niedziela, 30 grudnia 2018

RECENZJA: Batman, tom 4 - Wojna żartów z zagadkami (T. King, M. Janin, C. Mann)


Wojna żartów z zagadkami to czwarty tom Batmana pisany przez Toma Kinga w cyklu DC Odrodzenie. Po kłopotach jakie zaserwował Gackowi Bane w poprzednim tomie (Jestem Bane), pewna część historii tytułowego bohatera została wreszcie zamknięta. Ponadto, a w finale tejże opowieści Bruce zadał Selinie Kyle dość zaskakujące pytanie. Oczywiście, suspens nie byłby suspensem gdyby odpowiedź padła zbyt szybko, toteż autor prowadzi nas do celu, serwując swoistą wycieczkę w przeszłość naszego bohatera. Cofamy się więc w czasie, słuchając opowieści Bruce'a o tym, jak rok po rozpoczęciu działalności Batmana, Gotham wstrząsnęła dramatyczna wojna pomiędzy Jokerem i Riddlerem. Wspomnienie naszego bohatera staje się kluczowe dla odsłonięcia bolesnej prawdy o nim samym, pomagając Catwoman w dokonaniu właściwego wyboru.

Choć historia zawarta w tym tomie ma prawdziwie epicki wydźwięk, King zdecydował się zastosować rozwiązania fabularne, które kładą nacisk na nieco odmienne kwestie. Nie znajdziecie tu dokładnego zapisu tytułowej wojny, z wszystkimi jej zwyczajowymi elementami. W to miejsce autor wplótł elementy, które tylko zarysowują przebieg konfliktu, skupiając się wyłącznie na kluczowych postaciach w całym tym starciu. Wojna żartów z zagadkami to tak naprawdę opowieść o bitwie dwóch osobowości, które pozostają w konflikcie pomiędzy sobą, nie mogąc dojść do porozumienia w kwestii odwiecznego wroga. Niechęć do siebie nawzajem, podsycana przez dążenie do wyższego celu współgrają w tej opowieści z dążeniami do dominacji obu antagonistów. I ten element wyszedł Kingowi bardzo ciekawie, niestety odbyło się to kosztem pozostałych wątków komiksu.

Najgorsze co mogło spotkać ten tom, to jego początek. Ilość bzdur, niedorzeczności i dziur fabularnych niesamowicie bije po oczach. Prym w całym tym galimatiasie wiedzie ucieczka Riddlera z więzienia oraz jego cudowny powrót do zdrowia po pierwszym spotkaniu z Jokerem. Może tylko ja tak mam, ale po czymś takim bardzo ciężko wejść we właściwy rytm opowieści. Na szczęście dalsza część scenariusza nie prezentowała już tak niskiej formy, udało mi się więc dość szybko odnaleźć radość w lekturze. Ostatecznie mocno brakowało mi także pogłębienia pobocznych wątków konfliktu, przez co ucierpiały pewne interesujące elementy fabuły. Niektóre z nich na chwilę obecną wyglądają dość dziwnie, nie dając możliwości zagłębienia się we własne sedno (np. Deadshot vs. Deathstroke). Kto wie, może jakiś tie-in mógłby tu pomóc? Niestety, na chwilę obecną nie dysponujemy czymś takim, pozostaje więc pewien niedosyt.


Jest jednak w Wojnie żartów z zagadkami wiele świetnych rzeczy. Na niewątpliwe uznanie zasługuje cała konstrukcja fabularna opowieści. Historia nie skupia się wyłącznie na Batmanie, z powodzeniem oddając pole jego dwóm zażartym antagonistom. I jeśli nie zwrócimy przesadnej uwagi na nieco inne od dotychczasowego potraktowanie Riddlera (jest w moim odczuciu zbyt zwyczajny jak na tajemniczego człowieka-zagadkę), otrzymamy komiks, który zaintryguje nas wielowątkową narracją, ciekawie przeplatanymi wątkami oraz świetnie zilustrowanym konfliktem. Wisienką na torcie jest niewątpliwie postać Kite Mana. Tak, to jedna z tych postaci, która budziła swojego czasu większe politowanie niż ujeżdżający konika morskiego Aquaman. Tutaj, dzięki pomysłowości autora odzyskuje należny blask, ukazując swą tragiczną historię, a także (co najbardziej istotne) będąc kluczowym elementem podczas całej tytułowej wojny.

Rysunki Mikela Janina i Clay Manna idealnie komponują się z intrygującym scenariuszem Kinga. Realistyczne i szczegółowe, pozwalają urzeczywistnić walkę, jaką toczą pomiędzy sobą trzej tytułowi przeciwnicy. Szczególnie intrygująco wypadają w tym tomie podwójne, wielkoformatowe plansze pokazujące przebieg etapów wojny lub wewnętrzną walkę, jaką toczą w swych umysłach bohaterowie. Kolory w albumie (autorstwa June Chunga) są stonowane, co również uznaję za plus, ponieważ ta historia (jak i inne z Batmanem) zobowiązuje do utrzymania odpowiedniego klimatu.

Wojna żartów z zagadkami nie jest więc komiksem idealnym, ale ostatecznie daje całkiem sporo frajdy. Choć niektóre potknięcia są na tyle duże, że pamięta się je jeszcze po odłożeniu komiksu na półkę, nie mogę odmówić Kingowi pomysłowości w kreowaniu całego konceptu. Autor po raz kolejny pokazuje, że ma własną wizję opowiadania historii o Mrocznym Rycerzu, co uznaję za wielki plus (biorąc pod uwagę ogrom czasu, od kiedy ta postać jest z nami). Powrót do pierwszego roku działalności Batmana jest więc raczej udany, a na dodatkowe uznanie zasługuje sama końcówka tomu, która ukazała tytułowego bohatera jako osobę bardzo ludzką, skłonną popełniać trudne do zaakceptowania wybory. Ostatecznie polecam najnowsze spotkanie z Batmanem, tym bardziej, że jest to część, którą można czytać bez znajomości poprzednich odsłon serii. Wystarczy tylko ogólne rozeznanie w uniwersum Nietoperza, a powinniście bawić się bez przeszkód.



Tytuł: Batman, tom 4 - Wojna żartów z zagadkami
Scenariusz: Tom King
Rysunki: Mikel Janin, Clay Mann
Przekład: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawnictwo: DC Comics/Egmont Polska
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 180
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena okładkowa: 49,99 zł


Komiksy z Batmanem z serii DC Odrodzenie znajdziecie na stronie Egmontu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz