poniedziałek, 12 listopada 2018

RECENZJA: Królowie Wyldu - Nicholas Eames


Przyznam, że po mojej ostatniej lekturze Księżniczki Popiołu Laury Sebastian, potrzebowałem czegoś konkretnego na odtrutkę. Szczęśliwy traf sprawił, że na horyzoncie pojawiła się powieść Nicholasa Eamesa, zatytułowana Królowie Wyldu. Określana jako zręczne połączenie przygody, wojaczki i rock'n'rolla, zdawała się być tym, co wreszcie zaspokoi moje wygórowane czytelnicze oczekiwania. Autor okazał się być debiutantem, a sama powieść zdobyła cenną nagrodę dla najlepszej książki fantasy 2017 roku na The David Gemmell Morningstar Award oraz The Reddit/Fantasy Award. Czegóż więc miałem się obawiać?

Królowie Wyldu opowiadają historię pięciu najemnych rycerzy, którzy przed laty tworzyli grupę zwaną Sagą. Młodość wypaliła się z upływem czasu, życie pokazało swoje zmęczone oblicze, a pragnący spokoju bohaterowie po dokonaniu wielu chwalebnych czynów powoli odeszli w zapomnienie. Niestety, los nie zawsze daje nam to czego oczekujemy, toteż wszystko zmienia się w chwili, gdy Claya Coopera odwiedza jeden ze starych kompanów. Gabriel prosi dawnego towarzysza broni, aby ten porzucił wygodne, rodzinne gniazdko i wyruszył z nim na misję ratowania jego córki. Latorośl wojownika zaginęła wraz ze swoją drużyną w Castii, mieście obleganym przez hordę z Wyldu. Problem w tym, że ich cel znajduje się na drugim krańcu świata, a wspomniana horda to potężne zbiorowisko najbardziej przerażających i niebezpiecznych stworzeń, jakie tylko był w stanie wydać ze swego łona świat. Clay nie ma wyjścia. Czego bowiem nie robi się dla oddanych przyjaciół, nawet jeśli dni chwały dawno przeminęły, a brzuchy zaokrągliły się z biegiem czasu? Zanim jednak dotrą do Castii, będą musieli skrzyknąć drużynę i nakłonić resztę chłopaków na wspólną misję. Już samo to zadanie nie będzie przysłowiową bułką z masłem...

Porzuciwszy możliwe obawy, zagłębiłem się w świecie wyczarowanym w wyobraźni Eamesa. I muszę napisać, że ta nie sprawiła mi większego zawodu. Już sama mapka świata Sagi sugerowała, że będę miał do czynienia z ciekawą rzeczywistością, a pokonywanie kolejnych stron książki tylko utwierdziło mnie w tym przekonaniu. Autor kreuje realia opowieści opierając się na znanych wzorcach gatunku, jednak dodaje do tego swój rozkwitający talent oraz dobrze przemyślane pomysły. Tym, co zwróciło moją uwagę od pierwszych stron, była niezwykła mnogość wydarzeń, postaci czy istot zamieszkujących książkowy świat. Królowie Wyldu to powieść, w której nieustannie coś się dzieje. Czytelnik nie ma nawet małej chwilki na odpoczynek. Każdy rozdział to nowa przygoda, każda przewrócona strona pokazuje nam ogrom rozwiązań i mnogość radości, które daje zanurzenie się w tym świecie fantasy. A w centrum wszystkiego nieustannie pozostaje grupa pięciu wojowników. którzy toczą bój z całym światem o odzyskanie własnej wartości oraz utrwalenia więzów przyjaźni i braterstwa.

Królom Wyldu wychodzi bardzo dobrze ukazanie wzajemnych relacji pomiędzy głównymi bohaterami. Każdy z nich jest kimś innym i czuje się to bardzo wyraźnie. Pozorna niezdarność Korga, nieporadność życiowa Matricka czy bezwzględność Ganelona doskonale uzupełniają się w akcji, tworząc swoisty taniec charakterów, który autor sprawnie wplata w kłopoty, które co chwila są udziałem członków Sagi. W książce Eamesa nie ma niepotrzebnych pomysłów. Każde zdarzenie czy każda przeszkoda służą opowiedzeniu fajnej historii, która wzbogaca i tak niemałe doświadczenie postaci. Na tym jednak nie koniec. Co rusz autor rzuca nam przed oczy nowego uczestnika wydarzeń, a niektórzy z nich pozostają w grze aż do samego końca. W tym aspekcie na pierwszy plan wysuwa się łowczyni nagród, zwana Ostróżką. To przykład silnej, kobiecej postaci, która ostatecznie przejdzie ciekawą, niebanalną przemianę charakteru.

Nie wszystko jest jednak w debiucie Eamesa idealne. Paradoksalnie, część rzeczy stanowiących o sile utworu była też dla mnie pewnym minusem. Królowie Wyldu nierzadko przypominają grę komputerową. Wydarzenia toczą się od przeszkody do przeszkody, pokonanie kolejnych przeciwników czy kłopotów prowadzi do odkrycia kolejnych (będących jeszcze większym wyzwaniem) niebezpieczeństw. Zawiódł mnie też ogólny wydźwięk książki. W nieustannej pogoni za przygodą zabrakło tu jakiegoś nieuchwytnego ducha całości, który, choć ciężki do sprecyzowania, unosi się nad większością największych dzieł gatunku. Często odnosiłem też wrażenie, że powieść była pisana w założeniu możliwego prequela, co przejawiało się w postaci nadmiernego wspominania wcześniejszych losów Sagi. Podczas lektury doświadczyłem tego zbyt wiele razy, co raziło mnie, sprawiając wrażenie wyciągania pewnych pomysłów z kapelusza. Nie specjalnie podszedł mi też humor. Choć zaśmiałem się w czasie czytania parę razy, wydaje mi się, że większość komicznych scen znacznie lepiej zaprezentowałaby się w ewentualnej ekranizacji. Po prostu nie każdy żart sprawdza się tak samo w rzeczywistości, co na papierze.

Pomimo tych drobnych niedogodności, mogę bezsprzecznie nazwać Królów Wyldu bardzo udaną opowieścią. Dostarcza oczekiwanej rozrywki, ukazuje ciekawych bohaterów w pożądany sposób, a zaprezentowana akcja nie nudzi ani przez chwilę, dając tak wiele radości, jak tylko można się tego spodziewać. Książka Eamesa nie łamie żadnych schematów, nie jest też niczym przełomowym w dzisiejszej fantastyce. Na jej korzyść przemawia przede wszystkim lekkość pióra autora oraz dynamika przygód, będących udziałem grupy sympatycznych wojowników. Jeśli chcecie oderwać się od rzeczywistości, czytając bezpretensjonalną, ekscytującą i pełną kolorytu książkę, Królowie Wyldu będą dla Was jak znalazł. W swojej kategorii powieść Eamesa plasuje się idealnie, łącząc lubianą klasykę z jeszcze rozwijającym się, lecz bardzo interesującym stylem pisarza. A że w przyszłości usłyszymy o nim jeszcze niejedno, nie ulega żadnej wątpliwości. W końcu otrzymane nagrody zobowiązują, prawda?


Tytuł: Królowie Wyldu
Autor: Nicholas Eames
Przekład: Robert J. Szmidt
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 528
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena okładkowa: 39,90 zł


Za udostępnienie powieści do recenzji dziękuję wydawnictwu Rebis.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz