środa, 21 listopada 2018

RECENZJA: Giants (C. i M. Valderrama)


Ile już było takich komiksów - postapokaliptycznych wizji, opowiadających o trudach ludzi, którzy pozostawszy przy życiu, muszą mierzyć się z otaczającą ich rzeczywistością? Zmuszonych do odkrywania brutalnej prawdy o sobie samych, popychanych do doświadczania przemian własnych, jak i swoich najbliższych... Walczących z ciągłymi  niebezpieczeństwami, a także starającymi się zachować resztki człowieczeństwa w stale dogasającej cywilizacji... Czy był sens tworzenia kolejnej, na pierwszy rzut oka podobnej opowieści? Trudno powiedzieć, lecz ważniejsze jest nieco inne pytanie: Czy to się udało?

Nasz świat dobiegł końca. Nie wiadomo dokładnie co się stało, niemniej istotne jest, że ludzie zeszli pod ziemię, kryjąc się przed wielkim zimnem i ogromnymi potworami panoszącymi się na powierzchni. W nowym świecie dominują dwie stale ścierające się ze sobą frakcje - Ponure Dranie i Krwawe Wilki. Walczą między sobą o czarny bursztyn, kamienny twór, zapewniający pozory władzy i bezpieczeństwa. W tak zarysowanej rzeczywistości poznajemy Gogiego i Zedo, parę nastoletnich przyjaciół, starających się o zdobycie względów herszta jednej z rządzących grup. Aby zostać jej członkiem, trzeba wykazać się odwagą i zaradnością, przynosząc poszukiwany przez wszystkich kruszec. Zadanie wydaje się łatwe, jednak nic bardziej mylnego. Na śmiałków czyhają liczne niebezpieczeństwa, atakujące z mroźnego świata na powierzchni, jak i wnętrza własnych serc.


Carlos i Miguel Valderrama pochodzą z Hiszpanii, a Giants jest ich debiutem na amerykańskim rynku komiksowym. W swej pierwszej dłuższej formie zawarli wszelkie inspiracje młodości, łącząc je z klasycznym pomysłem ponurej wizji przyszłości. Dlatego tez tak ważne jest pytanie, które sformułowałem we wstępie do tej recenzji. W mim odczuciu można wałkować ograny temat tak długo, jak ma się w nim coś istotnego do powiedzenia. I w tym aspekcie twórcy nie zawiedli mnie. Paradoksalnie ukazali coś, co znam już na pamięć, ale ubrali to w tak zgrabny twór, że nie umiem odmówić mu uroku.

O sile Giants stanowi przede wszystkim jego mocno skondensowana forma. Na zaledwie 120 stronach autorzy zdołali opowiedzieć całą historię, nie poświęcając na nią więcej czasu, niż było to konieczne. Brawo! Dobrze wiemy, że inni twórcy potrafią ciągnąć podobne treści w nieskończoność. Tym, co zwróciło moją uwagę w owym krótkim metrażu jest droga, jaką przechodzą główni bohaterowie. Ponieważ komiks opowiada o upadku przyjaźni i ideałów, wydawać by się mogło, że nie da się tego ukazać za pomocą krótkiej fabuły. Nic bardziej mylnego. Komiks zawiera wszystko, co powinna zawierać tego typu opowieść. Bracia Valderrama świetnie kreują nie tylko parę głównych przyjaciół, sympatią byłem w stanie zapałać również do kilku drugoplanowych postaci. Gogi i Zedo mierzą się z własnymi słabościami oraz brutalną rzeczywistością, która popycha ich do popełniania niewybaczalnych błędów. Co równie ważne, z tych porażek płynie dla nich istotna nauka. Czy z niej skorzystają, zależy już wyłącznie od nich samych.


W powyższej opowieści zyskuje też świat przedstawiony. Nie wiemy dokładnie co spowodowało kataklizm, skąd wzięły się potwory, ani kiedy dokładnie ma miejsce akcja komiksu. Tych elementów możemy się jedynie domyślać na przykładzie luźno rzuconych, zdawkowych informacji. Ciekawym zabiegiem było również ukazanie rzeczywistości bez udziału dorosłych. W Giants nie znajdziemy nikogo, kto przekroczyłby wiek trzydziestu lat. Potwory przypominają klasyczne monstra z dalekowschodnich produkcji science-fiction, toteż bliżej im do Godzilli połączonej z fizjonomią Evengelionów. Wygląda to dobrze, a co ważniejsze, w połączeniu z biologią stworów jest całkiem kreatywne. Wspaniale prezentują się rysunki Miguela, który mocno inspiruje się mangą, choć sceny z dynamiczną akcją czerpią zdecydowanie więcej z płynności anime. Doskonale się to ogląda, tym bardziej że wszystko jest wyraźne, nawet w kadrach noszących pozorne znamiona nieczytelności.

Giants braci Valderrama urzekł mnie sposobem opowiedzenia pełnej historii zamkniętej w zaledwie kilku zeszytach. Świetne zarysowanie ram świata oraz pełnokrwiste postacie potrafiły wypełnić ten komiks akcją, treścią i nauką, której na próżno szukać w ogromnej ilości innych postapokaliptycznych dzieł. Mam świadomość, że jest to opowieść, która może przepaść w olbrzymiej ilości innych tytułów, jednak sądzę, że warto zwrócić na nią uwagę. W dzisiejszych czasach, gdzie niepodzielnie rządzą wielotomowe serie oraz sagi, Giants jawi się jako bardzo udana, krótka i w pełni satysfakcjonująca lektura. Jeśli będziecie chcieli sięgnąć po komiks, który nie wciągnie Was w czytanie nieskończonej ilości tomów, losy Gogiego i Zedo będą w sam raz. I pewnie jeszcze nie raz do nich wrócicie.



Tytuł: Giants
Scenariusz: Carlos Valderrama
Rysunki: Miguel Valderrama
Przekład: Grzegorz Drojewski
Wydawnictwo: Dark Horse Books/Non Stop Comics
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 120
Oprawa: miękka
Cena okładkowa: 42 zł


Komiks Giants znajdziecie na stronie wydawnictwa Non Stop Comics.


1 komentarz: