sobota, 20 października 2018

RECENZJA: Księżniczka Popiołu - Laura Sebastian


Czasem bywa tak, że bardzo obiecująca książka okazuje się być sporym zawodem, a wszelkie nadzieje pokładane w fabule nie odzwierciedlają danego stanu rzeczy. Dobrze, jeśli lektura sprawia choć trochę frajdy, ciesząc nas zdolnościami pisarskimi autora. Niestety, nie zawsze tak jest, lecz na tego typu problemy nikt nie jest w stanie znaleźć złotego środka. Dlatego czasem lepiej po prostu przerwać czytanie, znajdując nową, znacznie lepiej rokującą powieść. Podobna sytuacja zdarzyła mi się, kiedy usiadłem do lektury Księżniczki Popiołu, autorstwa Laury Sebastian. Gdyby nie recenzencki obowiązek, już w połowie z chęcią porzuciłbym czytanie.

Księżniczka Popiołu opowiada historię młodej Theodosi, córki zamordowanej władczyni Astrei. Zniewolona, upokarzana i torturowana dziewczyna, trzymana jest na dawnym dworze swej matki w charakterze zakładnika, ułatwiając nowemu władcy kontrolę nad podbitą społecznością. Bezwzględny Kaiser z nieopisaną podłością rządzi zarówno ludem ciemiężonym jak i własnym. Młoda księżniczka, nazywana od chwili uwięzienia Thorą, dzielnie znosi katusze przebywania w zamku Kaisera oraz przymusem przyjaźnienia się z córką dowódcy, odpowiadającego za zabicie jej ukochanej matki. Wszystko zmienia się z chwilą, gdy Thora zostaje zmuszona do zgładzenia prowodyra niewolniczego buntu w kopalniach. Tuż przed zadaniem śmiertelnego ciosu, dziewczyna rozpoznaje w mężczyźnie swego nie widzianego od lat ojca. To zdarzenie rodzi w niej chęć buntu, w którym wkrótce znajdzie nieoczekiwanych sprzymierzeńców.

Choć zarys fabuły brzmi niezwykle ciekawie, lektura książki nie okazała się tak zajmująca, jak zakładałem. W Księżniczce Popiołu Sebastian stworzyła niezwykle ciekawy świat, lecz zrobiła bardzo niewiele,  aby zapoznać mnie z całym jego bogactwem. Akcja powieści toczy się zasadniczo w jednym miejscu, nie opuszczamy więc prawie wcale zamku dawnej królowej, zajętego przez kalovaxiańskiego władcę. I wielka szkoda, bo choć rozumiem zamysł autorki w ukazaniu sytuacji osoby zniewolonej we własnym, naturalnym środowisku, to obrana koncepcja zupełnie nie sprawdziła się w przypadku powyższego tytułu. Sebastian nie zrobiła prawie nic, aby lepiej zarysować kształty i zasady rządzące światem przedstawionym. Dowiedziałem się bardzo niewiele o innych lądach, historii Astrei, motywacjach najeźdźcy czy choćby różnorodności przyrody. Na wewnętrznych stronach okładki umieszczona została obszerna mapa świata, lecz co z tego, skoro akcja niezmiennie toczy się wyłącznie w jednym miejscu.

To jednak nie najgorsze, co mogło mnie spotkać podczas lektury. Biorąc powieść w dłonie, nawet nie podejrzewałem, jak szybko zamieni się ona w nieznośne do przebrnięcia romansidło. Wieczne problemy głównej bohaterki, która nie może zdecydować się, kogo obdarzyć uczuciami (młodego następcę tronu czy dawnego przyjaciela z dzieciństwa?), męczyły mnie przez większy czas. Stałe rozmyślania Thory o swej zmarłej matce i własnych nieszczęściach, także nie uczyniły najciekawszymi chwil spędzonych z książką.

O dziwo, pod koniec coś ruszyło się w fabule, dzięki czemu do głosu doszły wreszcie nieśmiało sugerowane spiski i zdrady. Zostałem mile zaskoczony kilkoma niezłymi zwrotami akcji, a w samej powieści wydarzenia zaczęły wreszcie zmierzać w oczekiwanym kierunku. Ten element był niewątpliwie najbardziej satysfakcjonujący. Co ciekawe, przy całym swym rozczarowaniu powieścią, nie mogę określić jej jako zupełnie nieudanej. Sebastian posługuje się bogatym, wyrobionym językiem, tworzy dobrze skonstruowane postacie, a co najważniejsze, czasem potrafi nieźle zaskoczyć czytelnika. Powyższe elementy zapisuję więc jak najbardziej na plus. Ogólnie, gdyby cała książka była tak wciągająca jak jej ostatnie sto stron, moja ocena na pewno byłaby zupełnie inna.

Księżniczka Popiołu nie okazała się dziełem przełomowym i jako takie, ma szansę spodobać się przede wszystkim piękniejszej połowie czytelniczego światka. Męska część książkowej braci raczej powinna unikać tego tytułu, chyba że ktoś lubi zagłębiać się w pełne rozterek umysły młodych dam. Fani klasycznego fantasy nie znajdą tu niestety zbyt wielu lubianych elementów. Struktura magii jest bardzo uboga, ograniczając się jedynie do istnienia Duchowych Klejnotów, będących nośnikami użytecznych żywiołów. Świat nie został ukazany w oczekiwany sposób, co sprawiło że kameralna struktura, przesycona rozmowami i ciągłym rozmyślaniem o tym samym, odrzuciła mnie jako czytelnika poszukującego inspirującej różnorodności. Sądzę, że mimo wszystko znajdą się zwolennicy tego tytułu. Tymczasem dla mnie, Księżniczka Popiołu to zmarnowany potencjał, który tylko w niewielkim stopniu wynagradza końcówka powieści oraz oryginalny styl autorki.


Tytuł: Księżniczka Popiołu
Autor: Laura Sebastian
Przekład: Mariusz Warda
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 424
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena okładkowa: 35,90 zł


Za udostępnienie Księżniczki Popiołu do recenzji dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz