poniedziałek, 22 października 2018

RECENZJA: Thorgal - Kriss de Valnor, tom 8 - Strażnik sprawiedliwości


Dawno, dawno temu, za górami za lasami, była sobie świetna komiksowa seria. Opowiadała o losach dzielnego człowieka, wychowanego wśród Wikingów, który nad przygody i bogactwa ukochał wybrankę swego serca oraz dwójkę swych dzieci. Thorgal, bo tak nazywał się ów bohater, gotów był wejść nawet do samego piekła, aby zapewnić bezpieczeństwo własnej rodzinie. To jednak stare dzieje, a wszystko raczej wskazuje na to, że piekło w międzyczasie odwiedzili twórcy historii o jego niezwykłych perypetiach. W tym mrocznym miejscu zamienili dobre pomysły i chęci na kuszący blask złota, które mamiło ich tym mocniej, im więcej ukazywało się komiksów z imieniem dzielnego bohatera. Pewnego razu, dążąc do spójności w całym wymyślonym przez poprzedników uniwersum, postanowili na szybko domknąć wszystkie zaśmiecone wątki, aby wreszcie wyprowadzić kultową historię na prostą. Oto smutna opowieść o finale tego niechlubnego dzieła...

Poprzedni tom Kriss de Valnor podzielony został na dwie, sąsiadujące ze sobą części. W Strażniku Sprawiedliwości mamy do czynienia z identycznym zabiegiem. Można się było tego spodziewać, ponieważ zarówno historia Jolana, jak i naszej ulubionej Kriss, zostały przerwane w kluczowym dla fabuły momencie. Tak więc syn Thorgala nadal siłuje się z cesarzem Magnusem, a matka Aniela za wszelką cenę pragnie dotrzeć na szczyt Góry Czasu, nieustannie powtarzając ten sam krwawy czyn. Ich wiara, zdolności i szczęście zostają wystawione na wielką próbę, której celem jest zrealizowanie mrzonek, które popchnęły ich ku tej przygodzie.


Zapewne zorientowaliście się ze wstępu, że nie jestem zbyt zadowolony z kierunku, jaki obrała seria Thorgala oraz wszystkie jej tytuły poboczne. Przedmiotem poniższej recenzji nie jest jednak pastwienie się nad poszczególnymi tomami (nie wszystkie były złe, lecz o tym możecie poczytać w osobnych wpisach na blogu), tylko spisanie moich wrażeń z aktualnej, ósmej części cyklu. I jest o czym pisać, bo problem jest spory. Góra Czasu rozbudziła nieco moje oczekiwania na ostateczny, wielki finał, jednak twórcy nie do końca sprostali obranemu zadaniu. Prawdopodobnie za sprawą wymuszonego obowiązku ukończenia większości wątków fabularnych, Mathieu Mariolle postanowił w znaczący sposób uprościć fabułę komiksu, popychając ją najprostszą drogą do celu. Zaowocowało to wydarzeniami, rozgrywającymi się szybko i raczej bez polotu, na wzór gry komputerowej dla nastolatków. Wszystko rozgrywa się linearnie (to akurat nie zarzut), a kolejne, bardzo proste zwroty akcji wyciągane są niczym królik z kapelusza. Ot tak, żeby były i żeby szybciej dotrzeć do celu. Bez większej głębi i bez serca. A to niestety bardzo widać. Aby zaciekawić czytelnika, w historii Jolana i Magnusa po raz setny skorzystano z wątku technologii obcych (bo czemu nie, sprawdziło się tysiąc razy, to sprawdzi się i tysiąc pierwszy), a Kriss przeniesiono do Bag Dadu. Zapewne autorzy uznali, że w ten sposób osiągną bardziej spójny wydźwięk bieżącego tomu, przybliżając go także na tej płaszczyźnie (oprócz samego zakończenia) do fabuły zbliżającej się, 36-tej części Thorgala. I w sumie udało się im wywrzeć to wrażenie, ale nie osiągnęli nim prawie nic ponadto...

Prawie, bo pewne zwroty akcji zaserwowane w finale, z pewnością zasługują na większą uwagę. Nie będę pisał o co dokładnie chodzi, ale pomysł na pewną zmianą status quo, który wychodzi z samego charakterologicznego rozpisania tytułowej bohaterki, jest naprawdę świetnym rozwiązaniem. Brawo! Mamy mądry pomysł i ciekawą, niespodziewaną przemianę charakteru Kriss. To, co dzieje się na szczycie Góry Czasu jest również bardzo zadowalające i jawi się jako niezły ukłon w stronę typowej stylistyki głównej serii. Tu również należą się duże brawa. Tymczasem smutnym jest, że w Strażniku Sprawiedliwości nie znalazłem już ponadto nic, co zasługiwałoby na moje większe uznanie.


Rysunki Frederica Vignauxa to moja kolejna bolączka. Choć w swoich wrażeniach z poprzedniego tomu chwaliłem artystę za ciekawą szkicowość i dynamizm poszczególnych scen, tym razem zmuszony jestem częściowo odwołać tamte słowa. Prace artysty są w tym albumie bardziej niedbałe, kreska raz po raz robi się niedokładna, a kadry bywają zamazane i dość nieczytelne. Przepraszam, ale nie do tego przyzwyczaił nas Thorgal. Odnoszę wrażenie, że rysownik tak bardzo spieszył się z oddaniem plansz na czas, że bardziej skupiał się wyłącznie na większych i ważniejszych kadrach (być może dlatego jego najlepszą pracą jest strona finałowa komiksu). Najgorzej jednak wypadają twarze, które nawet na tej samej stronie wyglądają, jakby należały do kilku różnych osób (przykład: Jolan na str. 8). Na plus nadal wychodzi dynamika ruchu postaci. To Vignaux opanował do perfekcji. Życzę sobie jednak, żeby w przyszłości nie pędził do przodu jak rysowani przez niego bohaterowie, bo w przeciwnym razie przejmowana przez niego główna seria mocno starci na swym ilustracyjnym charakterze.

Strażnik Sprawiedliwości z serii Kriss de Valnor zamyka długą historię poboczną naszej bohaterki. Choć w serii zdarzały się chwile lepsze i gorsze, ostatni tom jawi się bardziej jako wykalkulowany na zimno środek dotarcia do celu, niż starannie przemyślana, samodzielna opowieść. Szkoda, że tytuł o takiej renomie jak Thorgal nie może w obecnych latach odnaleźć swej drogi dla pamiętającego lepsze czasy czytelnika. Być może to ja za bardzo tkwię w swych niezmiennych oczekiwaniach, a może wspomniana wizyta twórców w piekle przyciągnęła do nich pewną nieporadność twórczą. Każdy z Was osądzi to już według siebie, ja bynajmniej cieszę się, że ta część przygody ze Światami Thorgala dobiegła wreszcie końca. I choć nie są to komiksy, które chciałbym wyrzucić do kosza (w końcu stanowią część mojego ukochanego tytułu), widzę jak bardzo odstają od tego, czym Thorgal był dla mnie dawniej. Spoglądam jednak z nadzieją w przyszłość, bo przecież w końcu po nocy zawsze wychodzi słońce. I niech jego blask poświeci jeszcze chwilę nad postacią Thorgala, bo jest on tego jak najbardziej wart.



Tytuł: Thorgal - Kriss de Valnor, tom 8 - Strażnik Sprawiedliwości
Scenariusz: Mathieu Mariole
Rysunki: Frederic Vignaux
Przekład: Wojciech Birek
Wydawnictwo: Egmont Polska
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 48
Oprawa: miękka/twarda
Cena okładkowa: 22,99 zł (oprawa miękka), 29,99 zł (oprawa twarda)


Komiksy z serii Thorgal oraz Światy Thorgala znajdziecie na stronie Egmontu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz