wszystkie składniki dobrano i wymieszano w idealnych proporcjach.

Główna siła komiksu leży także w zestawieniu obydwu tytułowych postaci, które różnią się od siebie chyba prawie wszystkim. To właśnie wspólna dynamika Deadpoola i Hawkeye'a prowadzi nas do wyjaśnienia zagadki, lecz w żadnym wypadku nie liczcie, że będzie to prosta droga. Potencjał drzemiący w połączeniu ze sobą tych dwóch delikwentów został wykorzystany wzorowo, oferując wiele ciekawych interakcji oraz kilka naprawdę wesołych scen. Hawkeye kontra Deadpool to coś na kształt buddy movie, tylko z przełożeniem na język komiksu. Przeciwwagą w zmaganiach Deadpoola i Hawkeya uczyniono Kate Bishop, która nie tylko rozładowuje napięcie rosnące pomiędzy dwoma bohaterami, ale również świetnie radzi sobie jako główna postać kobieca. Czuję, że nie została dodana na siłę i naprawdę sporo wnosi do relacji obu panów jak i samej fabuły komiksu.


Rysunki Matteo Lolli'ego i Jacopo Camagini'ego fajnie oddają klimat opowieści. Szczególnie sprawdzają się w dynamicznych pościgach czy pojedynkach, ale jeszcze intensywniej kreują swoisty, nieco cartoonowy charakter całości. Specyficzna kreska przywołuje realizm nowojorskich ulic, łącząc go z typowo znamiennym, superbohaterskim stylem. Kadry są czytelne, nawet te przepełnione wydarzeniami i akcją, co świetnie koresponduje z pogmatwaną (chwilami) fabułą. Nie jest to więc nic specjalnie wyszukanego, ale w tej konwencji rysunki świetnie pasują do treści.

Hawkeye kontra Deadpool to historia obrazkowa, którą dobrze mieć ze sobą, jeśli wybieracie się w krótką podróż pociągiem, albo macie do zabicia kilka wolnych kwadransów. Do jej zrozumienia nie jest też wymagana znajomość całego uniwersum Marvela. Nie mogę napisać, że scenariusz Duggana jawi się jako dzieło szczególnie odkrywcze, ale bawiłem się podczas lektury bardzo dobrze. Stale kibicowałem bohaterom, zastanawiając się nad finałem opowieści, a nawet kilkakrotnie zdarzyło mi się parsknąć ze śmiechu. Jeśli więc nie przeszkadza wam specyficzny styl Deadpoola i lubicie kryminalne powieści z szybką akcją, śmiało sięgajcie po nowe dzieło Marvela. Choć poniższa przygoda wypada jak należy, nie ma też ambicji do bycia czymś znacznie więcej. I nic nie szkodzi, bo od większych aspiracji mamy zupełnie inne tytuły.



Tytuł: Hawkeye kontra Deadpool
Scenariusz: Gerry Duggan
Rysunki: Matteo Lolli, Jacopo Camagini
Przekład: Marceli Szpak
Wydawnictwo: Marvel/Egmont Polska
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 120
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena okładkowa: 39,99 zł


Komiksy z cyklu Marvel Now! znajdziecie na stronie Egmontu.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz